"Jesteśmy przebiałkowani". Dlaczego fleksitarianizm to najłatwiejsza dieta świata?

Nasze posiłki nie muszą wcale opierać się na mięsie, żeby były zdrowie i pełnowartościowe. Nie trzeba też od razu zostawać wegetarianinem. - Im mniej mięsa jemy, tym naszej horyzonty smakowe stają się szersze i możemy pomóc naszej planecie - przekonywała w TOK FM Sylwia Majcher.
Zobacz wideo

Polacy to nadal w przeważającej części "mięsożercy". Według danych każdy z nas zjada 1,3 kg mięsa tygodniowo, choć dla naszego zdrowia i lepszej kondycji planety wystarczyłoby zaledwie pół kilograma. Naukowcy i eksperci od lat przekonują, że dobrze byłyby ograniczać ilość spożywanych posiłków mięsnych. Nie tylko dla własnego zdrowia, ale też dla dobra planety.

Do zmian zachęcała w TOK FM Sylwia Majcher, dziennikarka, autorka książek o gotowaniu i zero waste. Jak mówiła, dobrze to robić właśnie teraz, bo zaczął się najlepszy czas na jedzenie warzyw i owoców. – Najbliższe pół roku powinno być skupione właśnie wokół komponowania talerza bardziej roślinnego – przekonywała.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Majcher przypomniała, że mięso to nie jest produkt, który dominował przez wieki w polskiej kuchni. - Nasza kuchnia jest historycznie bardzo roślinna, oparta na sezonowości, lokalności, kiszonkach. Jesteśmy przebiałkowani jako naród. Białka zwierzęcego nie potrzeba nam aż tyle – podkreślała.

Czym jest fleksitariaznim?

W swojej najnowszej publikacji dziennikarka opisuje, czym jest fleksitarianizm. – To jedna z najłatwiejszych diet na świecie. Nie ma tam żadnych konkretnych nakazów i zakazów. Sami podejmujmy decyzję, kiedy kładziemy mniej mięsa na talerz. Czy będzie to jeden posiłek mnie, czy choćby trzy dni bez białka zwierzęcego. Przez ten brak restrykcji, łatwo i skutecznie można wprowadzić u siebie ten styl życia – wyjaśniała.

Podkreślała, że jest realistką i nie wierzy w to, że wszyscy nagle zrezygnują ze spożywania mięsa. – Dlatego przepisy podaję w dwóch wersjach, wege i z mięsem. To też taka przewrotna metoda, że gdy może ktoś zobaczy, że posiłek bez mięsa wygląda dobrze i obłędnie pachnie, to przez pryzmat talerza łatwiej będzie go skusić na spróbowanie diety roślinnej. Odkryjmy potencjał, jaki drzemie choćby w marchewce. Im mniej mięsa jemy, tym naszej horyzonty smakowe stają się szersze - mówiła Sylwia Majcher.

Dla zdrowia i planety

Mniej jedzonego mięsa nie tylko wpłynie na nasze zdrowie. Mniejsza konsumpcja przyczyni się też do tego, że nasz ekosystem będzie mniej zdewastowany. W tej chwili, według danych WWF, przemysłowa produkcja mięsa odpowiada za ponad 17 proc. emisji gazów cieplarnianych do atmosfery.

– Gdyby wszyscy Polacy raz w tygodniu ograniczyli mięso w jadłospisie, to dla planety efekt byłby lepszy niż całkowita rezygnacja z mięsa wszystkich wegan i wegetarian. Holendrzy też zrobili podobne badanie. Wyszło im, że gdyby każdy mieszkaniec tego kraju jadł o jeden posiłek mięsny mniej, to efekt byłby takich dla atmosfery, jakby z ulic zniknęło milion samochodów. Także jest tutaj spora lekcja do odrobienia w kierunku roślinności – oceniła gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM