Min. Czarnek jednak spotkał się z niepełnosprawnymi uczniami z Łukowa. "W pierwszej kolejności"

Presja ze strony mediów ma sens. Szef resortu edukacji "w pierwszej kolejności" spotkał się "z najbardziej niepełnosprawnymi" uczniami szkoły w Łukowie. Jak wcześniej informowała nasza reporterka Anna Gmiterek-Zabłocka, władze placówki chciały, by rodzice zabrali takich uczniów jeszcze przed przyjazdem min. Przemysława Czarnka. MEN we wpisie na Twitterze zaatakowało dziennikarkę. "Z oburzeniem przyjmujemy awanturę wywołaną sztucznie przez media związane w Gazetą Wyborczą" - napisano.

"Rozmawiałem z Przemysławem Czarnkiem. I potwierdzam, że minister nie ma z tym nic wspólnego. Jedzie do Łukowa i w pierwszej kolejności spotka się z dziećmi najbardziej niepełnosprawnymi" - napisał na Twitterze Paweł Wdówik, pełnomocnik rządu do spraw osób niepełnosprawnych.

Resort edukacji na Twitterze umieścił też zdjęcia ze spotkania ministra.

Spotkanie Czarnka to reakcja na informacje nagłośnione przez reporterkę TOK FM - Annę Gmiterek-Zabłocka. Dziennikarka zaalarmowana przez rodziców poinformowała, że dyrekcja Zespołu Szkół Specjalnych w Łukowie chciała wykluczyć z organizowanych dziś uroczystości z okazji 60-lecia placówki część uczniów. Dotyczyło to młodszych uczniów i osób z niepełnosprawnościami.

- Dzieci w tym ośrodku to osoby m.in. z porażeniem mózgowym, niejednokrotnie leżące, ale też z innymi niepełnosprawnościami. Część z nich czasami pluje, ślini się, zdarza się krzyk, agresja. Ale jakie to ma znaczenie? To są wychowankowie naszej szkoły. Kochamy ich, wychowujemy, uczymy. Dlaczego z tego powodu, że przyjeżdża minister czy inna "świta" mamy je wykluczać? - pyta jeden z nauczycieli z Łukowa.

Atak resortu edukacji

Niejako przy okazji, resort edukacji postanowił zaatakować naszą redakcję, za upublicznienie tej skandalicznej sytuacji. "Z oburzeniem przyjmujemy awanturę wywołaną sztucznie przez media związane w Gazetą Wyborczą. To nieporozumienie i nie pierwsza już sytuacja, w której kosztem dzieci z niepełnosprawnościami próbuje się rozpętać awanturę polityczną" - napisano na Twitterze.

"Szkoły takie jak Zespół Placówek w Łukowie są szczególnie ważne dla systemu oświaty. Pomoc, naukę i wychowanie otrzymują dzieci, które tego szczególnie potrzebują. Kadra pedagogiczna w tego typu placówkach to specjaliści, którzy powinni być w szczególny sposób chronieni" - dodano. 

"Co oznaczają słowa "nieporozumienie" i "sztucznie wywołana awantura"? Słowa, które są w moim tekście padły; mam też dowód na to, że Pani Dyrektor przekazała informację, by dzieci z Ośrodka Rewalidacyjnego zabrać do godz. 12.00" - zapytała MEN Anna Gmiterek-Zabłocka. Ale odpowiedzi z resortu nie dostała.

Stowarzyszenie Adwokackie Defensor Iuris chce, żeby sprawą ujawnioną przez reporterkę TOK FM zajęli się Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka oraz pełnomocnik rządu ds. równego traktowania.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM