Szpitale czeka rewolucja? Samorządowcy są sceptyczni. "Raport jest lakoniczny, brakuje konkretów"

Zgodnie z planem resortu zdrowia zmian w szpitalach ma być sporo. To nie tylko powstanie Agencji Rozwoju Szpitali, lecz także likwidacja części oddziałów, pomysł na wyciąganie placówek z długów. - Raport w naszej ocenie jest bardzo lakoniczny, brakuje konkretów - ocenia jednak Bernadeta Skóbel ze Związku Powiatów Polskich. Natomiast szef Związku Szpitali Powiatowych Śląska uważa, że rządzący chcą zmieniać szpitale publiczne w niepubliczne.
Zobacz wideo

Wiele polskich szpitali znajduje się obecnie w bardzo złej sytuacji finansowej. Pieniędzy brakuje niemal na wszystko, a długi rosną. Zobowiązania szpitali publicznych między 2017 a 2020 rokiem systematycznie rosły z poziomu 14 148 mln zł do 18 889 mln zł. Zapowiadana reforma systemu ma to zmienić, bo jednym z jej założeń jest "restrukturyzacja zobowiązań szpitali", choć na razie nie znamy szczegółów. Wiadomo, że przewidziano przy tym cztery kategorie szpitali - od A do D - w zależności od ich sytuacji finansowej.

Poza tym w raporcie ministerialnego zespołu, który pracował nad zmianami w szpitalach, wskazano, że potrzebny jest "scentralizowany system nadzoru poprzez powołanie Agencji Rozwoju Szpitali". Autorzy raportu piszą m.in. o tym, że do szpitalnej sieci miałyby być kwalifikowane poszczególne oddziały, a nie cały szpital. Sporo miejsca poświęcono oddziałom położniczym, których - jak czytamy w raporcie - jest stanowczo za dużo. Podważany jest na przykład sens istnienia małych oddziałów położniczych, na których odbiera się mniej niż 400 porodów rocznie.

Samorządowcy są sceptyczni. "Brakuje konkretów" 

- Raport w naszej ocenie jest bardzo lakoniczny, brakuje konkretów. Nieco więcej jest tu jedynie o koncepcji Agencji Rozwoju Szpitali, która ma powstać, ale nie wiemy, ile będzie kosztowało jej funkcjonowanie i kogo ma zatrudniać - ocenia w rozmowie z TOK FM Bernadeta Skóbel ze Związku Powiatów Polskich.

Przedstawicielka związku przyznaje, że zmiany w szpitalnictwie są potrzebne, w tym lepsza niż do tej pory koordynacja świadczeń zdrowotnych tak, by szpitale - jeśli nie ma takiej konieczności - nie konkurowały o tych samych pacjentów. - Ale trzeba zaznaczyć, że już dzisiaj Ministerstwo Zdrowia ma pewne narzędzia, które mogłyby służyć takiej koordynacji. Ma również płatnika, czyli NFZ, który powinien działać regionalnie, ale tego nie robi. Nie sądzę, by powstanie Agencji Rozwoju Szpitali miało w czymkolwiek pomóc - zaznacza Skóbel.

Raport ekspertów odnosi się również do oddziałów zabiegowych, których utrzymywanie bywa kosztowne, a zabiegów jest mało. Dlatego proponuje się większe niż do tej pory postawienie na chirurgię jednego dnia. - Ale to rozwiązanie można wprowadzić już teraz, bez rewolucji i bez tworzenia specjalnej agencji. To jest tylko kwestia tego, by odpowiednio zmienić Ustawę o świadczeniach i premiować chirurgię jednego dnia tak, by realizacja świadczeń odbywała się w bardziej efektywny sposób - mówi Bernadeta Skóbel.

- Oczywiście kwestia związana z zakresami świadczeń w poszczególnych placówkach jest bardzo ważna, choć trudna i niepopularna. Trzeba o tym dyskutować, ale dyskusja powinna być szeroka, z całym środowiskiem, a tego zabrakło - mówi z kolei Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala w Makowie Mazowieckim. - Z pewnością w poszczególnych regionach bylibyśmy w stanie znaleźć sposoby na jakąś racjonalizację gospodarowania majątkami szpitali, ich kontraktami. W sposób taki, by mogły być wykorzystane lepiej. Ale kluczem do rozwiązania problemów nie jest wybranie, z perspektywy centralnej, jakichś zakresów świadczeń, które będziemy oto likwidować - dodaje. 

Reforma zmieni szpitale publiczne w niepubliczne? 

Poza tym w szpitalach, które mają największe zadłużenie, mają się pojawić zewnętrzni "eksperci", prawdopodobnie powiązani z Ministerstwem Zdrowia, którzy zajmą się wyciąganiem placówki z zapaści finansowej. Samorządowcy i dyrektorzy szpitali mówią wprost, że to próba centralizacji systemu szpitalnictwa. - Zamiast wzmocnić samorządy i zdecentralizować system, Ministerstwo Zdrowia planuje coś absolutnie przeciwnego - mówi Krzysztof Strzałkowski, szef komisji zdrowia w sejmiku województwa mazowieckiego.

- Zamierza odbierać samorządom wpływ na te szpitale, które generują ujemny wynik finansowy. Chce w nich powoływać "dyrektorów" ze specjalnej grupy certyfikowanych zarządców szpitali - zauważa Strzałkowski. I dodaje, że to, jak szpital radzi sobie finansowo, zależy dzisiaj od finansowania przez NFZ. - Bardzo łatwo dać szpitalowi mniejszy kontrakt, w wyniku czego szpital popadnie w gorszą sytuację finansową, a to już może być podstawą do wprowadzenia "komisarza" w takim szpitalu - stwierdza. 

Reforma zakłada również "weryfikację" obecnej kadry zarządzającej szpitalami. - Rzeczywiście, głównym tematem naszych rozmów jest teraz to, jaki wpływ na dalsze funkcjonowanie naszych placówek będą mieć samorządy jako organy prowadzące. Pytanie też jest takie, czy przygotowane przez nas programy naprawcze dla naszych szpitali uzyskają akceptację tych zewnętrznych ekspertów z Ministerstwa Zdrowia - mówi szef Związku Szpitali Powiatowych Śląska, Władysław Perchaluk.

Zdaniem Perchaluka działania rządzących i zaproponowana przez nich reforma zmierza do przekształcania publicznych szpitali w placówki niepubliczne. - Takie wnioski wyciągnęliśmy na ostatnim naszym spotkaniu. Dziś publiczny SPZOZ też oczywiście może ogłosić upadłość, ale łatwiej jest restrukturyzować niepubliczny ZOZ niż publiczny. I myślę, że to idzie w tym kierunku - stwierdza. 

DOSTĘP PREMIUM