Osoby w kryzysie bezdomności wykluczone z programu szczepień? "Rząd się trochę spóźnił"

Szczepienia przeciw COVID-19 w Polsce trwają od pół roku. Mimo to wciąż nie określono wytycznych dotyczących szczepień osób znajdujących się w kryzysie bezdomności. Jak mówią nam członkowie organizacji pozarządowych, między resortami "trwa wymiana pism". A osoby te czekają, choć są grupą szczególnie narażoną na zakażenie.
Zobacz wideo

Wiele osób znajdujących się w kryzysie bezdomności - szczególnie tych starszych - na szczepienie mogło zapisać się już wiele miesięcy temu. Teoretycznie. Bo praktycznie wielu z nich nie ma pojęcia, jak to zrobić i że w ogóle już można.

"Osoby w kryzysie bezdomności znajdują się praktycznie poza systemem szczepień przeciw COVID-19, choć są szczególnie zagrożone koronawirusem" - pisze w liście do ministra zdrowia zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Maciej Taborowski. Problem nie jest nowy. Organizacje zajmujące się pomocą takim ludziom bezod dawna apelują do rządu, by o te osoby zadbać szczególnie, bo same sobie nie poradzą.

Na obecnym etapie walki z epidemią nie mamy już problemu brakujących szczepionek. Przedstawiciele rządu sami podkreślają, że w zasadzie każdy kto chce i ma ukończone 12 lat może zapisać się na szczepienie - osobiście lub za pośrednictwem rodziców. Większym problemem zaczyna być brak zainteresowanych.

Jednak prezeska Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej Adriana Porowska w rozmowie z nami przyznaje, że kiedy słyszy hasła, że ludzie nie chcą się szczepić, a szczepionek jest pod dostatkiem - dostaje przysłowiowej białej gorączki. Bo z drugiej strony wciąż istnieje liczna grupa osób, które może i chciałyby przyjąć szczepionkę, ale zwyczajnie nie wiedzą - gdzie, jak, kiedy i po co. I nie ma żadnego systemowego pomysłu na to, by zaradzić tej sytuacji.

Bezdomność ma różne oblicza

Mówiąc o osobach będących w kryzysie bezdomności, należy pamiętać o tym, iż ich sytuacja jest różna. Są tacy, którzy mieszkają w tzw. mieszkaniach treningowych. - Oni starają się normalnie pracować, często mają dostęp do telefonu. Są w stanie zadzwonić i umówić się samodzielnie, tak jak każdy z nas, na szczepienie - podaje Porowska.

Inni są podopiecznymi różnych schronisk i mają stałą pomoc ze strony pracownika socjalnego, który może im pomóc takie szczepienie zorganizować. Prezeska Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej podaje, że w jej schronisku przynajmniej pierwszą dawkę przyjęło około 60 osób. Niewątpliwym atutem była bliska odległość do przychodni, z którą udało się porozumieć i wspólnie zorganizować całe przedsięwzięcie.

Trudniejsza sytuacja dotyczy schronisk dla osób chorych z usługami specjalistycznymi. - Do takich miejsc ktoś musi przyjechać, bo ich podopieczni nie będą w stanie dotrzeć do punktu szczepień samodzielnie [bo na przykład w ogóle nie mogą się poruszać - red.] - mówi Porowska.

Jednak największy problem dotyczy osób niebędących pod opieką żadnej placówki, żyjących po prostu na ulicy. W pierwszej kolejności trzeba w ogóle dotrzeć do nich z informacją o szczepieniu i o tym, dlaczego ono jest ważne, a następnie dokładnie pokierować, co powinni zrobić. - To są osoby, które bardzo często pozostają poza jakimkolwiek kontaktem ze społeczeństwem. Nierzadko wchodzą w grę zaburzenia psychiczne czy uzależnienie od alkoholu, więc w ich przypadku potrzeba kogoś, kto weźmie takiego człowieka za rękę i powie "idź się zaszczepić" - mówi nam Jakub Wilczek, prezes zarządu Ogólnopolskiej Federacji na rzecz Rozwiązywania Problemu Bezdomności.

- Oni nie obejrzą spotów w telewizji. Żaden lekarz w przychodni czy wirusolog nie będzie ich agitował - dodaje z kolei Porowska. I podkreśla, że krąg ludzi, którym osoby będące w kryzysie bezdomności ufają jest na ogół bardzo wąski. To streetworkerzy albo wolontariusze różnych organizacji, które już ich znają - są dla nich tzw. bezpiecznym kontaktem i powinni być bezwzględnie zaangażowani w cały ten proces.

- Moim zdaniem rząd się trochę spóźnił. Najwięcej osób znajduje się w różnych schroniskach zimą. Kiedy zrobi się ciepło, znów uciekają na ulice, a w placówkach mamy wolne miejsca - podaje prezeska Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej.

Mają zapisać się przez internet?

O szczepienia osób znajdujących się w kryzysie bezdomności od wielu tygodni pytają nie tylko działacze organizacji pozarządowych, ale też posłowie w interpelacjach. Przedstawiciele rządu odpowiadają, że osoby te - jak wszyscy inni - są uprawnieni do szczepień przeciwko COVID-19 i mogą się zapisać - również jak wszyscy inni - osobiście w wybranym punkcie, przez telefon lub przez e-Rejestrację.

I tu pojawia się kolejny problem, bo osoby żyjące na ulicy często nie mają żadnego dostępu do środków elektronicznych. 

I wreszcie trzeci aspekt - sama szczepionka. - Dla tej grupy konieczne są szczepienia jednodawkowe [czyli preparatem firmy Johnson&Johnson - red.]. Szanse na to, że złapiemy taką osobę na drugi kontakt w terminie wymaganym dla szczepionek dwudawkowych jest minimalna - mówi Jakub Wilczek.

Współpraca i koordynacja

Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji? Nasi rozmówcy mówią krótko: współpraca i koordynacja działań między Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Rodziny i Polityki Społecznej, ale też zaangażowanie samorządów oraz organizacji pozarządowych.

- Sam system opieki zdrowotnej tego nie załatwi, bo ten system oczekuje, że klient przyjdzie i powie "chcę się zaszczepić". Natomiast w przypadku osób znajdujących się w kryzysie bezdomności, które przebywają poza schroniskiem, to jest raczej mało prawdopodobne. Stąd potrzebna jest współpraca Ministerstwa Zdrowia i pomocy społecznej - przekonuje Wilczek.

Porowska podaje z kolei krótko: "To jest wszystko bardzo proste do zorganizowania. Trzeba zrobić kilka gestów z odpowiednim wyprzedzeniem". - W Warszawie streetworkerzy są w zasadzie w każdej dzielnicy. Podobnie jak są w wielu innych miejscach Polski. Ale to nie może być tak, że ja się dziś dowiaduję, że za dwa dni gdzieś stanie mobilny punkt szczepień, bo wtedy nie mam pola manewru. Działamy często rękami wolontariuszy, więc musimy wiedzieć wcześniej, żeby mieć czas dotrzeć do tych wszystkich ludzi, powiedzieć im, gdzie mają dojechać, a jeśli będzie trzeba, to zorganizować im transport - wylicza Porowska. Podkreśla, że tego wszystkiego nie da się zorganizować z dnia na dzień, ale na przykład dwa tygodnie dają już pewne pole do manewru.

Niektóre miasta szczepią na własną rękę

Akcje szczepień dla osób będących w kryzysie bezdomności organizowane są już w niektórych miastach, na przykład w Łodzi. Mobilny punkt, w którym będą dostępne jednodawkowe preparaty firmy Johnson&Johnson ma stać w dwie (prawdopodobnie ostatnie) niedziele czerwca przy bazylice archikatedralnej. Akcja organizowana jest przez Łódzki Urząd Wojewódzki przy współpracy z Wojewódzką Stacją Ratownictwa Medycznego w Łodzi, Caritasem i innymi organizacjami zajmującymi się problemem bezdomności.

W środę z kolei (9 czerwca) szczepienia osób dotkniętych kryzysem bezdomności ruszyły we Wrocławiu. Punkt mobilny zorganizował tam podmiot medyczny Medfemina - operator punkt szczepień masowych na Stadionie Wrocław. Zespoły w mobilnym punkcie będą podawać głównie szczepionkę Johnson&Johnson. Przygotowano 300 dawek tego preparatu.

- Liczymy, że w ciągu jednego dnia uda nam się zaszczepić wszystkie osoby w placówkach pomagających osobom w kryzysie bezdomności na terenie Wrocławia - powiedział Andrzej Trzynadlowski, koordynator szczepień na Stadionie Wrocław. Dodał, że do tej pory zgłosiło się do tych szczepień 150 osób.

- Oczekujemy od rządu tego, by zachęcił gminy i wojewódzkich koordynatorów szczepień do organizacji takiej akcji na większą skalę. Żeby to nie miało charakteru punktowego - mówi Wilczek. - W większych miastach często bardziej myśli się o osobach w kryzysie bezdomności, bo są bardziej widoczne. W mniejszych miejscowościach pozostają one niestety często zupełnie zapomniane - dodaje.

Czy jest szansa na rychłe rozwiązanie problemu? We wspomnianym na początku liście biuro Rzecznika Praw Obywatelskich prosi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o stanowisko w tej sprawie. 

- Z tego co wiem, między ministerstwami trwa w tej chwili wymiana korespondencji i czekamy na jej rezultaty - podaje Wilczek. Pytania w tej sprawie skierowaliśmy do Ministerstwa Zdrowia oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Czekamy na odpowiedź.

DOSTĘP PREMIUM