Koniec z rozmowami w szkole o Konstytucji, praworządności, prawach człowieka, LGBT? Projekt, który budzi sprzeciw

Chodzi o projekt zmian w prawie oświatowym. Zgodnie z nim, to kurator oświaty ostatecznie decydowałby, kto może spotkać się z uczniami a kto nie. - Pojawią się "tematy zakazane". Cel jest jeden - wypranie mózgów propagandowym, populistycznym proszkiem - mówią nasi rozmówcy.
Zobacz wideo

Zapisy, które pojawiły się w projekcie zmian oświatowych, już budzą kontrowersje. Chodzi głównie o kolosalne zwiększenie uprawnień kuratora oświaty, który - de facto - reprezentuje rząd w danym regionie. Kurator będzie mógł podjąć decyzję o zwolnieniu dyrektora szkoły, jeśli ten nie zrealizuje jego zaleceń pokontrolnych.

W projektowanych przepisach jest też mowa o roli kuratora w decydowaniu o tym, kto może się pojawiać na zajęciach w szkole. "Zgodnie z projektowaną ustawą, dyrektor szkoły lub placówki będzie miał obowiązek – przed rozpoczęciem zajęć prowadzonych w ramach działalności  stowarzyszenia lub organizacji w szkole lub placówce – uzyskać pozytywną opinię kuratora oświaty" - czytamy w projekcie.

Chodzi o efekt mrożący?

Prawniczka Karolina Gierdal z Kampanii Przeciw Homofobii nie ma wątpliwości, jaki jest cel proponowanych zmian. - Są to, w mojej ocenie, rozwiązania, które zmierzają do tego, by w jakiś sposób zcentralizować to, co dzieje się w szkołach i podporządkować to Ministerstwu Edukacji. Kurator oświaty dostaje tak szerokie uprawnienia kontrole, ale też władcze, że będzie mógł w sposób wiążący kształtować to, co będzie się działo na terenie danej szkoły - mówi prawniczka z KPH.

Jak dodaje, jeśli chodzi o Tęczowe Piątki, w ramach których młodzież wyraża solidarność m.in. ze swoimi kolegami/ koleżankami ze społeczności LGBTQ, nie było mowy o wchodzeniu Kampanii Przeciw Homofobii do szkół. Uczniowie sami wszystko organizowali, za zgodą dyrektora. W myśl nowych przepisów, można sobie jednak wyobrazić, że dyrektor będzie miał z tego powodu problemy. - Mam obawy, że pojawi się efekt mrożący w dyrektorach szkół, którzy będą obawiać się prowadzić zajęcia czy wprowadzać treści, które potencjalnie mogłyby nie spodobać się kuratorom - mówi Karolina Gierdal.

Chodzi o stworzenie "nowego kanonu ucznia"?

Prawniczka Eliza Rutynowska z Forum Odpowiedzialnego Rozwoju nie ma wątpliwości, że władza "wykuwa" powoli nowy kanon ucznia. - Proponowane zmiany w prawie oświatowym mają na celu stworzyć tor przeszkód dla edukatorów, w tym osób zajmujących się edukacją prawną, by jak najdłużej musiały uzyskiwać zgody, opinie pozytywne, a wszystko to uzależnić na samym początku od zgody kuratora oświaty - mówi Eliza Rutynowska. - Wydaje się to dosyć absurdalne. Ogranicza autonomię w zakresie decydowania o tym, czy i kto może uczyć dzieci w danej placówce - dodaje prawniczka.

Od kilku lat w szkołach odbywają się Tygodnie Konstytucyjne, w ramach których prawnicy z całej Polski rozmawiają z młodymi ludźmi o prawie, praworządności, demokracji, Konstytucji. - Te nowe przepisy mogą oznaczać, że takie programy jak Tydzień Konstytucyjny do szkół prawdopodobnie nie będą miały wstępu - mówi mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram ze Stowarzyszenia im. prof. Zbigniewa Hołdy. - Będzie się to sprowadzało do tego, że uczniowie nie będą mogli już rozmawiać z prawnikami o Konstytucji czy prawach człowieka, nie będą mogli kształcić się w duchu obywatelskim, a to bardzo duża szkoda dla polskich uczniów - mówi Gregorczyk - Abram.

W ocenie adwokata Michała Wawrykiewicza z Inicjatywy "Wolne Sądy" chodzi o przejęcie władzy nad szkołami, a tym samym nad "sercami i umysłami młodzieży". - Celem jest oczywiście wtłoczenie do głów młodych ludzi tej nacjonalistyczno-homofobiczno-dewocjonalnej sieczki i wypranie mózgów propagandowym, populistycznym proszkiem. To jest pozbawienie ich jakiejkolwiek szerokiej edukacji, opartej na wolności poglądów, pluralizmie, na dyskusji. Młodzież ma być teraz komunistycznymi pionierami, którzy wielbią wodza bezrefleksyjnie, są krytyczni wobec wszelkich przejawów wolności - nie ma wątpliwości mecenas Michał Wawrykiewicz. - To cenzura dostępu do nauki, czyli ograniczenie konstytucyjnej wolności - prawa do nauki i prawa dostępu do pełnej, rzetelnej wiedzy - dodaje nasz rozmówca.

DOSTĘP PREMIUM