Książka z "Elfem" w tytule wystraszyła urzędników MEiN? Znika z listy lektur

Chodzi o książkę "Sposób na Elfa" autorstwa Marcina Pałasza. Książka - prawdopodobnie odebrana jako pozycja z gatunku fantastyki - nie ma z nią nic wspólnego. Bo Elf... to po prostu imię psa. - Nie rozumiem decyzji MEiN - mówi autor.
Zobacz wideo

Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało projekt rozporządzenia, w którym zmienia się kanon szkolnych lektur. Ma być m.in. więcej tekstów Karola Wojtyły czy Witolda Pileckiego. "Zmiany w zakresie lektur wynikają z potrzeby pełniejszej korelacji wykazu lektur z celami kształcenia określonymi w podstawie programowej" - czytamy w uzasadnieniu decyzji MEiN.

- To jest jakiś absurd. Z listy lektur dla klas I-III znika bardzo lubiana przez dzieci książka o sympatycznym psie. Książka, dzięki której budzi się w uczniach wrażliwość i empatia, uczą się relacji na linii człowiek - zwierzę, niejednokrotnie po tej lekturze zbierają karmę dla psów, by zawieźć ją do schroniska - mówi nam jedna z nauczycielek z Mazowsza.

W uzasadnieniu do zmiany listy lektur można przeczytać m.in., że książki powinny choćby prowadzić do tego, że uczeń osiągnie umiejętność rozumienia odczuć zwierząt, wyrażania tych stanów za pomocą wypowiedzi ustnych i pisemnych oraz artystycznych form wyrazu. Po lekturze uczeń powinien znać normy etyczne, wiedzieć, co jest dobre a co złe - "naśladuje i przyjmuje jako własne zachowania dobre na podstawie doświadczeń ze świata realnego oraz przykładów płynących z tekstów literackich, filmów i innych źródeł". - Przecież ta książka jest żywym uosobieniem tych wymagań - mówi autor, Marcin Pałasz.

Jak sam tłumaczy, książka opowiada o jego psie o imieniu Elf. - Pierwszą moją myślą było to, że osoba, która zdecydowała o usunięciu tej książki z listy lektur jako książki rzekomo fantastycznej - nie widziała nawet jej okładki, nie mówiąc już o przeczytaniu tej lektury - mówi pan Marcin.

Na Facebooku pojawiły się komentarze m.in. rodziców: "Tak to jest jak się książek nie czyta, to i wiedza o literaturze uboga, nawet się nie wie że Elf to pies"; "Jakie to smutne i krótkowzroczne. Pracuję w bibliotece i obydwie książki (druga to " "Felix, Net i Nika" Rafała Kosika - przyp. red.) należą do tych nielicznych lektur, do których dzieciaki i młodzież chcą wracać"; "Nad kanonami lektur pracują politycy, a powinni nauczyciele, bibliotekarze i pisarze"; "Aż trudno uwierzyć, że to się dzieje naprawdę".

W internecie można znaleźć wpisy na stronach szkół, opisujące reakcje dzieci na "Elfa". "Lektura "Sposób na Elfa" Marcina Pałasza zachęciła uczniów kl. III b i III c do zorganizowania akcji niesienia pomocy bezdomnym zwierzętom ze Schroniska "Przytulisko" w Chojnicach" - czytamy na stronie szkoły. Marcin Pałasz cały czas też spotyka się z młodzieżą i rozmawia o książce i o swoim psie - Elfie.

Zniknięcie "Elfa" to nie jedyna zmiana na liście lektur. Znika również popularna wśród młodzieży książka Rafała Kosika "Feliks, Net i Nika". I tu też zaroiło się od komentarzy: "To jest niesłychane. Przypuszczałam, że Czarnek będzie czarnym snem polskiej edukacji, ale że aż tak"; "Jako nauczyciel wstydzę się za tego człowieka. To jest najgorszy minister od czasów potopu"; "Nie no, pewnie, dlaczego dzieciom miałyby się podobać lektury. Jeszcze niepotrzebnie zachęcone zaczną czytać książki, takie poza lekturami i mieć jakieś własne zdanie..."

DOSTĘP PREMIUM