Ratownikom SAR odebrano nagrody. "Państwo polskie oszczędza na bezpieczeństwie ludzi"

Ratownicy, którzy pracują na otwartym morzu, nie mogą już liczyć na pięcioprocentowy dodatek motywacyjny, ważny składnik ich wynagrodzenia. Wszystko przez pandemię i decyzję "z góry" o zmniejszeniu funduszu płac. Ratownicy są rozgoryczeni.
Zobacz wideo

SAR, czyli Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa nie jest może tak znana, jak WOPR czy TOPR, ale też zapewnia nam bezpieczeństwo w czasie wypoczynku. To pracownicy tej formacji poszukują i ratują osób, których życie i zdrowie jest zagrożone na pełnym morzu. Jak poinformował portal trójmiasto.pl, ratownicy z SAR od 1 maja nie mogą już liczyć na pięcioprocentową premię do pensji. - Państwo polskie oszczędza na bezpieczeństwie ludzi pracujących na morzu i korzystających rekreacyjnie z Morza Bałtyckiego – alarmują ratownicy cytowani przez portal. Za ucięciem nagród ma stać zmniejszenie budżetu przeznaczonego na fundusz płac o niemal pół miliona złotych.

Sami pracownicy SAR twierdzą, że ten pięcioprocentowy dodatek motywacyjny to istotny składnik ich – i tak nie najwyższych – pensji. - Z nieznanych dla nas powodów od kilku lat nasze wynagrodzenia są na niezmienionym poziomie, zaś obiecane podwyżki w roku 2018 do dziś pozostają niezrealizowane. (…) Taka sytuacja powoduje brak zainteresowania pracą w ratownictwie morskim, odchodzenie "za chlebem" doświadczonych, wieloletnich pracowników i ciągły wzrost średniego wieku ludzi udzielających pomocy osobom, które na morzu właśnie jej potrzebują – twierdzą ratownicy.

Dyrektor Morskiej Służby Poszukiwań i Ratownictwa, cytowany przez portal, twierdzi, że decyzja przyszła z góry, dotyczy wszystkich służb i jest związana z sytuacją pandemiczną. - Rozumiem rozgoryczenie i żal przede wszystkim marynarzy podnoszących lament. Szkoda tylko, że brakuje odrobiny zrozumienia i spojrzenia na sytuację całościowo: na ludzi z hotelarstwa, gastronomii czy branży fitness - niektórym zabrano 100 proc. wynagrodzenia. Moją rolą jest działanie, które pozwoli możliwie szybko powrócić do wypłat premii, ale jest to zależne od decyzji ministerialnych. Myślę, wręcz jestem pewny, że służba będzie funkcjonowała normalnie – przekonuje Sebastian Kluska.

Ratownicy nie zamierzają protestować, bo jak sami twierdzą, bezpieczeństwo innych jest dla nich najważniejsze. W tej sytuacji pozostają im jedynie apele. 

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM