"Bój idzie o coś bardzo ważnego. Szkoła jest pretekstem". Kolejne protesty przeciwko ministrowi Czarnkowi

Kolejne organizacje, ruchy społeczne i partie opozycyjne dołączają do protestów przeciwko Przemysławowi Czarnkowi, ministrowi edukacji i nauki. Chodzi nie tylko o podwyżki dla nauczycieli i zmiany w karcie nauczyciela, ale też o ideologizację szkolnictwa. - Myślę, że bój idzie o coś bardzo ważnego. Szkoła jest tylko pretekstem - mówił w TOK FM prof. Marek Konopczyński.
Zobacz wideo

Jeden z protestów odbędzie się dzisiaj po południu przy Muzeum Narodowym w Krakowie, gdzie zbiorą się przedstawiciele dwunastu organizacji, ruchów społecznych i partii politycznych - wśród nich m.in. Ogólnopolski Strajk Kobiet, KOD, ZNP, Partia Razem czy Platforma Obywatelska, ale też "Protest z Wykrzyknikiem" i "NIE dla chaosu w szkole". Będą protestować przeciwko ideologizacji edukacji i nauki, bo zdaniem protestujących do tego prowadzą kolejne pomysły ministerstwa. A tych w ostatnich miesiącach było sporo. 

Czarę goryczy przelał jednak projekt założeń do ustawy, która ma zwiększyć uprawnienia kuratorów w kwestii powoływania i odwoływania dyrektorów szkół. W środowisku nazwany już jest kagańcem dla niepokornych dyrektorów. Jednak minister edukacji Przemysław Czarnek tłumaczył, że "czegoś takiego jak autonomia szkół nie ma", a kurator, dzięki większym kompetencjom, miałby "przeciwdziałać różnego rodzaju próbom indoktrynacji dzieci przez organizacje spoza szkoły". 

"Bój idzie o coś bardzo ważnego" 

Kolejny protest, który ma odbyć się przed siedzibą resortu nauki, zaplanowano na poniedziałek. Jak mówił w TOK FM prof. Marek Konopczyński z Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, w protestach chodzi o coś więcej, niż tylko spełnienie kilku postulatów. - Myślę, że bój idzie o coś bardzo ważnego. Szkoła jest tylko pretekstem. Społeczeństwo polskie, podzielone mocno, walczy o uznanie prawa do głosu i przede wszystkim walczy o pewną normalność - mówił.

- Normalność to jest progres. Szkoła powinna się rozwijać, oświata zmierzać w kierunku modelu, który daje pewną wolność - podkreślał profesor. Jak dodał, dzisiaj mamy do czynienia z "próbą gaszenia" wolności w szkołach. Zauważał też, że protesty nie skupiają się wyłącznie wokół problemów nauczycieli, nie chodzi wyłącznie o płace, ale ich charakter jest bardzo ogólny.  

Poza tym, zdaniem profesora, taka różnorodność protestujących środowisk i organizacji pokazuje "brak zgodny na pewien model zarządzania oświatą". - Każda roztropna władza brałaby to głęboko pod rozwagę - zaznaczył. - Szkoła to jest kreator przyszłości. W tej chwili szkoła cofa się do mrocznych czasów i przestaje być kreatorem tej wolności - stwierdził. 

Fiasko rozmów z nauczycielami 

Oprócz protestów przeciwko ideologizacji, o swoje walczą również nauczyciele. Rozmowy związkowców z ministerstwem edukacji w sprawie podwyżek i zmian w karcie nauczyciela wiszą na włosku. Związkowcy oskarżają resort o pozorowanie dialogu, a na jutrzejszym spotkaniu (grupy roboczej w resorcie w tej sprawie-red.) na pewno nie zjawią się przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych.

O co chodzi? M.in. o zmianę systemu wynagradzania nauczycieli, ale też zwiększenie liczby godzin spędzanych przez nich przy tablicy. Związkowcy chcą powiązania pensji nauczycieli ze średnią krajową, a ministerstwo upiera się przy powiązaniu jej z płacą minimalną. - Ministerstwo po raz czwarty pokazuje swoją propozycję tylko w innych układach graficznych - mówił w TOK FM Sławomir Witkowicz z Forum Związków Zawodowych.

Z kolei ZNP przekonuje, że dalsze rozmowy nie mają sensu, a sposobem ich prowadzenia zniesmaczona jest również oświatowa "Solidarność". Ta ostatnia, jako jedyna, podczas strajku nauczycieli podpisała porozumienie z rządem. Od dwóch lat ostatni punkt dokumentu, zakładający zmianę systemu wynagradzania, czeka na realizację.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM