Dyrektorzy basenów chcą złagodzenia obostrzeń. "Teraz nie opłaca nam się otwierać"

Branża basenowa apeluje do rządu o zmianę rozporządzenia, które pozwala jej przyjmować na pływalnie jedynie 50 proc. klientów. Tymczasem ten sam akt prawny od 26 czerwca zwiększa do 75 proc. dopuszczalny limit gości w hotelach, wiernych w kościołach i klientów w kinach i teatrach.
Zobacz wideo

Właściciele wielu pływalni postanowili, że w ogóle nie będą otwierać swoich obiektów, bo im się to nie opłaca. - Te placówki, które są finansowane przez samorządy, jak moja, to jeszcze są w stanie sobie na to pozwolić, natomiast podmioty prywatne mają drzwi zamknięte na cztery spusty - mówi Krzysztof Augustyn, dyrektor Krakowskiego Szkolnego Ośrodka Sportowego.

Przy 50-procentowym limicie klientów placówki nie są w stanie udźwignąć kosztów funkcjonowania basenów, które w reżimie sanitarnym są jeszcze większe, niż były wcześniej. - Mamy zwiększone wydatki na środki czystości, a wszystko jest nimi dezynfekowane. Są robione specjalne luki, żeby po każdej grupie dodatkowo firma sprzątająca dokonała przeglądu sanitarnego - tłumaczy Krzysztof Augustyn.

W Krakowie latem zamknięte będą co najmniej trzy baseny.

Luzowanie pandemicznych obostrzeń

Od 26 czerwca zwiększone zostaną limity maksymalnej liczby gości w hotelach, zajętych miejsc w kinach, lokalach gastronomicznych i teatrach do 75 proc. Rząd zdecydował również o podniesieniu limitów osób obecnych na targach i konferencjach - do jednej osoby na 10 metrów kwadratowych. Zwiększeniu do 100 proc. obłożenia, z obecnych 75 proc., ulegnie limit podróżnych w transporcie publicznym. Nadal pasażerowie mają obowiązek noszenia maseczek zakrywających usta i nos.

Nowe limity w obiektach nie będą obowiązywały osób w pełni zaszczepionych.

DOSTĘP PREMIUM