Czego najbardziej potrzebuje polska społeczność LGBT? "Nasze postulat nie zmieniły się od 20 lat"

Społeczność jest rozdarta i zraniona, dużo osób albo już wyjechało, albo myśli o wyjeździe, więc ta parada ma być trochę mniej protestem, a bardziej spotkaniem. Żebyśmy znów mogli poczuć wspólnotę - mówiła w TOK FM Julia Maciocha, prezeska Fundacji Wolontariat Równości i organizatora warszawskiej Parady Równości. Przypomniała, że do tej pory spełniono żadnych z najważniejszych postulatów społeczności LGBT, które pojawiają się podczas marszów.
Zobacz wideo

Po rocznej przerwie Parada Równości przejdzie przez Warszawę. Oczywiście z zachowaniem ograniczeń dotyczących rozprzestrzeniania się koronawirusa. Na przykład uczestnicy będą podzieleni na 150 grupy, bo tylko na takie zgromadzenia pozwalają obostrzenia rządowe.

- Te rozwiązania są głównie skierowane przeciwko protestom. W tym samym czasie, kiedy będzie dziś szła Parada Równości, będzie na Stadionie Narodowym strefa kibica dla... 30 tys. osób - mówiła w TOK FM główna organizatorka tegorocznego marszu - Julia Maciocha, prezeska Fundacji Wolontariat Równości.

Jak przyznała w rozmowie z Karoliną Głowacką, jeszcze kilka tygodni temu, gdy w Polsce mieliśmy III falę epidemii koronawirusa, nie liczyła na to, że do parady w ogóle dojdzie. A tegoroczne spotkanie jest niezwykle ważne. Nie tylko dlatego, że epidemia dotknęła też społeczności LGBT, ale także dlatego, że grupa ta stała się obiektem bezpardonowej fali ataków, podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej.

- Dlatego ta parada jest tak ważna. Dużo osób albo już wyjechało, albo myśli o wyjeździe. Parada ma być trochę mniej protestem, a bardziej spotkaniem dla naszej społeczności. Żebyśmy znów mogli poczuć wspólnotę, wesprzeć się i zebrać energię. bo wiemy, że przy kolejnej kampanii wyborczej sytuacja zapewne się powtórzy - przyznała Maciocha.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Czego najbardziej potrzebuje polska społeczność LGBT?

Parada Równości po raz pierwszy przeszła przez Warszawę w 2001 roku. - Ile dało się "wymaszerować" -  osiągnąć w tym czasie? Ile zmieniło się na plus w czasie tych dwóch dekad? - pytała dziennikarka TOK FM.

- Z punktu widzenia prawa nic się nie zmieniło. Nasze postulat też się nie zmieniły od 20 lat. Ale z perspektywy zmiany społecznej, którą obserwujemy, z perspektywy zmian w samej społeczności mamy ogromną zmianę - oceniła rozmówczyni Głowackiej. Jak wyjaśniła, widząc medialne przekazy, pokazujące Polskę, jako kraj homofobiczny, warto przypomnieć, że nie do końca tak właśnie jest. - Ponad połowa Polek i Polaków popiera np. zalegalizowanie w jakiejś formie związków jednopłciowych. Jest dużo osób, które nas wspierają. Ja tę zmianę społeczną widzę, bardzo dużą zmianę - stwierdziła Julia Maciocha.

Jakich więc zmian prawnych najbardziej potrzebuje polska społeczność LGBT? - Przede wszystkim potrzebujemy prawodawstwa antydyskryminacyjnego. Aktualnie każdy może wyjść, wyjechać na ulicę z jakąkolwiek furgonetką, nagłośnieniem i opowiadać kłamstwa o nas. Nie jesteśmy chronieni w przestrzeni publicznej. Drugi punkt to ułatwienie procesu tranzycji dla osób transpłciowych. Obecnie dorosła osoba transpłciowa musi pozwać własnych rodziców, żeby zmienić dokumenty. To jest uwłaczające, potworne. A trzecia rzecz to usankcjonowanie - w jakikolwiek sposób -  związków jednopłciowych - wyliczała gościni TOK FM.

Przypomniała też, że Parada Równości to nie tylko spotkanie dotyczące społeczności LGBT. - Mamy też postulaty dotyczące edukacji seksualnej, osób niepełnosprawnych, zmian klimatu. W tym roku  zaprosiliśmy do udziału aktywistów z Białorusi. Żeby mieli miejsce, by wykrzyczeli swój ból, by powiedzieć, co się dzieje w ich kraju - mówiła Julia Maciocha.

Podczas tegorocznej warszawskiej Parady Równości będzie też "niewielka akcja solidarności z Węgrami", po tym, jak w tym kraju wprowadzono bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące tzw. "homopropagandy". - Takie prawo oznacza m.in., że parada nie może się odbyć w Budapeszcie - wyjaśniła prezeska Fundacji Wolontariat Równości.

DOSTĘP PREMIUM