W Polsce może zabraknąć wody. Mamy jej znacznie mniej niż reszta Europy. Przez upały jest tylko gorzej

Po dosyć śnieżnej zimie, a potem deszczowej wiośnie, zdawało się, że problemy z suszą nie będą tak duże, jak w poprzednich latach. Jednak czerwiec pokazał, że na nadziei się skończy. - Nam się wydaje, że w Polsce mamy dużo rzek, jest duża jeziorność. Z drugiej strony mam kran, w którym odkręcam kurek i zawsze woda leci. Natomiast nie zawsze tak musi być - ostrzegał w TOK FM Grzegorz Walijewski z IMGW.
Zobacz wideo

25 gmin głosiło już apel dotyczący oszczędzania wody i proszą swoich mieszkańców, aby m.in. nie podlewali wodą z wodociągów ogródków. W niektórych gminach wprowadzono zakaz wykorzystywania kranówki w celach innych niż socjalno-bytowe, a za złamanie przepisów grożą wysokie kary. Choćby mieszkańcy gminy Bogdaniec w Wielkopolsce między godz. 6 a 24 kranówkę mogą wykorzystywać wyłącznie do picia, przyrządzania posiłków czy mycia się.

- To już jest poważny sygnał. Natura już dawała takie sygnały wcześniej, a teraz widać, że gminy też się do tego stosują - mówił w TOK FM Grzegorz Walijewski. 

Hydrolog i rzecznik IMGW-PIB wyjaśniał, że obecnie w Polsce przypada na mieszkańca ok. 1600 m3 wody rocznie. Choć może się wydawać, że to dużo, to jednak "pula" cały czas spada. Jak tłumaczył Walijewski w rozmowie z Michałem Janczurą, w okresach suszy to już tylko ok. 1000 m3. A to sprawia, że Polska jest w Europie na szarym końcu, bo średnia europejska to ok. 4500 m3 wody na mieszkańca. 

- Nam się wydaje, że w Polsce mamy dużo rzek, jest duża jeziorność, więc jest dużo wód powierzchniowych. Z drugiej strony mam kran, w którym odkręcimy kurek i zawsze ta woda leci. Natomiast nie zawsze tak musi być - ostrzegał ekspert.

Dłuższa i śnieżna zima pomogła. Ale kłopotów nie rozwiązała

Ekspert mówił również, że fala upałów, jaka obecnie przetacza się przez Polskę, powoduje większe parowanie wód, w związku z czym sprzyja suszy. Choć przyznał, że opady śniegu zimą, później deszczowa wiosna, sprawiły, że do maja sytuacja była bardzo dobra.

- Na papierze wydaje się, że normy opadów w całym kraju były zachowane. Tylko problem polega na tym, że przez zmiany klimatu, które postępują, zmienił się charakter tych opadów. Częściej występują w postaci burz i liczba dni z opadem jest zdecydowanie mniejsza - zauważał. - Wystarczył dosyć suchy maj, czerwiec, który jest suchy i bardzo ciepły, żeby sytuacja (...) znowu wróciła do złego stanu - dodał gość TOK FM.

Gdzie jest najgorzej?

Które regiony najbardziej narażone są na suszę? To przede wszystkim zachodnia część kraju. Jak mówił rzecznik IMGW, przede wszystkim w województwach lubuskim i wielkopolskim, ale też w części Zachodniego Pomorza i Dolnego Śląska.

Nie oznacza to oczywiście, że reszta kraju jest w znacząco lepszej sytuacji. Jak przypomniał Walijewski, mieliśmy już do czynienia z sytuacją, że wody zabrakło zupełnie. Doszło do tego dwa lata temu - w Skierniewicach, czyli w centrum kraju.

Apelował, by zmienić nawyki, próbować oszczędzać wodę. - Działania, które my wykonamy, będą powodowały, że w przyszłości nasze dzieci, wnuki, prawnuki będą mogły żyć w normalnym miejscu, gdzie wody może nie zabraknąć. Słowo klucz to retencja. Zatrzymywać wodę tam, gdzie ona spada - podkreślił. I dodał, że nie chodzi tylko o zbieranie wody w zbiornikach retencyjnych, ale też sadzić krzewy, drzewa, łąki kwietne, bo rośliny zatrzymywać będą wodę.

A w domu zawsze lepiej wybrać prysznic niż kąpiel w wannie. Bo dzięki temu oszczędzimy co najmniej 100 litrów wody.

DOSTĘP PREMIUM