Broniarz: Pomysły ministra Czarnka cofają nas do lat 60. i 70. To cenzura prewencyjna

Minister Czarnek próbuje wprowadzać bardzo niebezpieczne rozwiązania, które w zasadzie cofają nas do lat 60. i 70. Mówię tutaj o nadzorze pedagogicznym. Kurator otrzymuje tak niebagatelne narzędzie do dyscyplinowania nauczycieli, dyrektorów, uczniów, rodziców, samorządów, że on de facto staje się cenzurą prewencyjną - mówił w TOK FM Sławomir Broniarz.
Zobacz wideo

"Czarnek, idź precz!" - pod takim hasłem odbywała się w poniedziałek pikieta pod budynkiem Ministerstwa Edukacji i Nauki. Protestujący nie zgadzali się na zmiany, które forsuje resort. Przede wszystkim na to, aby decydujący wpływ na powoływanie dyrektorek i dyrektorów szkół miały kuratoria. Koalicja Obywatelska chce odwołania ministra ze stanowiska.

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego stwierdził w TOK FM, że minister Czarnek zamiast przed wakacjami podziękować nauczycielom, rodzicom, uczniom za ten rok szkolny pełen wyrzeczeń, przyspiesza swoją ofensywę, która ma na celu "kształtowanie ucznia na jego obraz i podobieństwo". - W ramach radosnej twórczości udziela materialnego wsparcia ojcu Tadeuszowi Rydzykowi, bo postanowił dokonać dużej wolty, jeżeli chodzi o szkolenie nauczycieli etyki. Teraz będą mogły ich kształcić uczelnie bardzo bliskie panu ministrowi, czyli choćby ta ojca Tadeusza Rydzyka - mówił Sławomir Broniarz.

Jak dodał, minister Czarnek wykorzystuje fakt, że rozmowa o edukacji nie zajmuje ważnego miejsca w debacie publicznej i próbuje "wprowadzać bardzo niebezpieczne rozwiązania, które w zasadzie cofają nas do lat 60. i 70.". - Mówię tutaj o nadzorze pedagogicznym. Kurator otrzymuje tak niebagatelne narzędzie do dyscyplinowania nauczycieli, dyrektorów, uczniów, rodziców, samorządów, że on de facto staje się cenzurą prewencyjną. Bo ktokolwiek wpadnie na pomysł zaproszenia (do szkoły) Rzecznika Praw Obywatelskich, będzie się musiał poważnie liczyć z tym, że nie otrzyma zgody kuratora oświaty. Podobnie będzie z zapraszaniem organizacji pozarządowych, które wykonują przeogromną pracę na rzecz edukacji - tłumaczył prezes ZNP. 

Odniósł się też do słów małopolskiej kuratorki oświaty Barbary Nowak, która uznała, że wizyta przedszkolaków i uczniów podstawówki z Dobczyc na ogólnodostępnym spotkaniu poświęconym konstytucji, to było wykorzystanie ich do celów politycznych. - Jestem przekonany, że nauczyciele zapraszając gości do udziału w spotkaniu, wiedzieli, co robią. Jeżeli dla pana Czarnka albo dla pani kurator dyskusja o konstytucji jest łamaniem prawa, to w jakim kraju żyjemy. O jakim prawie mamy mówić dzieciom, jeśli nie o konstytucji. Nie będziemy ich namawiać wyłącznie do lektury dzieł Jana Pawła II. Konstytucja jest tą ustawą, która buduje naszą tożsamość narodową i postrzeganie prawa. Jako kurator oświaty byłbym dumny, że mam takich dyrektorów, którzy organizują spotkania, gdzie mówi się o najważniejszym akcie prawnym - przekonywał gość TOK FM.

Protesty przeciwko "ideologizacji edukacji i nauki"

W ubiegłym tygodniu w Krakowie odbył się protest pod hasłem: "Ciemność widzę... protest przeciwko ideologizacji edukacji i nauki". Jego inicjatorami były organizacje obywatelskie, związki zawodowe nauczycieli i pracowników nauki oraz partie polityczne. Manifestujący przybyli na miejsce z transparentami, na których zauważyć można było takie hasła jak "Czarnek nie jest KUL" czy "wolna nauka = wolni ludzie".

Jak informowali wówczas organizatorzy, wszystkie środowiska "chcą pokazać swój sprzeciw wobec wprowadzania przez władze Ministerstwa Edukacji i Nauki treści do szkół i na uczelnie, które nie są oparte na wiedzy naukowej, sprzeciw wobec nacisków na naukowców i edukatorów, czy prób przejmowania uczelni, zwalniania niewygodnych pracowników i tworzeniu nowych, ideologicznych, skrajnie konserwatywnych szkół". Dziś z kolei protest odbył się przed MEiN w Warszawie.

DOSTĘP PREMIUM