Upomnienie dyscyplinarne dla prokuratora za wystąpienie na sejmowej komisji

Prokurator Wojciech Sadrakuła został ukarany upomnieniem za wypowiedzi m.in. o Trybunale Konstytucyjnym. Winą prokuratora miało być to, że nie powiadomił prokuratora krajowego - z wyprzedzeniem - że zamierza wystąpić przed sejmową komisją.
Zobacz wideo

Ukarany przez sąd dyscyplinarny prokurator to Wojciech Sadrakuła - w opinii wielu, ikona polskiej prokuratury, prokurator z ponad 40-letnim stażem, pracujący m.in. w Prokuraturze Generalnej i Ministerstwie Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy wydarzeń z 2016 roku, gdy Sadrakuła wystąpił - z ramienia KOD - przed sejmową komisją sprawiedliwości. To nie było jego pierwsze wystąpienie - zawsze otwarcie staje w obronie Konstytucji, praworządności i prawa. Brał też udział w organizowanym w szkołach Tygodniu Konstytucyjnym i spotykał się z młodzieżą.

- Stawianie Wojciecha Sadrakuły przed sądem dyscyplinarnym prokuratorów za krzewienie wiedzy o Konstytucji, o prawie konstytucyjnym, za chęć dzielenia się tą wiedzą jest - według mnie - niedopuszczalne. Dla mnie Wojciech Sadrakuła to jeden z mistrzów prokuratury. To jeden z symboli polskiej prokuratury. Takie osoby trzeba hołubić, a nie piętnować - mówi prokurator Katarzyna Szeska ze Stowarzyszenia "Lex Super Omnia".

Wojciech Sadrakuła mówi TOK FM, że z decyzją sądu dyscyplinarnego się nie zgadza i będzie się odwoływał. Jak podkreśla, przepis art. 103 Ustawy o prokuraturze - na podstawie którego go ukarano - jest niekonstytucyjny, bo godzi w wolność słowa i wyrażania poglądów.

Nasz rozmówca zwraca też uwagę na coś jeszcze: przepis nie mówi wprost o tym, że miał obowiązek z wyprzedzeniem informować kogokolwiek  o swojej "działalności publicznej". - Artykuł tej ustawy rzeczywiście nakłada na prokuratora obowiązek  informowania przełożonych o różnych działaniach, ale rozgraniczono te działania na dwie grupy. Jedna to dodatkowe zatrudnienie i tu jest jasność - trzeba to zrobić z wyprzedzeniem. Natomiast druga kwestia to podjęcie tzw. "innego zajęcia", a tutaj ustawodawca nie ustalił żadnego terminu. Dlatego stoję na stanowisku, że nie musiałem zgłaszać "zamiaru" podjęcia określonych działań - tłumaczy Wojciech Sadrakuła.

Efekt mrożący dla innych śledczych? Będą się bać mówić?

- Ja się specjalnie tym rostrzygnięciem sądu dyscyplinarnego nie przejmuję, ale może ono wywołać efekt mrożący u moich młodszych kolegów - mówi Wojciech Sadrakuła. - Mogą czuć się bardzo niekomfortowo mając świadomość, że w każdej sytuacji, kiedy wyrazi się własny pogląd na tematy nawet stricte zawodowe, to może nas spotkać za to represja - mówi Sadrakuła.

- Dla mnie osobiście prokuratorzy pracujący w Biurze Spraw Konstytucyjnych - tacy jak właśnie Wojciech Sadrakuła - to byli prokuratorzy o największych umiejętnościach zawodowych. W tym biurze pracowali mistrzowie. Z wiedzy prokuratora Sadrakuły powinny czerpać następne pokolenia polskich prokuratorów.  A dziś prokurator krajowy odmawia takim ludziom prawa głosu - mówi Katarzyna Szeska.

Sam Wojciech Sadrakuła mówi, że nie ma sobie nic do zarzucenia.  Przyznaje, że jest mu trudno obserwować dzisiejszą polską rzeczywistość i "dopasowywanie" prawa do swoich potrzeb przez rządzących. - Zmierzamy w bardzo złym kierunku. Przed młodymi prawnikami jest całe życie i jak oni mają teraz wykonywać swój zawód? Mnie to bardzo przypomina dawne czasy, które ja znam tylko z opowieści starszych kolegów - mówi Sadrakuła, wspominając choćby o represjach wobec sędziego Igora Tuleyi. - Znam go i bardzo cenię - dodaje prokurator.

DOSTĘP PREMIUM