"Ceny mieszkań są absurdalne". A eksperci mają dla nas o wiele gorsze wieści

- W 2021 roku za mieszkania w dużych miastach zapłacimy więcej średnio o 5-10 proc. - prognozował w TOK FM Zbigniew Wojciech Okoński, prezes Grupy Robyg. - Te ceny są absurdalne, ale moja obawa jest taka, że będą jeszcze bardziej absurdalne - dodał kolejny gość audycji "EKG" ekonomista Marcin Mrowiec.

Ceny mieszkań w Polsce szybko rosną. Jednak - zdaniem Zbigniewa Wojciecha Okońskiego, który był gościem TOK FM - to niekoniecznie dobra informacja dla branży deweloperskiej, bo ta opiera się przewidywalności. - Jak sytuacja ułoży się za rok i dwa lata, bo wtedy dopiero będą widoczne efekty tego, że dzisiaj zaczynamy budować. A my nie wiemy, czy za 2 lata ceny mieszkań będą wyższe, czy nastąpi korekta. Głównym kosztem w inwestowaniu w nieruchomości jest zakup terenów, a one dziś tak mocno podrożały, że mamy dylemat czy kupować, czy czekać, aż ceny spadną. Ta sytuacja też nam się nie podoba - przyznał deweloper. Dodał, że sytuacja byłaby o wiele korzystniejsza, gdyby rynek rozwijał się stabilnie. - 2-3 proc. rocznie, i gdyby te koszty nie galopowały równolegle do cen. Wtedy nasz biznes stałby się bardziej przewidywalny - przekonywał prezes Grupy Robyg.

Jak mówił, w Polsce popyt na mieszkania jest ciągle bardzo wysoki, bo brakuje ich dla młodych osób, które wkraczają w dorosłe życie. - W Unii Europejskiej jest ponad 460 mieszkań na 1 tys. mieszkańców, a u nas 370, więc ciągle jesteśmy w tyle. Ten popyt wskazuje na to, że ceny nie będą spadać, bo ludzie ciągle będą chcieli kupować mieszkania. Ale mam nadzieję, że po skonsumowaniu przez branżę podwyżek cen mieszkań nastąpi stabilizacja - stwierdził.

Gość magazynu "EKG" tłumaczył, że na ceny mieszkań wpływają koszty działek, pracowników i materiałów budowlanych. - Te ostatnie drożeją ze względu na zaostrzone rygory techniczne, które narzucają nam przepisy. Chodzi o konieczność stosowania lepszej jakości materiałów ze względu na ekologię - mówił.

Jego zdaniem pomysły zapisane w "Polskim Ładzie" mogą przełożyć się na wzrost cen mieszkań. Chodzi m.in. o państwową gwarancję wkładu własnego do wysokości 100 tys. zł. przy zakupie mieszkania. - Te działania zwiększą popyt, będzie większa liczba klientów, których stać na kupno mieszkania. W związku z tym presja cenowa będzie znacząca - zakończył gość TOK FM.

Rozchwiany rynek

Również goście drugiej części magazynu "EKG" nie mieli złudzeń, że ceny mieszkań nadal będą w Polsce rosły. - Te ceny są absurdalne, ale moja obawa jest taka, że będą jeszcze bardziej absurdalne. Podaż jest w jakiejś mierze elastyczna, bo można zatrudnić nowych pracowników, można coś zrobić, żeby więcej produkować mieszkań, natomiast popyt jest znacznie bardziej elastyczny, bo ludzie zobaczyli, że mają pieniądze i że one dosyć szybko tracą na wartości. To kreuje nam dodatkowy popyt, którego branża nie jest w stanie zaspokoić - zauważył ekonomista Marcin Mrowiec.

Jak zauważyła Joanna Makowiecka-Gatza, wiceprezydentka Pracodawców RP, dla branży budowlanej to trudny czas. - Dla firm wykonawczych i podwykonawczych to jest trudne z perspektywy oceny ryzyka inwestycyjnego, bo żyjemy w sytuacji, kiedy ceny zmieniają się nawet z dnia na dzień. Problem jest jeszcze z dostępnością towaru. I to problem globalny, bo wiele państw ruszyło z pomocowymi programami dla gospodarek po pandemii, w budownictwie mamy teraz wzmożony popyt. Obawiam się, że reperkusje będą ogromne, wiele firm straci płynność, będzie wiele bankructw. Zgadzam się, że te ceny mieszkań są absurdalne. Wygląda to rzeczywiście na rozchwiany rynek - stwierdziła gościni TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM