Mec. Nowak o biskupach: Przepraszają za pedofilię, gdy mają do głów przystawiony pistolet medialny

Zbulwersowało mnie to, że biskupi polscy, którzy są odpowiedzialni za systemowe tuszowanie pedofilii, czyli okrutnej zbrodni na dzieciach, mogą być sędziami w swojej sprawie - ocenił w TOK FM mec. Artur Nowak.
Zobacz wideo

W poniedziałek Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego opublikował wyniki kwerendy dotyczącej wykorzystywania seksualnego osób małoletnich. W raporcie podano, że w okresie od 1 lipca 2018 r. do 31 grudnia 2020 r. do diecezji oraz zakonów męskich wpłynęło 368 takich zgłoszeń. Sprawy te dotyczyły lat 1958-2020. Spośród nich 10 proc. uznano za niewiarygodne, 51 proc. jest w trakcie badania, a 39 proc. uznano za potwierdzone lub uwiarygodnione.

Zdaniem Artura Nowaka - prawnika od lat reprezentującego ofiary przestępstw seksualnych popełnianych przez księży katolickich - podane przez Kościół statystyki są mocno zaniżone. - Myślę, że to jest jakiś promil (rzeczywistej skali problemu -red.). W Polsce nie zbudowano atmosfery, żeby pokrzywdzeni ujawniali tego typu nadużycia. To się dzieje dopiero od niedawna. Amerykańskie badania mówią, że wystarczające zasoby, żeby opowiedzieć o takim koszmarze, mają dopiero ludzie w wieku 40-45 lat. A myślę, że to są osoby jeszcze starsze. Te osoby, które do mnie dzwonią, mówią o wujkach i ciotkach, a tak naprawdę wiem, że to o nie chodzi - mówił.

Przyznał, że bulwersuje go to, że biskupi nadal w niewielkim stopniu zgłaszają policji przypadki pedofilii w Kościele, decydując się na bycie sędziami we własnej sprawie. - Irytujące jest też to, że po raz kolejny przychodzą przepraszać, robią to już od wielu lat, ale wtedy, gdy mają do głów przystawiony pistolet medialny - stwierdził.

Gość TOK FM odniósł się również do kościelnych danych, według których 5 proc. zgłoszeń dot. ofiar poniżej 15. roku życia Kościół uznał za fałszywe i nie przekazał ich policji, natomiast 8 proc. spraw przemilczał, bo sprawcy już nie żyli. - My się tu ekscytujemy, że biskupi coś tam powiedzieli, a to problem społeczny. Za to, że był tuszowany i ukrywany ponosi odpowiedzialność prawie cała klasa polityczna, bo Kościół jest oparty na przywilejach i nie jest przyzwyczajony do tego, że jest rozliczany. Na całym świecie jest rozliczany. Trzeba się przestać ekscytować, co nam łaskawie powie, czy nie powie, tylko doprowadzić do stworzenia mechanizmu, żeby to państwo działało - przekonywał mec. Nowak.

Jak dodał, to już nie są te czasy, kiedy partiom politycznym nie opłaca się zadzierać z Kościołem. - Teraz Kościół jest obciachem dla partii politycznych. Zadawanie się z nim to relikt, po prostu trzeba się za tę instytucję wziąć - podkreślał.

Prowadzący audycję TOK360 Adam Ozga zwrócił uwagę, że skoro mechanizmy państwowe nie działają, to może pozostaje opinii publicznej zwracanie uwagi na działania Watykanu. Przykładem była niedawna wizyta kard. Angelo Bagnasco, który przyjechał do Polski, żeby zweryfikować sygnalizowane zaniedbania kard. Stanisława Dziwisza podczas pełnienia przez niego funkcji arcybiskupa metropolity krakowskiego. - Zacznijmy od tego, że Dziwisz nigdy nie powinien zostać kardynałem. To jest jakaś hipokryzja. To człowiek, który w czasach pontyfikatu Jana Pawła II, czyli pedofilskiego karnawału w Kościele, został kardynałem - odpowiedział mec. Nowak. 

Stwierdził również, że "Kościół to jest taka wspólnota zaprojektowana przez mężczyzn dla mężczyzn". - Tam brakuje po prostu kobiet, bo gdyby one tam były, to inaczej by to wyglądało. To męska korporacja w najgorszym wydaniu - zakończył gość TOK FM.

Ks. Isakowicz-Zaleski: Po publikacji raportu mam niedosyt

Do raportu Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego odniósł się ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który informował kardynała Dziwisza o sprawie Janusza Szymika molestowanego przez ks. Jana Wodniaka. - Z jednej strony dzisiejsza konferencja to krok do przodu, bo jeszcze pięć lat temu taka informacja nie zostałaby upubliczniona. Wszystko było traktowane jako atak na Kościół. Z drugiej strony mam niedosyt: ciągle Episkopat nie zdecydował się na powołanie niezależnej komisji złożonej z ludzi świeckich – powiedział ks. Isakowicz-Zaleski.

Według duchownego wzorem dla Polski może być Francja, gdzie także było zaprzeczanie, kontrowersje, ale "w końcu Kościół francuski zrozumiał, że jeżeli chce pozostać wobec wiernych – a to jest najważniejsze – to musi powołać niezależną komisję". - Ta komisja działa niezależnie. Władze kościelne nie mają wpływu na raport komisji, który ma być opublikowany w sierpniu" – mówił ks. Isakowicz-Zaleski.

- Co więcej komisja cofa się o 70 lat, żeby zbadać nawet przypadki osób zmarłych i sprawy przedawnione. To pokazuje, jak ważna jest wiarygodność. Natomiast w Polsce nadal mamy sytuację, że instytucje kościelne, duchowni mówią o duchownych – zauważył ks. Isakowicz-Zaleski. - Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego podlega władzom kościelnym. To nie są niezależne dane. Nie wiemy na dobrą sprawę, które z tych danych są odzwierciedleniem rzeczywistości. Z różnych informacji wynika, że jest lawina zgłoszeń spowodowana zaniedbaniami. Tylko, czy ci ludzie zgłaszają się do władz kościelnych? Znam przypadki, gdzie się tam nie udają, bo są zrażeni. Idą do komisji państwowej, do prokuratury do osób świeckich. Kościół dysponuje tylko częścią informacji na ten temat – dodał duchowny.

DOSTĘP PREMIUM