"Pogardliwie nas potraktowano". Protest ratowników medycznych. W niektórych miastach nie przyjdą do pracy

Ratownicy medyczni domagają się podwyżek pensji, wypłacenia dodatków covidowych i wprowadzenia ustawy o zawodzie ratownika medycznego. Na środę zaplanowali ogólnopolski protest. - Od kilku miesięcy ministerstwo nie odpisuje na nasze pisma - podkreślił w TOK FM przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych Piotr Dymon.
Zobacz wideo

W ramach ogólnopolskiego protestu jutro (30 czerwca) w siedmiu miastach w południe odbędą demonstracje ratowników medycznych. To m.in. Katowice, Kraków i Olsztyn. W Warszawie protest odbędzie się przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia.

Jeleniej Górze, Tomaszowie Mazowieckim i Wrocławiu ratownicy medyczni w ogóle nie przyjdą do pracy.

Protestują, bo są niezadowoleni z zapisów ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Chcą podwyżek i wprowadzenia ustawy o zawodzie ratownika medycznego. - Pogardliwie nas potraktowano, poobcinano nam dodatki (covidowe), które były konieczne, żebyśmy podjęli kolejny wysiłek i wzięli jeszcze 100 kolejnych godzin. Ja w kwietniu i maju przepracowałem po 500 godzin - mówi TOK FM jeden z organizatorów protestu - Adam Piechnik.

Czy min. Niedzielski zareaguje? "Od kilku miesięcy ministerstwo nie odpisuje na nasze pisma"

Nieoficjalnie mówi się, że w czasie manifestacji przed Ministerstwem Zdrowia protestujący mają spotkać się z Adamem Niedzielskim. W poniedziałek szef resortu został zapytany na konferencji prasowej, czy rząd ma przygotowaną jakąś propozycję dla ratowników. - Przede wszystkim my jesteśmy w ciągłym dialogu z różnymi przedstawicielami grup medycznych (...) Te rozmowy mają teraz pewien horyzont związany z tą nową deklaracją wzrostu nakładów (na służbę zdrowia) do 7 procent PKB. Będziemy rozmawiali, jak rozłożyć ten wzrost nakładów tak, żeby gwarancja czy zapewnienie partycypacji dla zawodów medycznych, w tym wzroście nakładów, również był zagwarantowany - powiedział minister.

Jak dodał, "również przedstawiciele ratowników mogą liczyć na to, że tak, jak wszystkie inne zawody, będą docenione w tej ścieżce wzrostu nakładów na zdrowie".

Do słów ministra odniósł się w TOK FM przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych Piotr Dymon. - Pan minister powiedział, że ze wszystkimi rozmawia, ale ja się z tym nie zgodzę. Ostatnie nasze rozmowy odbyły się na przełomie stycznia i lutego. Od kilku miesięcy ministerstwo nie odpisuje na nasze pisma. Dopiero teraz, jak podjęliśmy działania protestacyjne, pan minister chce rozmawiać - mówił.

Dymon przyznał, że nie rozumie, dlaczego prace nad ustawą o zawodzie ratownika idą tak wolno. - To jest pilne, to dotyka też ludzi, którym udzielamy pomocy. W tym momencie ratowników jest za mało, trzeba tę grupę (zawodową) zwiększyć. Według szacunków ministerstwa to 25 tys. osób w skali kraju. Ale to osoby, które nie tylko pracują w zespołach wyjazdowych. Brakuje 7-8 tys. osób. O nowelizację przepisów dobijamy się od czterech-pięciu lat - przekonywał w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM