NIK sprawdzi, czy odchodzenie od węgla jest słuszne. Ekspertka podpowiada Banasiowi, jaka kontrola byłaby lepsza

Jak zapowiedział w TOK FM Marian Banaś, Najwyższa Izba Kontroli chce odpowiedzieć na pytanie, czy Polska jest bezpieczna energetycznie, czy rezygnacja z węgla to słuszna decyzja. - Ja bym zaproponowała, żeby zrobić odwrotnie i sprawdzić, ile Polska traci na tym, że nie odchodzi od węgla - komentowała dr Anna Czarczyńska z Akademii Leona Koźmińskiego.
Zobacz wideo

W Poranku Radia TOK FM Marian Banaś ujawnił, że Najwyższa Izba Kontroli chce "odpowiedzieć na pytanie, czy Polska jest bezpieczna energetycznie". - Jest duży znak zapytania wobec tego, czy rezygnacja z zasobów węgla, była decyzją słuszną, czy nie. Obserwujemy wzrost cen za energię elektryczną i to też musimy wziąć pod uwagę - wyjaśniał Banaś.

Zdziwienia zapowiedzią prezesa NIK-u nie kryła dr Anna Czarczyńska z Akademii Leona Koźmińskiego.  - Ja bym zaproponowała, żeby zrobić odwrotnie i sprawdzić, ile Polska traci na tym, że nie odchodzi od węgla. Czyli żebyśmy uczciwie policzyli, ile do węgla dopłacamy od lat 90. i ile nas to kosztuje zdrowotnie;  jakie koszty społeczne ponosimy za zaniechanie decyzji (dot. odejścia od węgla). Raczej spodziewałabym się takiego raportu - komentowała w EKG.

Jak dodała, odchodzenie polskiej gospodarki od węgla "jest absolutnie najważniejszym wyzwaniem i każdy rok zwlekania z włączeniem się w transformację energetyczną po prostu prowadzi do śmierci naszej populacji". - Oczekuję, że pan prezes Banaś zajmie się tym problemem w taki sposób - stwierdziła.

Według dr. Czarczyńskiej NIK powinna się przyjrzeć również decyzjom polityków. I przypomniała, że władze szykują zmianę przepisów dotyczących właścicieli paneli fotowoltaicznych, które - jak oceniła - "mają zniechęcić Polaków do zadbania o swój prąd".

Obecnie gospodarstwa domowe, które mają zainstalowane panele fotowoltaiczne, oddają nadwyżkę prądu do sieci. I dzięki temu mogą bezpłatnie odebrać do 80 proc. tej energii w czasie, kiedy jej akurat potrzebują. Zmiany szykowane przez Ministerstwo Klimatu zakładają, że nadwyżka energii ma być sprzedawana firmom handlującym energią. Właściciel paneli, kiedy będzie potrzebował, będzie musiał kupić prąd, a nie dostać. Zmiany mają wejść w życie od 2022 roku.

Rozliczenie inwestycji w Ostrołęce

Marian Banaś mówił w Poranku Radia TOK FM również o trwającej kontroli w sprawie elektrowni w Ostrołęce. - Nasze prace są w ostatniej fazie. Mamy bardzo poważne ustalenia. To jest rozliczenie inwestycji, która kosztowała 1,3 mld zł, a tam są duże nieprawidłowości. Blok C nie został ukończony, a wydano ogromne pieniądze. To jest strata, która jest na barkach nas wszystkich - podkreślił. Dodał, że wyniki kontroli mają być opublikowane po wakacjach i że będą w tej sprawie zawiadomienia do prokuratury.

Działania NIK chwaliła Katarzyna Karpa-Świderek z WWF Polska. - Izba powinna się przyglądać kwestii takich nietrafionych inwestycji, jak elektrownia w Ostrołęce, która została już wybudowana, wydano na nią ponad 1,5 mld zł i nagle po prostu rozbieramy jej komin. Proszę sobie wyobrazić, ile paneli fotowoltaicznych można byłoby za to kupić, ile pieców wymienić w domach - mówiła w rozmowie z Tomaszem Settą.

Przypomniała też, że ciepłownictwo i budownictwo odpowiadają za 38 proc. emisji gazów cieplarnianych w Polsce. - W tym kontekście sprawdzenie przez NIK, co i dlaczego się zadziało (w Ostrołęce), jest ważne. Szczególnie w państwie, w którym wiele rzeczy się utajnia i gdzie dostęp do informacji stał się dla społeczeństwa niezwykle trudny - zakończyła gościni Magazynu EKG.

DOSTĘP PREMIUM