"To jest Kreml czy normalny kraj w centrum Europy?". Wyciszanie pytań o aferę mailową podczas konferencji Dworczyka

Michał Dworczyk do tej pory nie zorganizował konferencji prasowej, na której dziennikarze mogliby zapytać o wyciek maili z jego skrzynki pocztowej. A gdy próbują pytać o to na innych konferencjach, są wyciszani. Bo pytanie "nie dotyczy tematu konferencji".
Zobacz wideo

Na czwartkowej konferencji prasowej szef KPRM Michał Dworczyk mówił o tym, że spada dynamika rejestracji na szczepienia, że ponad milion dawek nie pojechało do punktów, bo nie ma chętnych. Zapowiadał, że rząd będzie wciąż zachęcał Polaków do szczepień, bo to w tej chwili największe wyzwanie. Pytania o tzw. aferę mailową, w której Michał Dworczyk jest jedną z głównych postaci, były szybko wyciszane, ponieważ "nie dotyczyły tematu konferencji". Najpierw próbowała pytać o wycieki ze skrzynki mailowej Dworczyka dziennikarka TVN24 Małgorzata Telmińska, później dziennikarz "Faktu" Krzysztof Michnicz". 

"Skandaliczne jest to wyciszanie pytań dziennikarzy o wyciek maili" - ocenił na Twitterze Tomasz Żółciak z "DGP".

"Co to ma znaczyć, że w KPRM wyłącza się dziennikarzy zadających pytania o aferę mailową? To jest Kreml czy jednak normalny kraj w centrum Europy?" - pytała była dziennikarka TVN Karolina Hytrek-Prosiecka.

W komentarzach zwracano uwagę, że jeśli min. Dworczyk nie chce odpowiadać na konferencji dotyczącej szczepień na inne pytania, to powinien zorganizować specjalną konferencję prasową poświęconą atakom hakerskim.

A tego do tej pory nie zrobił. Unika też odpowiadania na pytania zadawane przez dziennikarze np. na sejmowych korytarzach. Nie pojawił się też na posiedzeniach sejmowych komisji, które zajmowały się sprawą afery mailowej.

"A czy kiedyś będzie jakaś konferencja na której dziennikarze będą mogli zadawać pytania jakie uważają, że są ważne? Czy już covid uzasadania każde ogranicznie kontrolii medialnej?" - pytała na TT redaktorka prowadząca Spider's Web+.

Afera mailowa i włamanie na skrzynkę szefa KPRM

O sprawie ataków na skrzynki mailowe członków rządu dowiedzieliśmy się na początku czerwca. Wówczas szef KPRM oświadczył, że o włamaniach na jego skrzynkę mailową i skrzynkę jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe. Podkreślił jednocześnie, że "w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się żadne informacje, które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny".

Jednak pierwsza udana próba włamania na skrzynkę Dworczyka, jak ustaliła "Rzeczpospolita", miała miejsce już 22 września ubiegłego roku. Potem takich wejść było co najmniej kilka. "Jak ustaliliśmy, wejście na konto FB żony ministra, od którego zaczęła się 'afera mailowa', było już tylko tego efektem, a nie kanałem, którym hakerzy dotarli do ministra. Dworczyk nie wiedział, że jego maile są cały czas czytane, bo nie było złamania loginu i hasła hakerzy uzyskali bowiem poprawne dane, jakich używał minister" - podał dziennik. 

"To dlatego przez wiele miesięcy nikt nie wiedział o ataku, a holding wp.pl zaprzeczał, by doszło do włamania - takiego incydentu nie odnotowano. Sprawa wyszła na jaw, dopiero kiedy ukradzione materiały zaczęły być publikowane. Ukradzione Dworczykowi maile z prywatnej poczty są publikowane od 8 czerwca na rosyjskim komunikatorze Telegram" - ustaliła "Rzeczpospolita". 

ABW i SKW ustaliły, że zaatakowanych zostało co najmniej 4350 adresów e-mail należących do polskich obywateli, wśród nich ponad 100 należących do polityków. - Służby dysponują informacjami o związkach agresorów z działaniami rosyjskich służb specjalnych - informował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Cały czas jednak wyciekają nowe informacje i maile. Niedawno w sieci pojawił się kolejny zapis korespondencji, która miała wyciec ze skrzynki Michała Dworczyka. Szef KPRM pisze w niej do Waldemara Budy o kryzysie politycznym na Dolnym Śląsku, który mógł doprowadzić do utraty władzy przez PiS w regionie. Dworczyk stwierdził w jednym z maili, że sekretarz stanu w MFiPR "zrobiła z nas debili".

DOSTĘP PREMIUM