"To karykatura prawa i sprawiedliwości". Prawniczka Sławomira Nowaka o "nowych" ustaleniach prokuratury

Prokuratura zorganizowała konferencję prasową, by przedstawić kolejne dowody obciążające Sławomira Nowaka. - Zastanawiam się, ile jeszcze manipulacji i kłamstw będzie w przestrzeni publicznej zaprezentowanych, zanim sąd otrzyma tzw. porażające dowody - komentowała w rozmowie z nami prawniczka byłego ministra.
Zobacz wideo

Prokuratura Okręgowa w Warszawie na konferencji prasowej przedstawiła kolejne ustalenia dotyczące sprawy Sławomira Nowaka. Zdaniem śledczych były minister kierował grupą przestępczą i przyjmował korzyści majątkowe w kwocie 6,5 mln zł. Zdaniem śledczych, biegli ustalili, że Nowak "miał kontakt z dowodową gotówką".

Informacjom prokuratury zaprzeczyła Joanna Broniszewska, prawniczka Sławomira Nowaka. Jak mówiła w rozmowie z reporterem TOK FM Szymonem Kępką, nie zostały ujawnione "żadne nowe dowody, żadne nowe okoliczności i żadne nowe zarzuty". Doniesienia śledczych nazwała "kolejną próbą manipulacji dowodami", które są umotywowane politycznie. - Najwyraźniej powrót Donalda Tuska wprowadził prokuratora generalnego w jakieś takie chorobliwe rozedrganie - oceniła. Dodała, że to, co zobaczyliśmy dziś na briefingu śledczych to "standardy wprost z Białorusi".

- Uważam, że największą słabością polskiego wymiaru sprawiedliwości jest prokurator generalny i podlegli mu prokuratorzy, którzy bezrefleksyjnie wykonują jego polecenia. Zastanawiam się, ile jeszcze nic nie znaczących briefingów zorganizuje prokuratura, zanim sporządzi akt oskarżenia. Ile jeszcze manipulacji i kłamstw będzie w przestrzeni publicznej zaprezentowanych, zanim sąd otrzyma tzw. porażające dowody - komentowała. Podkreślała, że miejscem do prowadzenia sprawy jest sala sądowa, a nie briefingi. Według niej, to co robi teraz prokuratura, to "karykatura prawa i sprawiedliwości".

Konferencję prokuratora mecenas Broniszewska komentowała też w TVN24. Zaprzeczyła informacji o obecności śladów biologicznych Sławomira Nowaka. - Ekspertyzy, które do tej pory zostały sporządzone, nie potwierdzają, aby na tych środkach (pieniężnych), o których mówił dzisiaj prokurator, były jakiekolwiek ślady biologiczne mojego klienta czy też odciski linii papilarnych. Zaznaczam, że są to przedmioty, które zostały znalezione w mieszkaniach nienależących do mojego klienta - stwierdziła.

Prokurator zapewnił, że akt oskarżenia w niniejszej sprawie zostanie skierowany do sądu niezwłocznie tuż po tym, jak zostaną zebrane w sprawie konieczne dowody. - Mam nadzieję, że nastąpi to już niebawem - dodał.

Sprawa Sławomira Nowaka

Sławomirowi Nowakowi do tej pory postawiono 17 zarzutów, w tym m.in. założenia zorganizowanej grupy przestępczej działającej w Warszawie, Gdańsku i na Ukrainie oraz kierowanie tą grupą, przyjęcia kilkumilionowych korzyści majątkowych oraz płatnej protekcji w związku z pełnieniem funkcji szefa Ukravtodoru.

Były minister w areszcie przebywał od lipca 2020 r. do 12 kwietnia 2021 r. Wyszedł na wolność po decyzji sądu. Córka byłego ministra wpłaciła 1 mln złotych poręczenia majątkowego, ale to nie kończy sprawy. Bo prokuratura cały czas próbuje doprowadzić do tego, że Nowak wróci do aresztu, bez względu na wpłacone poręczenie majątkowe. Śledczy m.in. zajęli się sprawdzaniem, skąd pochodzą przekazane pieniądze. 

DOSTĘP PREMIUM