"To dorośli ludzie, którym się odbiera prawa". Mieszkańcy DPS-ów dalej uwięzieni jak w klatce

Pomimo skutecznej akcji szczepień wielu dyrektorów DPS-ów nadal nie pozwala swoim podopiecznym ani na wyjścia, ani na przyjmowanie bliskich. - Odwiedziny rodzin w DPS-ach to jest coś, na co się czeka. To motywacja do życia. Według badań, samotność i izolacja zwiększają ryzyko śmierci o 14 proc. One mogą być równie niebezpieczne, co koronawirus - mówił w TOK FM Krzysztof Story z "Tygodnika Powszechnego".
Zobacz wideo

Mieszkańcy Domów Opieki Społecznej byli pierwszą grupą osób, którzy zostali zaszczepieni przeciw COVID-19. Jednak pomimo skutecznej akcji szczepień wielu dyrektorów DPS-ów nadal nie pozwala swoim podopiecznym ani na wyjścia, ani na przyjmowanie bliskich. Mieszkańcy DPS-ów czują się jak uwięzieni w klatce.

Dziennikarz Krzysztof Story, który w "Tygodniku Powszechnym" pisał o tej sytuacji, mówił w TOK FM, że doszło do niej głównie za sprawą zdecentralizowania zarządzania DPS-ami. - Sytuacja w każdym z tych ośrodków jest zbyt indywidualna, żeby traktować ją jakąś zbiorową procedurą. Część dyrektorów tych placówek utrzymuje dalej restrykcyjne obostrzenia, bo tłumaczą to potrzebą bezpieczeństwa. 15 proc. DPS-ów dalej nie dopuszcza możliwości odwiedzin czy samodzielnych wyjść. To przypomina więzienie - mówił w TOK FM gość Pawła Sulika.

Jak dodał, dyrektorzy DPS-ów wyjaśniają, że boją się o podopiecznych, którzy nie są zaszczepieni z powodu przeciwskazań zdrowotnych. - Ciężko z tym dyskutować, ale pytanie, gdzie jest ten balans pomiędzy wolnością i bezpieczeństwem tych osób. Pamiętajmy, że to dorośli ludzie, w pełni praw. Im się dzisiaj je odbiera - podkreślił.

Samotność jak koronawirus

Przypomniał, że mieszkańcy DPS-ów to często osoby starsze i schorowane, które mają potrzebę kontaktu z rodziną. Jeśli nie mogą tego robić, popadają w apatię. - Odwiedziny rodzin w DPS-ach to jest coś, na co się czeka. To jest motywacja do życia. Według badań samotność i izolacja zwiększają ryzyko śmierci o 14 proc. One mogą być równie niebezpieczne, co koronawirus - zauważył Story.

Stwierdził, że gdy do takiego ograniczania wolności dochodzi w DPS-ach, rodziny ich mieszkańców mogą pisać skargi i przekazywać je do urzędów wojewódzkich. - To najczęściej spotyka się z szybką reakcją - zakończył gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM