Doradca Czarnka chce "ugruntować dziewczęta do cnót niewieścich". "Budzi to olbrzymi niepokój"

Doradca min. Czarnka wytłumaczył, jak powinna wyglądać nauka w nowym roku szkolnym. Szczególnie wobec uczennic. Kluczowe jest "ugruntowanie dziewcząt do cnót niewieścich", ochrona przed "zepsuciem duchowym". - Stwierdzenia wzbudziły we mnie olbrzymie zaniepokojenie. Stanęły mi przed oczami mamy z mojej szkoły. Czy ja mam córki tych pań wspomagać w wychowaniu ku cnotom niewieścim? - pytała w TOK FM Danuta Kozakiewicz, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 103 w Warszawie.
Zobacz wideo

"Gazeta Wyborcza" dotarła do dokumentów dotyczących kierunków polityki oświatowej na nowy rok szkolny, które już zdążył podpisać minister edukacji Przemysław Czarnek. Wśród nich znajdziemy choćby "wspomaganie roli rodziny", ale też "kształtowanie właściwych postaw".

O jakie postawy chodzi? Sprawę rozwinął w "Naszym Dzienniku" doradca min. Czarnka - dr Paweł Skrzydlewski. Jego zdaniem kluczowe jest "właściwe wychowanie kobiet, a mianowicie ugruntowanie dziewcząt do cnót niewieścich" i ochrona przed "zepsuciem duchowym kobiet".

Dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 103 w Warszawie Danuta Kozakiewicz z niecierpliwością oczekiwała na ujawnienie przez ministerstwo dokumentów dotyczących kierunków polityki oświatowej. – Bo one są wyznacznikiem tego, jak przygotować się do roku szkolnego - mówiła w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u.

Przyznała, że "nie wszystkie punkty są jasne". - Nie do końca wiem, na czym to ma polegać: Wychowanie do wrażliwości na prawdę i dobro i kształtowanie właściwych postaw szlachetności, zaangażowania społecznego i dbałości o zdrowie – przyznała.

Danuta Kozakiewicz zaczęła więc szukać wyjaśnień. I w ten sposób trafiła na wypowiedzi doradcy ministra Czarnka. – Te stwierdzenia wzbudziły we mnie olbrzymie zaniepokojenie. Stanęły mi przed oczami mamy z mojej szkoły: właścicielki firm, szefowa czasopism. To prężne kobiety, które świetnie radzą sobie ze swoją rolą w domu. Czy ja mam córki tych pań wspomagać w wychowaniu ku cnotom niewieścim? Jak zareagują te moje mamy? – pytała w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Według dyrektorki – zgodnie z pierwszym punktem ujawnionych priorytetów – szkoła ma wspomagać rolę wychowawczą rodziny, a nie ją zmieniać. – Mama z mojej szkoły może nie życzyć sobie, żeby jej córka była wychowywana do cnót niewieścich w tego typu rozumieniu. Nie mam prawa tego zmieniać. Dlatego nie do końca rozumiem relację między tymi punktami i wyjaśnieniami – przyznała dyrektorka SP nr 103 w Warszawie.

Szerokie pole interpretacji 

Gościni TOK FM oceniła, że zaprezentowane zasady, punkty wyglądają na dobrze sformułowane, ale pozostawiają zbyt duże pole do interpretacji. Tak może być, wtrącił dziennikarz TOK FM, np. z założeniem, żeby "roztropnie korzystać z technologii cyfrowych" w procesie edukacji.

– Na mój dyrektorski rozum chodzi o to, żeby nie szkodzić przy tym zdrowiu dziecka. Mam nadzieję, że nie ma tu aluzji do treści, jakich dzieci szukają w internecie. Staram się myśleć pozytywnie, ale pewne zaniepokojenie jest – przyznała Kozakiewicz.

Podobne wątpliwości budzi punkt o "działaniu na rzecz szerszego udostępnienia kanonu edukacji klasycznej, wprowadzenia w dziedzictwo cywilizacyjne Europy, edukacji patriotycznej, nauczania historii oraz poznawania polskiej kultury, w tym osiągnięć duchowych i materialnych".

– Edukacja patriotyczna i historia w szkole były, są i będą. Tylko co to znaczy znowu, jedno małe słowo: "szersze"? Że było tego za mało? Zaniepokojenie może dotyczyć przede wszystkim skali. Czy ma być to skupienie się przede wszystkim na tym, czy dalsze uczenie dziecka patriotyzmu, który sam w sobie jest wielką wartością, co robiliśmy i będziemy robić. Sformułowania zawarte w tych wytycznych mogą być bardzo różnie stosowane i interpretowane w życiu szkół – podkreśliła dyrektorka.

Dodała też, że młodzież nienawidzi jakichkolwiek zakazów. – Więc jeśli ktoś zabroni mówienia o klimacie, równouprawnieniu, to co zrobi młodzież? Przyjdzie do szkoły na tęczowo. Ta przekora będzie napędzała do działania. Dobre wychowanie to takie, które wyjaśnia, tłumaczy świat, uczy krytycznego pojmowania rzeczywistości, a nie zakazuje – podsumowała Danuta Kozakiewicz.

Przemysław Czarnek: My genderowcami nie jesteśmy

Sam min. Czarnek odniósł się do słów swojego doradcy w Radiowej Jedynce.

- Pan profesor Skrzydlewski to wybitny filozof mówiący szczerą prawdę i jeśli ktoś się podśmiewa z tego, że dziewczęta powinny być bardziej wrażliwe na cnoty niewieście, to ja się zapytam: na jakie mają być wrażliwe? Na męskie? No niektórzy mogliby chcieć takich rzeczy, ale my genderowcami nie jesteśmy - zadeklarował szef MEiN.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM