Hermeliński o zachowaniu Piotrowicza: Ruganie, pokrzykiwanie, przerywanie, nawyki z pokojów milicyjnych

- Zastanawiam się, czy przewodniczący (Piotrowicz) w ogóle spełnia warunki, żeby być sędzią. Nawet nie mówię o warunkach merytorycznych czy wiedzy, ale o istocie powołania sędziego, który powinien być niezawisły - mówił w TOK FM Wojciech Hermeliński. Sędzia przyznał, że oglądając środową rozprawę w TK, "osłupiały patrzył w ekran telewizora".
Zobacz wideo

W środę Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że wykonywanie środków tymczasowych unijnego trybunału, które dotyczą funkcjonowania sądownictwa w Polsce jest niezgodne z polską konstytucją. Na czele składu orzekającego stał Stanisław Piotrowicz - sędzia TK, były poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były prokurator z czasów komunistycznej PRL. Posiedzenie przebiegało w dość burzliwej atmosferze. Piotrowicz "starł się" z przedstawicielem Rzecznika Praw Obywatelskich, odbierał mu głos, w końcu ogłosił przerwę. Były poseł PiS irytował się m.in. na komentarz dr. Pawła Filipka, że w obecnym składzie TK nie ma praw zajmować się pytaniem prawnym Izby Dyscyplinarnej SN, ponieważ jest wśród nich sędzia dubler. 

"Ruganie, pokrzykiwanie, przerywanie"

Wojciech Hermeliński, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego, przyznał w TOK FM, że oglądając tę rozprawę TK, "osłupiały patrzył w ekran telewizora". - Przypomniał mi się początek lat 80., początek stanu wojennego. Ja wtedy zaczynałem swoją działalność jako czynny adwokat i zdarzało mi się dosyć często bronić osób, które brały udział w demonstracjach ulicznych. Ponosiły odpowiedzialność przed Kolegium ds. Wykroczeń, takim "sądem pod gruszą", gdzie nikt z członków nie miał pojęcia o prawie, tylko przewodniczący musiał mieć wykształcenie prawnicze. Atmosfera z tamtych kolegiów przypomniała mi się, gdy wczoraj oglądałem wystąpienie przewodniczącego składu orzekającego. Też było ruganie, pokrzykiwanie, przerywanie, niegrzeczne odzywanie się - mówił gość TOK FM.

Dodał, że poczuł żal i rozgoryczenie z powodu tego, że doszło do upadku kultury prawnej w TK. Pogardę okazywaną przez Piotrowicza przedstawicielowi RPO nazwał "karygodną". 

Prowadzący audycję Piotr Maślak zauważył, że może Stanisław Piotrowicz dał się ponieść nawykom, których nabrał w czasach, gdy był prokuratorem. - Nie można wykluczyć, że ciągnie wilka do lasu i że te nawyki grają tutaj jeszcze rolę. Ja w latach 70. byłem prokuratorem i doskonale znam też moich kolegów z tamtego okresu. Nikt z nas tak się nie zachowywał. Nawet wobec najgorszego przestępcy. Traktowało się ludzi w sposób, jaki nakazywały dobre obyczaje, prawo i kultura prawna. Takich zwyczajów prokuratorskich, jak połajanki i pohukiwania, nie było. To działo się czasem w pokojach milicyjnych - zauważył były sędzia TK.

Stwierdził, że nigdy nie spotkał się z takim zachowaniem sędziego. - Ja w ogóle zastanawiam się, czy przewodniczący (Piotrowicz) w ogóle spełnia warunki, żeby być sędzią. Nawet nie mówię o warunkach merytorycznych czy wiedzy, ale istocie powołania sędziego, który powinien być niezawisły. Nie powinien ujawniać swoich poglądów podczas rozprawy. Przecież te pytania i sposób prowadzenia rozprawy wskazywały, że od dawna ma już wyrobione zdanie i cała ta sprawa jest dla niego teatrem, niepotrzebnym obowiązkiem - zauważył.

"Miałem wrażenie, że sędzia nie wie, o czym mówi"

Odniósł się także do samego orzeczenia, jakie wczoraj wydał TK. - Jak wczoraj słuchałem uzasadnienia wyroku wygłaszanego przez sędziego Bartłomieja Sochańskiego, to odniosłem wrażenie, że sędzia nie wie, o czym mówi. Padła taka wypowiedź, że Unia nie może zastępować państw członkowskich w tworzeniu regulacji w tworzeniu ustroju sądów. Oczywiście, że nie może i nie zastępuje. To jest taka melodia, którą władze powtarzają w kółko i robią ludziom wodę z mózgu - ocenił.

Wyjaśnił, że każde państwo może konstruować swój wymiar sprawiedliwości od strony formalno-technicznej. Może np. ustanowić kilka Sądów Najwyższych. Nie może jednak łamać podstawowych zasad wpisanych w traktaty unijne: poszanowania wolności ludzkiej i demokracji. Gdy to się dzieje, Unia może interweniować w system prawny państwa członkowskiego.

DOSTĘP PREMIUM