"Rząd unijne pieniądze na transformację energetyczną topi w budżecie". Zapłacimy za to w rachunkach za prąd

- Widzimy, że w Polsce dalej jest bardzo niewiele działań, żeby redukować emisję CO2, mniej niszczyć środowisko i oszczędzać wodę w procesach gospodarczych. W tym sensie tracimy kolejną szansę - powiedział w TOK FM prezes WWF Polska Mirosław Proppé. Jak dodał, za te wieloletnie zaniedbania zapłacą obywatele, np. w rachunkach za prąd, ogrzewanie i paliwa.
Zobacz wideo

Komisja Europejska przyjęła pakiet zmian - nazywany unijnym prawem klimatycznym - który ma pomóc państwom członkowskim w realizacji unijnego celu, jakim jest redukcja emisji CO2 o co najmniej 55 proc. do 2030 roku.

Prezes WWF Polska Mirosław Proppé mówił w TOK FM, że propozycje KE to jeden "z najbardziej ambitnych kroków w skali świata", m.in dlatego że zmiany dotyczą już nie tylko redukcji emisji CO2 w sektorze energetycznym, ale praktycznie w całej gospodarce europejskiej. Ekspert dodał jednak, że nawet ten ambitny krok może nie wystarczyć. - Naukowcy mówią, że potrzebujemy redukcji rzędu 65 proc., żeby uratować się przed gorszymi skutkami zmiany klimatu - zaznaczył.

Jak dodał, KE zaproponowała, by wszystkie środki z handlu emisjami CO2 były przeznaczane na cele klimatyczne. Dotąd takiego obowiązku nie było. Pieniądze z handlu emisjami wpływają także do polskiego budżetu, ale nie wiadomo, co się z nimi dzieje i w jakim stopniu są wydawane na transformację energetyczną polskiej gospodarki.

Za zaniedbania zapłacimy w rachunkach za prąd, ogrzewanie i paliwa

Kolejną propozycją KE jest Klimatyczny Fundusz Społeczny. Ma być zasilany 25 proc. dochodów płynących z handlu emisjami CO2. - Ma pomóc pracownikom spoza sektora energetycznego. Bez wsparcia ich ta zmiana się nie uda. Widzieliśmy protest "żółtych kamizelek" we Francji i wiemy, że każdą zmianę trzeba wprowadzać ostrożnie - powiedział Mirosław Proppé.

- W momencie, gdy wykonamy ten wielki wysiłek (transformacji polskiej gospodarki), przekonamy ludzi, wydamy bardzo dużo pieniędzy na łagodzenie skutków społecznych, a za 20 lat okaże się, że to wszystko było za mało, to wtedy społeczeństwo poczuje się oszukane. Nie można podgrzewać żaby pomału, trzeba wrzucić ją do gotującej się wody, wtedy wyskoczy - ocenił.

Jednak jego zdaniem Polska jest daleko w ogonie Europy, jeśli chodzi o przekształcenie gospodarki w niskoemisyjną. Zauważył, że planując wydawanie pieniędzy z nowego budżetu UE, powinniśmy uwzględniać cele klimatyczne, a to zostało w dużej mierze zaniedbane. - Widzimy, że dalej jest bardzo niewiele działań, żeby redukować emisję, mniej niszczyć środowisko i oszczędzać wodę w procesach gospodarczych. W tym sensie tracimy kolejną szansę - powiedział gość magazynu EKG.

Jak dodał, za te wieloletnie zaniedbania zapłacą obywatele, np. w rachunkach za prąd, ogrzewanie i paliwa.

DOSTĘP PREMIUM