Tokio. Szóstka polskich pływaków nie wystąpi w igrzyskach, chociaż złożyli już przysięgę

To już pewne - Igrzyska olimpijskie odbędą się bez sześciorga polskich pływaków, którzy uzyskali kwalifikacje. Informacje o tym w rozmowie z serwisem sportowefakty.wp.pl przekazał prezes Polskiego Zwiazku Pływackiego Paweł Slomiński.
Zobacz wideo

To koniec marzeń części polskich pływaków o starcie na igrzyskach w Tokio. Zawodnicy nie zaprezentują swoich umiejętności, chociaż złożyli już przysięgę olimpijską i polecieli do Japonii.

Zamieszanie wynika z tego, że Polski Związek Pływacki zgłosił do Światowej Federacji jednocześnie zbyt wielu zawodników do sztafet i startów indywidualnych. Nieporozumienie miało być spowodowane skomplikowanym systemem kwalifikacji na igrzyska. 

W sobotę odbyło się spotkanie, w którym Światowa Federacja Pływacka poinformowała, że nie dopuści Polaków do startu - napisano w mediach.

Słomiński w rozmowie ze Sportowymi Faktami potwierdził, że sześciu zawodników musi wrócić do Polski, a nad całą operacją pracują teraz trenerzy. Mają oni za zadanie ze wszystkich dostępnych zawodników "złożyć" składy pięciu sztafet. 

Komunikat PKOl

Sześcioro pływaków: Aleksandra Polańska, Dominika Kossakowska, Alicja Tchórz, Bartosz Piszczorowicz, Jan Hołub i Mateusz Chowaniec nie wystartuje w igrzyskach w Tokio - przekazał w sobotę wieczorem PKOl. To efekt błędu przy zgłaszaniu zawodników do olimpijskiego startu.

Decyzję ws. usunięcia z ekipy tych zawodników podjął Polski Związek Pływacki (PZP) i przekazał ją PKOl oraz szefowi Misji Olimpijskiej Tokio 2020 Marcinowi Nowakowi, który podobnie jak pływacka reprezentacja przebywa już w Japonii.

"Korekta Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej w pływaniu to konieczność wynikająca z faktu, że PZP zgłosił do startu za dużo zawodników, a nie wszyscy - jak się okazało już w Japonii - mieli do niego wymagane uprawnienia. W dniu wylotu zawodników pływania na zgrupowanie w Takasaki ok. 100 km. od Tokio wszyscy sportowcy zgłoszeni przez związek widnieli w systemie kwalifikacji olimpijskich i nie zostali przez Komitet Organizacyjny Tokio 2020 z niego usunięci" - napisał PKOl w komunikacie.

Jak podkreślono, PKOl interweniował w sprawie rozwiązania sytuacji w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim (MKOl), Komitecie Organizacyjnym igrzysk oraz Międzynarodowej Federacji Pływackiej (FINA).

"Przez ostatnie dni i godziny toczyły się intensywne rozmowy, by rozwiązać ten problem z korzyścią dla zawodników i całej Reprezentacji Olimpijskiej. Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by znaleźć optymalne rozwiązanie. Sam byłem zawodnikiem, startowałem w igrzyskach i zdaję sobie sprawę co nasi pływacy czują w tej sytuacji. Przepisy Międzynarodowej Federacji Pływackiej są jednak nieubłagane. W igrzyskach olimpijskich stratować mogą tylko ci, którzy wypełnili minima wyznaczone przez Międzynarodową Federację Pływacką" - tłumaczył Nowak.

Japońscy organizatorzy oraz FINA nie zgodzili się, by wobec błędnej interpretacji przepisów kwalifikacyjnych przez związek i zgłoszenia zawodników z wypełnionym minimum B dokonane zostały jakiekolwiek zmiany na listach startowych.

"Po intensywnych negocjacjach i interwencji PKOl zgodzono się jednak na dokonanie takich korekt w reprezentacji, by skompletować składy sztafet, których start również był zagrożony. Negocjacje, które prowadził PKOl, były konsultowane na bieżąco z Polskim Związkiem Pływackim. W efekcie nasi reprezentanci wystartują zarówno w zawodach indywidulanych i w sztafetach, ale sześcioro z nich niestety nie może wziąć udziału w igrzyskach" - podsumowano.

Jednocześnie zaznaczono, że PKOl powołał do reprezentacji olimpijskiej pływaków na podstawie uchwały PZP zawierającej decyzję i listę zawodników w podziale na konkurencje i nazwiska, którzy zdaniem związku zdobyli kwalifikacje i powinni wystąpić w Tokio.

Po ostatecznej decyzji ws. sześciorga pływaków polska reprezentacja na rozpoczynające się 23 lipca igrzyska w Tokio liczy 211 sportowców, w tym 17 pływaków.

List otwarty zawodników

Poszkodowani zawodnicy doszli do podobnego wniosku i jeszcze w sobotę przedstawili list otwarty do prezesa PZP, Pawła Słomińskiego, w którym domagają się dymisji jego i całego zarządu związku.

"Od kilku dni ponosimy konsekwencje niezrozumienia przez PZP przepisów obowiązujących w FINA. Po wielu miesiącach przygotowań do najważniejszego sportowego wydarzenia w naszym życiu - Igrzysk Olimpijskich - część z nas musi wrócić do domu przez zaniedbania PZP. Część z nas pozbawiono marzeń o zostaniu olimpijczykami. Ci, którym dane jest zostać w Tokio, zostają w fatalnych nastrojach i ze zszarganymi nerwami" - napisali pływacy w liście, który opublikował na Twitterze dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Maksym Jaworski.

"W tym momencie najmniej istotne są dla nas zapewnienia o powołaniu komisji mającej zbadać, kto zawinił. Ani nam to nie pomoże, ani nie pozwoli zapomnieć o odebranych marzeniach. Nie uzdrowi to również polskiego pływania. Winne nie są tu jednostki, winna jest cała instytucja, na której czele stoi prezes. Apelujemy do Pana oraz do całego zarządu o wzięcie odpowiedzialności za zaistniałą sytuację i podanie się do dymisji w trybie natychmiastowym, bez czekania na wybory" - domagają się.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM