"Jest dużo deklaracji i gadania, a mało zdecydowanych działań". Ekspert o radzeniu sobie ze zmianami klimatu

- U nas jest dużo deklaracji i gadania, a mało zdecydowanych działań. W ogólne nie podchodzimy w poważny sposób do zmian klimatycznych. Często podejmujemy działania, które jeszcze je napędzają - mówił w TOK FM dr Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju i ekspert Koalicji Klimatycznej.
Zobacz wideo

Zrujnowane miasta i wiele ofiar śmiertelnych - tak w zachodniej Europie wyglądała ubiegłotygodniowa powódź, będąca skutkiem ekstremalnych warunków pogodowych. W Polsce do aż takich wydarzeń jeszcze nie dochodzi (choć po nawałnicach w Małopolsce były podtopienia), ale - jak przypominał w Pierwszym Śniadaniu TOK FM Piotr Maślak - w ciągu ostatnich 10 lat liczba katastrof budowalnych i zniszczeń infrastruktury w wyniku ekstremów pogodowych wzrosła prawie czterokrotnie.

- U nas jest dużo deklaracji i gadania, a mało zdecydowanych działań. W ogólne nie podchodzimy w poważny sposób do zmian klimatycznych. Często podejmujemy działania, które jeszcze je napędzają, np. na potęgę wycinamy lasy. Betonujemy miasta, zamiast tworzyć enklawy zieleni. Przestajemy myśleć, że właśnie katastrofa klimatyczna to największe zagrożenie dla naszej cywilizacji - mówił w TOK FM dr Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju i ekspert Koalicji Klimatycznej.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Gość TOK FM przekonywał, że z jednej strony musimy bardzo poważnie ograniczać emisję gazów cieplarnianych do atmosfery, natomiast nie możemy zapomnieć, że do zmian klimatu należy się odpowiednio zaadoptować. - W miastach trzeba myśleć o tym, żeby infrastruktura błękitno-zielona (woda i rośliny-red.) tworzyła pewną całość i była maksymalnie 15 minut spacerem od miejsc zamieszkania ludzi. Po drugie, powinniśmy starać się jak najdłużej zatrzymywać wodę, która spadnie z nieba tam, gdzie do tego dojdzie. Pamiętajmy, że nasze normy, np. w kontekście odprowadzania wody są przestarzałe, nie brały pod uwagę takich nawalny deszczy jak teraz - przekonywał dr Kassenberg.

Wyjaśniał, że ubiegłotygodniowa powódź w zachodniej Europie to właśnie wynik tego, że w tych krajach na dużą skalę regulowano koryta rzek. - Normalnie taki potok płynie sobie spokojnie. A jeśli koryto jest zabetonowane i spadnie tyle wody, to ona zostanie. Oczywiście, te powodzie i tak by były, natomiast mniejsza byłaby ich skala - dodawał ekspert.

Polska ma "rentę zacofania"

Dr Kassenberg podkreślał, że pod tym względem Polska jest w pewien sposób w lepszej pozycji. - Mamy tę rentę zacofania, że nie zrobiliśmy tego w takiej skali. Woda z rzek ma się gdzie rozlewać, na przykład na łąki - mówił gość audycji. Wskazywał, że potrzebna jest zmiana podejścia. - Także w kształceniu leśników czy inżynierów. Żeby oni zaczęli myśleć kategoriami przyrodniczymi. Takie myślenie nature based solutions, czyli podpatrywanie przyrody i dostosowywanie się do jej rozwiązań - podkreślał ekspert.

Adaptacja do zmian klimatycznych powinna też mieć miejsce na wsiach. - Tu też przecież widać skutki suszy. Także potrzebne są oczka wodne, tworzenie pasów zieleni, a nie ogromnych powierzchni rolnych, które łatwo ulegają przesuszaniu. Uprawa też wymaga doskonalenia - mówił dr Kassenberg. Niejako na pocieszenie ekspert stwierdził, że cieszy coraz większa świadomość ekologiczna młodzieży.

DOSTĘP PREMIUM