Kierowca ojca premiera i rządowy projekt maseczkowy. "Powinny wkroczyć służby i to prześwietlić"

- Jeżeli państwo się zabiera za szycie maseczek za publiczne pieniądze, to nikt za nic nie odpowiada - mówił w TOK FM Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej", odnosząc się do publikacji Onetu "Maseczkowy szmelc za 258 mln zł", dotyczącej projektu polskich szwalni.
Zobacz wideo

Jak przypomina w środę portal Onet, program "Polskie szwalnie" - ogłoszony na początku epidemii koronawirusa - miał zapewnić Polakom maseczki ochronne. Patronat nad nim objął sam prezydent Duda. "Ale [projekt] został powierzony byłemu kierowcy Kornela Morawieckiego, ojca premiera, i dziś jest w rozsypce" - czytamy.

"Polskie firmy uszyły aż 178 mln maseczek, jednak gros z nich nadaje się co najwyżej na budowę. Dziesiątki milionów zalegają w magazynach. Niektóre zaangażowane w program firmy zamiast spodziewanych zysków, toną w długach. Szacunkowo podatnik zapłacił za to 258 mln zł" - podają daje dziennikarze portalu.

Tekst ten był jednym z tematów środowej dyskusji komentatorów w Poranku TOK FM. Prowadząca audycję Dominika Wielowieyska zaczęła od przytoczenia wpisu w mediach społecznościowych Patryka Słowika. "Protestuję przeciwko krytykowaniu 25-latka bez doświadczenia, który nie udźwignął programu, na który poszło ponad ćwierć miliarda zł z publicznej kasy. Te doświadczenia z projektu będą bezcenne. Warto więc dać kolejne zadanie o wartości pół miliarda zł" - napisał dziennikarz Wirtualnej Polski.

- Myślę, że Patryk popełnił błąd, że nie dopisał, że to jest ironia. Czasami komentatorzy biorą wszystko serio - skwitowała dziennikarka. 

Jeden z jej rozmówców - Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej" powiedział, że tekst Onetu jest "ważny", ale "to nie znaczy, że odbije się na notowaniach PiS". 

Jego zdaniem ta historia dobrze pokazuje, co państwo powinno robić, a czego nie. - Jeżeli państwo się zabiera za szycie maseczek za publiczne pieniądze, to kolejne fabryki powstają, kupują maszyny, tylko że nikt za nic nie odpowiada. Tutaj niestety wyższość wolnego rynku polega na tym, że przedsiębiorcy najczęściej wykładają własne pieniądze, a członkowie zarządów odpowiadają za swoje decyzje. Politycy na ogół nigdy tego nie robią. To, czy utopią 5 mln, 10 czy 250, nie ma żadnego znaczenia - powiedział.

Z kolei Agata Szczęśniak z OKO.press zwróciła uwagę, że rządzący na początku 2020 roku byli w trudnej sytuacji. - Kiedy politycy obozu rządzącego powtarzają, że wtedy szybko zamawiali respiratory, maseczki, bo sytuacja była dramatyczna, a chodziło o to, żeby ludzi chronić, to jest w tym dużo racji. W takich sytuacjach ważne jest, żeby działać zdecydowanie, czasem nawet naginać procedury. Tyle że później powinny wkroczyć służby, prześwietlić te działania i stwierdzić, co było okej, a gdzie zostały przekroczone procedury, za co będą kary. My nic takiego nie mamy. A jeśli nawet pojawiają się raporty NIK-u, to są kompletnie ignorowane. Nie ma żadnych konsekwencji - stwierdziła.

Jak dodała, problem polega również na tym, kto dostaje takie kontrakty, jak ten na produkcję maseczek. - Mówimy teraz dużo o nepotyzmie, bo widać go właściwie w każdej dziedzinie. W mojej ocenie to wynika z tego, że ludzie z obozu władzy boją się sięgać po ludzi, którzy mają kompetencje i doświadczenie, więc sięgają po swoich krewnych, znajomych, a nawet kierowców - zauważyła.

"To jedyny rząd na świecie, który chce zarabiać na pandemii"

W środę posłowie Koalicji Obywatelskiej zorganizowali konferencję prasową w związku z wydaniem przez Agencję Rozwoju Przemysłu "40 mln zł na nieatestowany materiał na maseczki, który trafił do szwalni w Stalowej Woli". - Zrobione z tego materiału maseczki zalegają w magazynach - zaznaczyli posłowie KO.

Według Marii Janyski z KO, coś takiego było możliwe, bo wykorzystano przepisy, które pozwalały przy zakupach covidowych nie stosować Prawa zamówień publicznych. - Oto pod pozorem ratowania ludzi w pandemii wydaje się pieniądze publiczne w sposób tajny i zawoalowany, nie stosując żadnego trybu - powiedziała.

Zdaniem posłanki Mirosławy Nykiel, "to wyjątkowo obrzydliwe". - To jedyny rząd na świecie, który chce zarabiać na pandemii - stwierdziła.

Obie posłanki poinformowały, że chciały przeprowadzić w tej sprawie kontrolę poselską w ARP, ale nie udzielono im informacji, powołując się na tajemnicę przedsiębiorstwa. - Rozważamy zgłoszenie sprawy do prokuratury - zapowiedziała Nykiel.

- To jedyny chyba rząd, który robi na pandemii, na zdrowiu i życiu Polaków interesy - dodał Jarosław Urbaniak z KO. Jego zdaniem, na całym programie "Polskie Szwalnie" podatnicy stracili ponad 250 mln zł.

DOSTĘP PREMIUM