"Morawiecki jeździ jak turysta i udaje, że poznaje, jak wygląda w Polsce rolnictwo. Zakłamanie, obłuda!"

- W tym roku średnio każdego dnia jest zamykanych 250 gospodarstw. To wynika głównie z nieudolności państwa - ocenił w TOK FM Michał Kołodziejczak. Lider Agrounii podkreślił, że o problemach nie chce rozmawiać premier Morawiecki, który - jak stwierdził - jeździ po kraju jak turysta i rozmawia z wybranymi rolnikami, którzy często są działaczami PiS. Kołodziejczak zapowiedział, że w 2023 roku wystartuje w wyborach parlamentarnych.
Zobacz wideo

Rolnicy z Agrounii wspierali w sobotę rybaków, którzy zorganizowali blokadę drogi na Półwysep Helski. Jak zapowiedział w TOK FM Michał Kołodziejczak, to nie jedyny sojusz, jaki może zawrzeć jego organizacja. - Prowadzimy rozmowy z innymi grupami zawodowymi, które pozornie mogą wydawać się jeszcze bardziej oddalone od rolników niż rybacy, ale też zostały oszukane przez rząd Mateusza Morawieckiego - mówił w rozmowie z Karoliną Głowacką.

Lider Agrounii argumentował, że rybacy - podobnie, jak rolnicy - nie dostają od rządu odszkodowań. Rybacy za unijny zakaz połowu dorsza, a rolnicy za zamykane - w ramach walki z Afrykańskim Pomorem Świń - gospodarstwa hodowlane. Kołodziejczak podkreślił, że od wybuchu epidemii ASF główną metodą walki jest "wybijanie zwierząt w promieniu kilometra czy kilku kilometrów od ogniska choroby". - Była nieudolna walka z ASF, bo nie było odpowiednich procedur, szkoleń dla rolników. Nie ma odszkodowań, sami urzędnicy mówią, że kasa jest pusta. Pieniądze na walkę z chorobami zakaźnymi już dawno się skończyły - podkreślił.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Polskie rolnictwo, jak dodał, "raczej się zwija". - W tym roku - średnio - co dnia jest zamykanych 250 gospodarstw, które zajmują się hodowlą świń. Od początku rządów PiS to 72 gospodarstw na dobę. To wynika głównie z nieudolności państwa. Mamy takie gminy i powiaty gdzie było kilka tysięcy gospodarstw, a w tej chwili zostało 50-100 - wyliczał gość TOK FM.

Premier Morawiecki podróżuje po Polsce. Jak turysta

Twórca Agrounii zwrócił uwagę, że zarówno rolnicy z jego organizacji, jak i protestujący w sobotę rybacy, wielokrotnie próbowali skontaktować się z premierem Morawieckim. Bez skutku. - Ja piszę maile do premiera, listy - nie ma odpowiedzi. Jest tylko potwierdzenie, że ta korespondencja dochodzi. Całkowita ignorancja, lekceważenie! To zaprzeczenie tego, co politycy PiS mówili, dochodząc do władzy - podkreślił.

Kołodziejczak milczenie szefa rządu zestawił z jego licznymi podróżami po kraju. - Ja mówię, że premier Morawiecki jeździ jak turysta i spotyka się z wybranymi rolnikami. Często są to ludzie zapisani do PiS. On ich odwiedza i udaje, że poznaje, jak wygląda w Polsce rolnictwo. To jest zakłamanie, obłuda! To jest coś, na co my dłużej nie możemy patrzeć - stwierdził. I wytknął również premierowi, że ministrem rolnictwa zrobił "człowieka, który kompletnie nie czuje wsi".  - Nie wiem, czy premier czuje wieś, ale to on podejmuje decyzje - dodał rozmówca Karoliny Głowackiej.

Kołodziejczak idzie do parlamentu

Agrounia pod wodzą Kołodziejczaka wyrosła na jedną z najbardziej aktywnych organizacji. Regularnie organizuje blokady dróg oraz budynków rządowych. Lider organizacji nie kryje swoich ambicji politycznych.

- Zrobię wszystko, by przyszły rząd nie był bez silnego głosu rolniczego, bez Agrounii, beze mnie - odpowiedział na pytanie, czy chciałby zasiąść w Sejmie. - Chcę zmieniać Polskę - dodał, ale jak podkreślił, do wyborów jest zbyt dużo czasu (mają się odbyć w 2023 roku), by deklarować, czy Agrounia wystartuje sama, czy stworzy koalicję.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM