Dlaczego nasze miasta wysychają? "Realizujemy plany powstałe kilkanaście lat temu"

- Obecnie w miastach realizujemy plany [zagospodarowania], które powstały kilka-kilkanaście lat temu i były opracowane przez ludzi wykształconych nawet kilkadziesiąt lat temu. Są w nich zapisane takie pomysły jak eliminacja zieleni albo budowanie osiedli na terenach zalewowych - mówił w TOK FM hydrolog prof. Mateusz Grygoluk, tłumacząc, dlaczego nasze miasta są coraz bardziej "suche".
Zobacz wideo

Media jednego dnia donoszą o bardzo intensywnych opadach deszczu, a drugiego - o postępującej suszy. Według hydrologa prof. Mateusza Grygoruka, który był gościem TOK FM, to pozorna sprzeczność, do której musimy się przyzwyczaić, bo jest konsekwencją zmian klimatycznych. Jak tłumaczył, zasoby wodne - mocno uszczuplone przez długotrwałe susze - nie są w stanie się zregenerować nawet podczas ulew.

Wszystko dlatego że deszcz nie zatrzymuje się w ziemi i spływa do rzek, a potem do morza. - Tak więc możemy mówić o systemowym pozbywaniu się wody z naszego krajobrazu - powiedział naukowiec z Katedry Hydrologii, Meteorologii i Gospodarki Wodnej SGGW w Warszawie.

- Często mówimy, że skoro brakuje nam wody na powierzchni, to weźmiemy ją sobie z podziemi, bo tam jest jej niemało. Ale jak spojrzymy na monitoring wód podziemnych w Polsce, to widzimy trend malejący. Czyli mamy do czynienia z sytuacją, gdy zasoby wodne ulegają regularnemu kurczeniu. Mało dbamy o to, żeby nasze dzieci też miały te zasoby podziemne wody. Mało czasu poświęcamy na to, żeby stworzyć np. strategię miasta-gąbki - mówił.

Jak wyjaśnił, miasto-gąbka zatrzymuje wodę, gdzie tylko się da, np. w dolinach miejskich rzek. Z miasta-gąbki woda nie odpływa. - To nie jest wiedza ani nowa, ani tajemna. Zmiany klimatu były postrzegane nie tylko jako zagrożenie dla środowiska, ale też dla gospodarki człowieka już od lat 60. XX wieku. Ale rozbijamy się wciąż o kwestie planowania. Obecnie realizujemy plany, które powstały kilka-kilkanaście lat temu i były opracowane przez ludzi, którzy zostali wykształceni nawet kilkadziesiąt lat temu - stwierdził.

Dodał, że w tych przestarzałych planach często są zapisane takie pomysły jak np. eliminacja zieleni w miastach, betonowanie dużych powierzchni miejskich albo budowanie osiedli na terenach zalewowych. - Kiedyś być może nie było potrzeby akumulowania wody w mieście, bo zabudowa nie była tak gęsta. Teraz to się zmieniło - mówił. 

Powodzie błyskawiczne

Czy da się uniknąć złych dla nas skutków błyskawicznych powodzi? - Wszystkie prognozy zmian klimatycznych mówią, że takie powodzie będą się pojawiły coraz częściej. Musimy się do nich przygotować. Zwykle znamy miejsca z poprzednich lat, które ulegały podtopieniom i powinno się tam analizować możliwe działania ograniczające takie ryzyko. Czyli np. przekierowywanie wody do miejsc, w których jej nadmiar nie będzie tak bardzo szkodliwy - wyjaśniał.

Jego zdaniem, trzeba jednak przy tym pamiętać, że balansujemy "na cienkiej linie między powodziami i suszami". - Z jednej strony mamy tej wody za dużo, a z drugiej - coraz częściej mamy w Polsce wysychające rzeki. Przekierowując wodę z jednego miejsca do drugiego, musimy pamiętać, że za chwilę możemy pogłębić problem - stwierdził.

Na koniec zaapelował, żeby traktować środowisko jako inwestycję w przyszłość. - Nie tylko beton nią jest, ale też drzewo, rzeka, mokradło. Im szybciej sobie to uświadomimy, będzie dla nas lepiej - zakończył gość Macieja Głogowskiego.

DOSTĘP PREMIUM