Mówią, że są "przegrywami" i narzekają na pracę w "januszexie". Kim naprawdę są incele w Polsce?

- Piszą, że są samotni i są "przegrywami". Narzekają na pracę w "januszexie", czyli u wyzyskiwaczy. Narzekają też na zarobki i ogólnie - na swoje życie. My stwierdziłyśmy, że za tym środowiskiem stoi mnóstwo problemów systemowych, które powinny być odrysowane - mówiły w TOK FM Aleksandra Herzyk i Patrycja Wieczorkiewicz, które postanowiły napisać książkę o incelach w Polsce.
Zobacz wideo

Lewicowa bańka zatrzęsła się po tym, gdy dwie feministki ogłosiły, że napiszą książkę o incelach.  "Incelizm" to zbitka pochodząca od angielskiego sformułowania involuntary celibacy, czyli "mimowolny celibat". Odnosi się - mówiąc bardzo ogólnie - do mężczyzn, którzy za swoje niepowodzenia (m.in. seksualne) obwiniają emancypację kobiet, system społeczny, gospodarczy i inne zewnętrzne czynniki. 

Na Zachodzie incele kojarzeni są często z atakami terrorystycznymi, których dopuszczają się w imię swojej ideologii. A kto w Polsce utożsamia się z tym ruchem? Tego próbują dowiedzieć się Aleksandra Herzyk i Patrycja Wieczorkiewicz, które - aby napisać książkę - przekopują się przez fora internetowe i rozmawiają z chłopakami, którzy pasują do etykiety "incela".

- To jest środowisko bardzo różnorodne. Takie mówienie, że chcemy teraz "przytulać gwałcicieli i potencjalnych morderców" [co się autorkom zarzuca - red.] jest nietrafione. Na tych forach rzadko spotykamy się z takimi treściami, które byłyby nawoływaniem do przemocy czy jej gloryfikacją - przekonywała w rozmowie z Anną Piekutowską Patrycja Wieczorkiewicz. Jak dodała, incel to osoba, która "nie uprawia seksu, chociaż chce i stara się to zmienić". Natomiast przyznała, że na forach inceli pojawiają się też treści mizoginistyczne i opresyjne wobec kobiet. - Nie oznacza to jednak, że każdy incel się z tym terminem identyfikuje - podkreśliła.

Aleksandra Herzyk zwróciła z kolei uwagę na to, że o środowiskach inceli w debacie publicznej słychać głównie wtedy, kiedy zaczynają "pluć na kobiety" i pisać w internecie na ich temat "okropne, przemocowe rzeczy". - Natomiast pomiędzy takimi momentami tam cały czas udzielają się mężczyźni i chłopcy, którzy piszą, że są samotni, są "przegrywami". Narzekają na swoją pracę w "januszexie", czyli u wyzyskiwaczy. Narzekają na swoje zarobki i ogólnie - na swoje życie. My stwierdziłyśmy, że za tym środowiskiem stoi mnóstwo problemów systemowych, które powinny być odrysowane - powiedziała gościni TOK FM.

Wieczorkiewicz wyjaśniała, że w Polsce incele utożsamiają się z filozofią zwaną Black Pill - dość nihilistyczną i depresyjną. - Oni mają takie przekonanie, że jeśli jesteś nieatrakcyjny fizycznie, to jesteś życiowo skazany na porażkę. Nic nie możesz już z tym zrobić i nic w życiu nie zależy od ciebie - powiedziała. - Przy czym warto zauważyć, że to nie są osoby, które odbiegają od ogólnego kanonu jakoś wyjątkowo daleko czy są jakoś wyjątkowo brzydkie - dodała.

Często, jak mówiły dalej rozmówczynie Anny Piekutowskiej, incelami są faceci, którzy w szkołach byli trochę "chłopcami do bicia". - Wielu ma też fobie społeczne. Często są bardzo introwertyczni - dla większości to jest duże wyzwanie, żeby w ogóle się umówić na rozmowę telefoniczną, bo oni nie rozmawiają z ludźmi, nie mają żadnych znajomych - opisywała Wieczorkiewicz.

W drugiej części audycji dziewczyny opowiadały m.in. o tym, z jakimi zarzutami same mierzyły (i mierzą się nadal) po ogłoszeniu, że zbadają środowisko inceli i napiszą na ten temat książkę. Czy mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, to temat dla lewicy? Czy mówienie i pisanie o nich to wprowadzanie do mainstreamu i normalizacja szkodliwej ideologii? 

Słuchaj całej rozmowy!

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM