Wioślarki świętują sukces w Tokio. Polki walczyły w skarpetkach, które już raz przyniosły im szczęście

Wioślarki wywalczyły srebro w olimpijskim finale czwórek podwójnych. I zdobyły w Tokio pierwszy medal dla Polski. - Taktyka była taka, że pierwszy tysiąc poszłyśmy, ile mogłyśmy, a drugi jeszcze mocniej. Lepiej się tego nie dało zrobi - mówiła o wyścigu Maria Sajdak, dla której jest to drugi olimpijski medal. Marta Wieliczko zdradziła, że nasze medialistki miały swój talizman. To... skarpetki.

Na ostatnich 500 metrach olimpijskiego wyścigu polskie wioślarki, w składzie Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Katarzyna Zillmann i Maria Sajdak, wyprzedziły słabnące Niemki, prowadzone przez byłego trenera kobiecej kadry Marcina Witkowskiego. I na mecie zameldowały się na drugim miejscu.

Wygrały Chinki. Brązowy medal zdobyły Australijki.

Wioślarki zdobyły pierwszy dla Polski medal na igrzyskach w Tokio. To drugi olimpijski krążek w karierze Marii Sajdak i Agnieszki Kobus-Zawojskiej. W rozmowie z wysłannikiem TOK FM do Tokio Przemysławem Pozowskim, Sajdak przyznała, że o ten medal było trudniej niż przed pięcioma laty w Rio, gdy wraz z koleżankami zdobywała brąz. - Fizycznie (ten medal) jest cięższy, natomiast przygotowań było pięć lat, było więcej przygód, pozytywnych, negatywnych. Na pewno był trudniejszy, ale lepiej dzięki temu smakuje - mówiła podwójna medalistka olimpijska.

Swoje zawodniczki scharakteryzował trener Jakub Urban. - Pierwsza to chaos, taki poukładany. Ale chaos jakby nie było. Druga to spokój. Trzecia jak Matka Teresa. A czwarta to pozytywna optymistka. A ja jestem... gaśnicą - ocenił. 

Wioślarki miały swój talizman. Były nim... skarpetki

Zdobywając srebro, Marta Wieliczko powiększyła rodzinny dorobek. Zawodniczka jest córką Małgorzaty Dłużewskiej, wicemistrzyni olimpijskiej w dwójce bez sterniczki z Moskwy w 1980 roku.

- To dla mnie bardzo wyjątkowy medal. W domu mamy teraz dwa srebrne olimpijskie krążki: jeden mojej mamy, drugi mój. Nie było między nami żadnego zakładu. Na początku słyszałam od innych: "No to co, będzie lepiej niż mama?". I przytakiwałam. A okazało się, że jest dokładnie tak samo - mówiła z uśmiechem 26-letnia Wieliczko.

Jak dodała, ona i jej koleżanki z osady miały w Tokio talizman. - To skarpetki, w których startowałyśmy w mistrzostwach świata w 2018 roku i one przynoszą nam szczęście. Tam też w przedbiegu byłyśmy za Chinkami, a w finale wygrałyśmy z nimi. Teraz znów przyniosły nam szczęście, choć tym razem w postaci srebra - powiedziała.

Relacjonowała, że na ostatnich 500 metrach Kobus-Zawojska rzucała w kierunku koleżanek hasła dotyczące ich sytuacji w stawce. Przez dłuższy czas płynęły na trzeciej pozycji, za wyraźnie najlepszymi Chinkami oraz za Niemkami. - Agnieszka mówiła "brąz, brąz, jest brąz", a potem "srebro, srebro, jest srebro". Finisz zrobiłyśmy perfekcyjnie, tak jak miało to być - podsumowała pochodząca z Grudziądza wioślarka.

"Lepiej nie dało się tego zrobić"

Z kolei Maria Sajdak oceniła, że "lepiej nie dało się tego zrobić". - Taktyka była taka, że pierwszy tysiąc poszłyśmy, ile mogłyśmy, a drugi jeszcze mocniej. Lepiej się tego nie dało zrobić. Wszystkie razem robiłyśmy, co mogłyśmy, żeby dogonić kolejne osady. Jesteśmy szczęśliwe - mówiła po zwycięskim wyścigu. 

Przyznała, że ona i jej koleżanki z osady po słabszym początku miały moment, kiedy ich wiara w zdobycie medalu nieco osłabła. - Gdy wystartowałyśmy i byłyśmy czwarte, to była chwila zwątpienia, ale bardzo krótka i wzięłyśmy się w garść - relacjonowała wioślarka. Jak dodała, gdy dogoniły Holenderki, to ich wiara w sukces znacząco wzrosła.

- Byłyśmy wtedy już pewne, że nie oddamy medalu. Z czasem oswajałyśmy falę, która rosła. Dzięki temu, że ujarzmiłyśmy ją, to zaczęła nam ona pomagać. Płynęłyśmy z nią, a nie walczyłyśmy z warunkami - analizowała zawodniczka. 

Blisko medalu była męska czwórka podwójna

To jedyny medal polskich wioślarzy wywalczony w Tokio. Przed pięcioma laty Polacy zdobyli dwa krążki - po mistrzostwo olimpijskie w dwójce podwójnej sięgnęły Natalia Madaj-Smolińska i Magdalena Fularczyk-Kozłowska w dwójce podwójnej.

Blisko medalu była dziś męska czwórka podwójna w składzie: Dominik Czaja, Wiktor Chabel, Szymon Pośnik i Fabian Barański, którzy musieli uznać wyższość HolandiiWielkiej Brytanii i Australii. Podopiecznym Aleksandra Wojciechowskiego do podium zabrakło zaledwie 0,3 sekundy.

Większej roli w swoim wyścigu finałowym nie odegrała męska dwójka podwójna. Mirosław Ziętarski i Mateusz Biskup, brązowy medaliści mistrzostw świata z 2019 roku, zajęli ostatnie, szóste miejsce. Zwyciężyli Francuzi, przed Holendrami i Chińczykami. Szóstą lokatę zajęła także czwórka bez sterniczki: Monika Chabel, Joanna Dittmann, Olga Michałkiewicz i Maria Wierzbowska. 

Najważniejsze wydarzenia igrzysk w Tokio, medale, zwycięstwa, rekordy, spektakularne porażki. Ale też wszystko to, co igrzyska otacza i im towarzyszy. Jakub Baliński wspólnie ze specjalnym wysłannikiem TOK FM do Tokio, Przemysławem Pozowskim, przez czas trwania zawodów dostarczą niezbędną dawkę wiedzy o igrzyskach i ich otoczce. To podcastowe podsumowanie dnia na igrzyskach. Słuchaj>>>

DOSTĘP PREMIUM