Zbadali, co przekona nieprzekonanych do zaszczepienia się. Nie jest to ani loteria, ani pieniądze

Powiązanie szczepień z przywilejami dla osób zaszczepionych - to coś, co może realnie przekonać do zaszczepienia się przeciwko COVID-19 niechętne do tego osoby. Tak wynika z badań przeprowadoznych przez zespół pod kierunkiem prof. Michała Bilewicza, psychologa z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zobacz wideo

Wcześniej m.in. w amerykańskich badaniach pojawiała się teza, że częściej szczepić nie chcą się zwolennicy prawicy i że sceptycyzmowi sprzyja konserwatywny światopogląd. - My jednak widzimy, że to nie jest takie proste. Na przykład w badaniach zespołu z Uniwersytetu Jagiellońskiego widać, że stosunek do szczepień z prawicowością czy konserwatyzmem jest jednak słabo powiązany. Wcale nie jest to jednoznaczne, że osoby prawicowe zawsze będą antyszczepionkowe - mówi prof. Michał Bilewicz.

Jak wygląda profil antyszczepionkowca w Polsce?

Profesor podkreśla, że w badaniach antyszczepionkowiec to osoba, która uważa, że świat to wielka dżungla, w której trzeba walczyć, a zwycięzca bierze wszystko. - Jakikolwiek szacunek dla przegranych nie powinien mieć miejsca. Ludzie o takich przekonaniach nie cierpią równości, demokracji, zawsze będą wspierać hierarchię w społeczeństwie. Uznają, że nierówności to stan naturalny, od którego nie powinniśmy odchodzić, a państwo nie powinno się do niczego wtrącać - mówi profesor.

Nasz rozmówca dodaje, że ta sama grupa społeczna odpowiada za stosowanie mowy nienawiści w życiu codziennym. - To są też ludzie, którzy wierzą w nieskrępowaną wolność - nieskrępowaną nawet prawami tych, którzy są najsłabsi - dodaje naukowiec. - To ludzie, którzy mają najbardziej antynaukowe przekonania i są też najbardziej sceptyczni wobec szczepień - mówi Bilewicz. Jak dodaje, w Polsce 17 procent to zdeklarowani antyszczepionkowcy, do tego dochodzą osoby, które są raczej sceptyczne i sporo osób zupełnie niezdecydowanych.

Psycholog tłumaczy, że loteria, którą wymyślił rząd, wcale nie jest sposobem na zwiększenie liczby osób zaszczepionych. - Uważam też, że odwoływanie się do autorytetów naukowych w przypadku antyszczepionkowców będzie raczej nieskuteczne - mówi profesor.

Co zatem zadziała? - Pamiętajmy, że są to osoby, które lubią hierarchię i które chcą być na jej szczycie, chcą mieć poczucie dominacji nad innymi. Stąd sytuacje, w których ich prawa byłyby jakoś ograniczone - mogłoby zadziałać. Czyli np. ograniczenie dostępu do różnych usług - mówi Michał Bilewicz. 

Inaczej rzecz ujmując, badania pokazują, że sprawdziłyby się przywileje dla osób zaszczepionych choćby w restauracji, kinie, na basenie czy w komunikacja miejskiej. - Do tych osób trafia taki przekaz: chcę być tym lepszym, chcę mieć do tego dostęp i dlatego mogę się zaszczepić. Oczywiście, początkowo mogą protestować, ale ostatecznie się zaszczepią - mówi prof. Michał Bilewicz.

DOSTĘP PREMIUM