Wiedźmuchy: Katecheta sieje taką nienawiść, że musimy prosić o pomoc prawników

- Zostałyśmy posądzone o propagowanie satanizmu, współdziałanie z diabłem i okultyzm. Zarzucono nam, że wyglądamy jak wiedźmy, bo sobie doklejamy nosy, mamy peruki, kapelusze i miotły - mówiła w TOK FM Alicja Tomaszewska, założycielka grupy Wiedźmuchy. Zrobiło się o niej głośno, gdy aktywiści katoliccy z Miłakowa napisali do władz tej miejscowości skargę.

Wśród nich jest podwójna wdowa, ofiara gwałtu, matka zamordowanego dziecka. Grupę artystyczną Wiedźmuchy założyły, żeby się wspierać. Spotykają się, żeby porozmawiać o codzienności, potańczyć, nagrać teledysk. Występują też publicznie - w strojach wiedźm.

I właśnie to oburzyło aktywistów katolickich z ich rodzinnej miejscowości, którzy napisali skargę do władz Miłakowa.

- Zostałyśmy posądzone o propagowanie satanizmu, współdziałanie z diabłem i okultyzm. Zarzucono nam, że wyglądamy jak wiedźmy, bo sobie doklejamy nosy, mamy peruki, kapelusze i miotły - relacjonowała w TOK FM założycielka grupy Alicja Tomaszewska.

Jak dodała, jest zaskoczona skargą parafian z Miłakowa, bo Wiedźmuchy istnieją od 5 lat i nigdy wcześniej działalność grupy nie budziła kontrowersji. - Czasem występujemy publicznie, tańczymy, żeby przełamać swoje bariery. Nigdy nie spotkałyśmy się z atakami. Gdziekolwiek się pojawiamy, niesiemy ludziom radość i fantastyczną zabawę. Dlatego to było takie zaskoczenie dla nas, gdy nagle pojawiła się ta skarga - wyjaśniała Tomaszewska.

"Mój pan Bóg się cieszy z tego, że robię coś fajnego dla innych"

- Bardzo nam zależało, żeby grupa nie była okultystyczna, bo wiadomo, że kobiety czasem np. chcą sobie powróżyć… Ale w tej grupie bardzo tego pilnujemy, żeby nie było tego typu rzeczy - podkreśliła Agata, jedna z członkiń grupy.

Warto podkreślić, że wśród działających w grupie kobiet jest kilka bardzo religijnych. - Mój pan Bóg cieszy się z tego, że robię coś fajnego dla innych ludzi. Nigdy żadna z nas nie atakowała Kościoła katolickiego. Jesteśmy grupą bardzo różnych dziewczyn, ale cechuje nas to, że jesteśmy bardzo tolerancyjne, więc dobrze by było, że inni też nas szanowali - powiedziała Alicja Tomaszewska.

Tymczasem grupa działaczy katolickich z ich miejscowości rozsiewa w mediach społecznościowych hejt na Wiedźmuchy. Na samochodach kobiet pojawiają się napisy "Wiedźma w aucie". - Są ataki na nas w mediach społecznościowych, głównie dwóch panów. Jeden z nich jest katechetą i sieje taką nienawiść, że musimy poprosić o pomoc prawników - poinformowała Agata.

Zdaniem gościń TOK FM aktywiści katoliccy, którzy je atakują, są w zdecydowanej mniejszości. - W Miłakowie mieszkają bardzo fajni ludzie i naprawdę te kilka osób niepotrzebnie przypina łatkę reszcie - przekonywała Agata.

"Jeśli mówimy o koszmarach głośno, rany w nas się zabliźniają"

Władze Miłakowa odrzuciły skargę dotyczącą Wiedźmuch. - Nie wiemy, jak sprawa dalej się potoczy. Ale chcę przypomnieć, że mamy tę grupę tylko po to, żeby się wspierać w trudnych sytuacjach życiowych. Jeśli mówimy o koszmarach głośno, rany w nas się zabliźniają - oceniła Alicja Tomaszewska.

- To, że jesteśmy razem, daje nam niesamowitą siłę. Każdy człowiek myśli, że to jego spotkało największe zło tego świata. A potem spotykają się takie różne kobiety i okazuje się, że każda z nas przeszła takie samo piekło - podsumowała należąca do Wiedźmuch Agata.

DOSTĘP PREMIUM