"Mechanizmy korupcjogenne". NIK o Funduszu Sprawiedliwości, którym zawiaduje min. Zbigniew Ziobro

W związku ze skalą stwierdzonych nieprawidłowości, prezes NIK zwrócił się do premiera o podjęcie pilnych działań naprawczych dot. Funduszu Sprawiedliwości - poinformował Michał Jędrzejczyk z Najwyższej Izby Kontroli. O ustaleniach kontrolerów powiadomiono też wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego oraz szefa CBA. Jak stwierdził Jędrzejczyk, NIK wykrył nieprawidłowości i "mechanizmy korupcjogenne". - Mówimy o kwotach rzędu kilkunastu milionów złotych - wyjaśnił.

Szef NIK Marian Banaś mówił po zatrzymaniu jego syna, że "jedną z najważniejszych kontroli przeprowadzonych przez Izbę w ostatnich latach" jest kontrola Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej Michał Jędrzejczyk z NIK przypominał jednak, że fundusz "jest przedmiotem zainteresowania NIK od kilku lat". - Już trzykrotnie NIK negatywnie oceniła funkcjonowanie tego Funduszu. Uchwałą z 2019 roku NIK postanowiła wprowadzić na 2020 rok kontrolę planową - zaznaczył. 

Jędrzejczyk przypominał, że kontrola Funduszu Sprawiedliwości rozpoczęła się w czerwcu 2020 roku i obejmowała 21 podmiotów. - Ta kontrola była pierwszym tak kompleksowym badaniem wszystkich aspektów funkcjonowania Funduszu - mówił. Jak dodał, czynności realizują doświadczone zespoły ekspertów NIK, a sama kontrola jest "rzetelna i obiektywna". - W maju tego roku prezes NIK skierował do ministra sprawiedliwości jako dysponenta Funduszu wystąpienie pokontrolne zawierające negatywną ocenę kontrolowanej działalności i 18 wniosków pokontrolnych zmierzających do usunięcia nieprawidłowości - podał. 

- Dzisiaj prezes NIK powiadomił premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego oraz szefa CBA o uwagach, ocenach i wnioskach sformułowanych w wystąpieniu pokontrolnym - poinformował Jędrzejczyk. - W związku ze skalą stwierdzonych nieprawidłowości (...), prezes NIK zwrócił się do premiera i wicepremiera o podjęcie pilnych działań naprawczych dotyczących Funduszu Sprawiedliwości. Od szefa CBA zażądał podjęcia stosownych działań zmierzających do wyjaśnienia okoliczności powstania wykrytych przez NIK nieprawidłowości, w tym mechanizmów korupcjogennych - wyjaśnił.

Jędrzejczyk zapewnił, że szczegółowe wyniki kontroli "zostaną przekazane opinii publicznej niezwłocznie po otrzymaniu stanowiska ministra sprawiedliwości oraz stanowiska i informacji o podjętych działaniach przez premiera, wicepremiera i szefa CBA". Wyjaśniał również, co miał na myśli mówiąc o mechanizmach korupcjogennych. - Mechanizmy korupcjogenne rozumiemy jako działalność polegająca na dowolności w podejmowaniu decyzji, brak jawności podejmowania, brak lub słabość kontroli wewnętrznej - tłumaczył. 

- NIK nie posiada uprawnień takich jak CBA. My wykazaliśmy, że w wielu obszarach korzystania z Funduszu Sprawiedliwości doszło do mechanizmów korupcjogennych. To są pewnego rodzaju powiązania personalne między władzami organizacji pozarządowych, które korzystały z Funduszu Sprawiedliwości - powiedział. - Mówimy o kwotach rzędu kilkunastu milionów złotych - podsumował. 

Solidarna Polska rozdaje pieniądze

Przypomnijmy, że przed rokiem Zbigniew Ziobro ogłosił, że pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości trafią do gmin ze "strefami wolnymi od LGBT", które straciły dofinansowania z Unii Europejskiej.

Pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości przekazano też m.in. Ochotniczym Strażom Pożarnym na zakup wozów. O darowiznach informowali osobiście Zbigniew Ziobro (wozy dla podkarpackich strażaków) czy wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski (powiat biłgorajski). W czasie tegorocznej kampanii prezydenckiej w Rzeszowie Marcin Warchoł - wiceminister sprawiedliwości i kandydat na prezydenta miasta - rozdał ochotniczym strażom pożarnym 12 kartonowych czeków o łącznej wartości 1 200 000 zł.

"Fundusz Sprawiedliwości to skarbonka Solidarnej Polski"

Syn prezesa NIK, Jakub Banaś, mówił w wywiadzie dla TVN24, że NIK jest już na końcowym etapie kontroli w Funduszu Sprawiedliwości. - Wkrótce będą prezentowane wyniki. Wiem, z przekazów medialnych i ze swoich źródeł, że Fundusz Sprawiedliwości to, można powiedzieć, skarbonka dla Solidarnej Polski i przypuszczam, że NIK - nie Marian Banaś, a konkretnie kontrolerzy - wykonali dobrze swoją robotę - mówił.

Opozycja już w 2019 alarmowała, że pieniądze przekazywano na "cele wyborcze" polityków związanych z Solidarną Polską. Media informowały, że spory grant z Funduszu miała otrzymać np. fundacja związana z ewangelizatorem i byłym egzorcystą. W sierpniu 2020 roku głośno było też, że Fundusz ma wesprzeć projekt o nazwie "Przeciwdziałanie przestępstwom dotyczącym naruszenia wolności sumienia popełnianym pod wpływem ideologii LGBT". Miała go realizować fundacja Strażnik Pamięci, której szefem jest Paweł Lisicki, naczelny tygodnika "Do Rzeczy".

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM