Antyszczepionkowcy grozili, że wysadzą Termy Maltańskie. Ewakuowano prawie 2 tysiące osób

W anonimowym mailu do biura obsługi klienta Term Maltańskich w Poznaniu napisano, że bomby podłożono w kasie dla zaszczepionych i aquaparku. "Jeżeli nie przestaniecie kłuć Polaków, będą podkładane w innych obiektach w Poznaniu" - grożono w anonimie. Dyrektor obiektu zapowiada, że sprawcy fałszywego alarmu, gdy już uda się go ustalić, wytoczy proces cywilny.
Zobacz wideo

Maila z informacją o bombie odebrano w Termach Maltańskich ok. godz. 17 w niedzielę. Z obiektu ewakuowano łącznie ponad 1800 osób. Dyrektor aquaparku Jarzy Krężelewski mówił w lokalnej telewizji WTK, że anonimowy autor maila pisał o ładunkach wybuchowych m.in. w kasie dla zaszczepionych. - W wiadomości znalazła się informacja o tym, że - tu cytat - Jeśli nie przestaniecie kłuć Polaków, bomby będą podkładane w innych częściach miasta - informował Krężelewski. 

Jak czytamy w "Gazecie Wyborczej", w połowie czerwca Termy Maltańskie uruchomiły trzecią, dodatkową kasę dla osób zaszczepionych przeciwko koronawirusowi. Dyrekcja ośrodka zdecydowała się na taki krok, bo zgodnie z obostrzeniami limit dla niezaszczepionych wynosi 900 osób. Choć zaszczepionych do limitu się nie wlicza, to i tak łącznie na terenie obiektu nie może być więcej niż ok. 1800 osób. Decyzja dyrekcji wywołała jednak ogromne kontrowersje, bo kolejki dla niezaszczepionych były o wiele dłuższe niż te dla zaszczepionych.

Ewakuacja gości aquaparku przebiegła sprawnie, a po godzinie, gdy policja sprawdziła wszystkie części obiektu, goście wrócili na baseny. Z informacji "GW" wynika, że Termy są jak na razie jedynym obiektem w Poznaniu, która otrzymał taką wiadomość od antyszczepionkowców. - Mam nadzieję, że uda się ustalić nadawcę maila. Ponieśliśmy z tego tytułu duże straty, dlatego jestem gotowy wytoczyć tej osobie proces cywilny, by koszty zostały zwrócone. Już nawet nie wspomnę o nerwach ludzi. Z naszego obiektu korzystają rodziny z małymi dziećmi - mówił gazecie dyrektor Krężlewski.

Z koeli st. sierż. Marta Mróz z poznańskiej policji potwierdziła w rozmowie z dziennikarzami, że policja prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie fałszywego alarmu. - Pracujemy z policjantami z wydziału do cyberprzestępczości. Na razie inne poznańskie instytucje nie zgłaszały nam podobnej sprawy - powiedziała. 

DOSTĘP PREMIUM