Pisz. Żałoba po śmierci 14-latka. Chłopiec ruszył na ratunek porażonym prądem żeglarzom

Burmistrz Pisza ogłosił w mieście żałobę po śmierci 14-latka, który utonął, ratując dwóch porażonych prądem żeglarzy. Chłopiec otrzyma także tytuł zasłużonego dla miasta Pisza.

Burmistrz Pisza Andrzej Szymborski poinformował, że żałoba w mieście i gminie będzie obowiązywała od środy do południa w piątek 13 sierpnia.  - Flagi na masztach zostały przepasane kirem i opuszczone do połowy. W taki sposób składamy hołd naszemu młodemu bohaterowi, z którego jesteśmy dumni. Chłopiec oddał życie za innych, uratował dwoje dorosłych ludzi, a sam zginął - powiedział.

We wtorek po południu na rzece Pisie w Piszu łódź zahaczyła masztem o linię wysokiego napięcia. W wyniku porażenia prądem do wody wpadł sternik łodzi i jeden z załogantów. Będąca na jachcie załoga zaczęła wzywać pomocy. Wówczas przechodzący obok 14-latek rozebrał się i wskoczył do rzeki. MOPR podał w środę, że chłopiec, "jednego z poszkodowanych odwrócił twarzą do góry i położył na kamizelkach ratunkowych".

Niestety, w czasie, gdy chłopiec ratował żeglarzy, ponownie doszło do wyładowania elektrycznego i chłopiec został rażony - zniknął pod wodą. Strażacy odnaleźli go po godzinie poszukiwań na dnie rzeki Pisa.

Dlaczego żeglarze nie zachowali ostrożności?

Zbigniew Kurowiecki, prezes Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", wskazuje, że winę za całe zdarzenie ponosi sternik żaglówki. - W takim rejonie jak w tym, w którym doszło do tego zdarzenia, wszędzie widnieją znaki ostrzegające o obecności linii energetycznych, informujące też o konieczności złożenia masztu lub podające wysokość zawieszenia tych linii - podkreśla prezes Kurowiecki w rozmowie z dziennikiem. - Nie mogę zrozumieć, jak to możliwe, że sternik nie dostosował się do tych informacji. To powinien być nawet odruch, nie zważając na znaki, że jesteśmy w miejscu, w którym wiszą linie energetyczne - dodaje. 

Od razu po wypadku wielu mieszkańców Pisza w mediach społecznościowych pisało, że pamięć i cześć zmarłego 14-latka należy uczcić wprowadzeniem żałoby w mieście.

- Mamy w mieście także zaszczytny tytuł "Zasłużony dla miasta Pisza". Tytuł istnieje od 2001 roku ale mają go dotąd tylko trzy osoby. Wystąpię do rady miasta, by tym tytułem uhonorować zmarłego młodego człowieka, który jest wzorem dla nas wszystkich - powiedział burmistrz. Dodał, że do rodziny chłopca została wysłana pomoc psychologiczna.

W czwartek po południu zaplanowana jest sekcja zwłok chłopca, która ma wyjaśnić dokładną przyczynę zgonu. Prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci i spowodowania wypadku w ruchu wodnym.

Zmarły chłopak, Ernest, był kapitanem młodzieżowej drużyny piłkarskiej w Piszu.

Stan porażonych prądem żeglarzy jest ciężki, obaj przebywają w szpitalu.

DOSTĘP PREMIUM