Monogamia... A może otworzyć związek? Tak, ale seksuolodzy radzą, żeby dobrze to przemyśleć

Otwarcie związku może brzmieć kusząco, może sprawić, że obie osoby będą szczęśliwe, ale może też zrujnować relację. Seksuolodzy ostrzegali w "Sex Podcaście", że otwarcie związku nie może być reakcją na kryzys. A warunkiem udanego eksperymentu jest to, aby obie osoby naprawdę go chciały. - Pojawia się też pytanie, czy wszystkie fantazje musimy zrealizować? - zastanawiał się dr Robert Kowalczyk.
Zobacz wideo

Dr Robert Kowalczyk, seksuolog kliniczny i psychoterapeuta oraz dr Aleksandra Krasowska, specjalistka psychiatrii i seksuologii, zastanawiali się w "Sex Podcaście" czy warto otworzyć związek, a jeśli tak - kiedy to zrobić. Dr Krasowska przyznała jednak, że w swoim gabinecie bardzo rzadko rozmawia z pacjentami o otwarciu związku, a zdecydowana większość pacjentów to osoby, które chcą pracować nad monogamiczną relacją. - Jeżeli taki wątek się pojawia, to oczywiście poddajemy go pod dyskusję, omawiany ten temat. Natomiast nadal otwieranie związku moim zdaniem jest w znacznej mniejszości - zauważała. 

Specjaliści postawili sobie na początku pytanie, co właściwie oznacza otwarcie relacji. - Czy otworzyć na poziomie seksualnym, czy tez emocjonalnym - zastanawiał się dr Kowalczyk. - Spotykałem się z taką dyskusją, że oczywiście mamy związek otwarty na poziomie spotykania się z innymi osobami, ale w momencie, kiedy pojawiają się emocje, przywiązanie, rodzaj relacji, to na pewno trzeba to zerwać - dodał. I mówił dalej, że niektóre pary decydują, że w nowe sytuacje seksualne wchodzą wyłącznie z partnerem lub partnerką, wspólnie uprawiają seks w trójkącie, albo wręcz przeciwnie - nie wnoszą tego do związku. 

- Myślę sobie, że trzeba to naprawdę dobrze przemyśleć - zaznaczyła dr Kraskowska. - Trudno jest czasami wyczuć granice pomiędzy aktywnością seksualną, seksem, a zauroczeniem. To nie jest tak, że my jesteśmy w stanie nacisnąć sobie guziczek w głowie "sam seks" - mówiła seksuolożka, a dr Kowalczyk nazywał to "ułudą kontroli". 

Dr Kraskowska opowiadała też historię pewnej pary, która wspólnie zdecydowała się na "swingowanie". Poszli razem do klubu dla swinegrsów, gdzie kobieta odnalazła się natychmiast, bardzo szybko znalazła partnerów i partnerki, natomiast mężczyzna stał w kącie i płakał. - Mimo tego że on był osobą, która wrzuciła ten wątek do związku, to w momencie, kiedy pojawiło się to zachowanie, okazało się, że nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, z czym to się będzie dla niego wiązało - mówiła. 

Specjaliści zgodzili się ze sobą, że do otwarcia związku potrzebna jest bardzo duża świadomość obu partnerów. - Obawiam się używania związku do tego, żeby jakoś reagować na kryzys. Zaczynamy się nudzić, związek przechodzi moment kryzysowy, to może go otwórzmy. To nie jest dobra droga, bo może się okazać, że będzie nam trudno udźwignąć konsekwencje tego otwarcia - ostrzegała dr Kraskowska. Sugerowała, żeby przed podjęciem takiej decyzji porozmawiać z terapeutą lub seksuologiem, aby wybadać, czego w związku szukamy. 

- Często jak słucham pacjentów, to pojawia się odpowiedź, że to jest jakiś rodzaj fantazji, której jeszcze nie zrealizowali - zauważał dr Kowalczyk. - Pojawia się pytanie, czy wszystkie fantazje musimy zrealizować? I jeżeli ich nie zrealizujemy, to czy doświadczymy straty? - zastanawiał się. 

- Czasami w dyskusji o zdobywaniu nowych doświadczeń możemy się zapędzić, może się okazać, że nam jest naprawdę bardzo dobrze w monogamicznym związku i nie potrzebujemy większej ilości rożnych doświadczeń, ale potrzebujemy formy odświeżenia relacji - zgodziła się dr Kraskowska. - Ale jeżeli związek świadomie decyduje się na taki ruch i przynosi to szczęście obu osobom, to super - podsumowała. 

DOSTĘP PREMIUM