Od września w szkołach może zabraknąć nauczycieli. Minister Czarnek: Nie są to głębokie problemy

Minister edukacji Przemysław Czarnek powiedział, że problem odpływu nauczycieli ze szkół nie jest poważny. - Bardzo chciałabym, żeby skonfrontował się już nie tyle z dyrektorami szkół w dużych miastach, którzy rozpaczliwie szukają nauczycieli, ale z rodzicami uczniów, których od września nie będzie miał kto uczyć fizyki, chemii czy informatyki - mówiła w TOK FM Justyna Suchecka, dziennikarka tvn24.pl, która specjalizuje się w tematyce edukacji.

Dyrektorzy szkół - zwłaszcza w dużych miastach - alarmują, że od września w ich placówkach może zabraknąć nauczycieli do prowadzenia lekcji. Chodzi zwłaszcza o tych, którzy uczą przedmiotów ścisłych. Szef Ministerstwa Edukacji i Nauki stwierdził jednak w "Polska The Times", że "takie trudności występowały zawsze, ale to wszystko jest do pokonania". Dodał, że "nie są to głębokie problemy".

- Jak słyszę tę słowa ministra, to bardzo chciałabym, żeby skonfrontował się już nie tyle z dyrektorami szkół w dużych miastach, którzy rozpaczliwie szukają nauczycieli, ale z rodzicami uczniów, których od września nie będzie miał kto uczyć fizyki, chemii czy informatyki. To nie będą pojedyncze historie. Widzimy, że w skali kraju brakuje nawet kilkanaście tysięcy - mówiła w TOK FM Justyna Suchecka, dziennikarka tvn24.pl, która specjalizuje się w tematyce edukacji.

Zgodziła się z ministrem, że odpływ nauczycieli z zawodu trwa od dłuższego czasu, ale dodała, że Przemysław Czarnek zrobił bardzo wiele, żeby ta sytuacja się zaostrzała. - Bo proponuje zmiany w funkcjonowaniu szkół, które naprawdę nie zachęcają, by w nich pracować i się rozwijać. To właśnie minister ma na swoim sumieniu - oceniła.

Przypomnijmy, minister Czarnek jest zwolennikiem centralizacji władzy w systemie edukacji. Chce, by podległe mu kuratoria miały większą kontrolę nad szkołami. Zmienia listę lektur, wprowadzając do niego literaturę patriotyczną i religijną. A jego doradca mówi, że chce wychowywać uczennice w taki sposób, by "ugruntowywać w nich cnoty niewieście".

Lekceważenie związków nauczycieli

W wywiadzie dla "Polska The Times" Minister Czarnek wspomniał, że chce przywrócić prestiż zawodu nauczyciela. - Plany są bardzo ambitne. Rozwiązania legislacyjne są już w części gotowe. Brakuje tylko woli współpracy związków zawodowych z ministrem - powiedział.

- To kuriozalna sytuacja - skomentowała Justyna Suchecka. - Związki zawodowe rzeczywiście zerwały rozmowy z MEiN, zrobiła to nawet "Solidarność", która wcześniej wspierała rząd. Ale to dlatego że ministerstwo wysyłało na rozmowy z nimi szeregowych urzędników, którzy witali gości, po czym wychodzili - wyjaśniała.

Jej zdaniem związki mają dość takiego lekceważenia i niedotrzymywania obietnic przez ministerstwo.

- W 2019 roku, kiedy strajkowali nauczyciele, rząd obiecał, że ich wynagrodzenia będą powiązane ze średnimi pensjami w gospodarce. Nic się nie wydarzyło, jeśli chodzi o realizacje tego pomysłu. Teraz minister ma pomysł, żeby powiązać wynagrodzenia nauczycieli z pensją minimalną. Na to związki zawodowe nie mogą się zgodzić - zakończyła gościni Jakuba Janiszewskiego.

DOSTĘP PREMIUM