Prokurator Kwiatkowska dostała pozew o ponad 2 mln złotych. "Ma na celu zastraszenie mnie i innych prokuratorów"

- Łączna wartość roszczeń pod moim adresem to kwota 2 milionów złotych. Jeżeli zostałaby ona zasądzona, to mogę ogłosić bankructwo lub upadłość konsumencką - mówiła w TOK FM prokurator Katarzyna Kwiatkowska, którą w styczniu "zesłano" do prokuratury w Golubiu-Dobrzyniu. Oceniała, że szef PK Bogdan Święczkowski nie jest w stanie znaleźć na nią właściwej metody, więc teraz musi straszyć tak wysokimi kwotami.
Zobacz wideo

Prokurator Katarzynie Kwiatkowskiej, prezesce stowarzyszenia Lex Super Omnia, grozi pozbawienie całego majątku ze względu na wysokość sporu, który wobec niej się toczy. Chodzi bowiem o ponad 2 miliony złotych. Jednak prokurator mówiła w TOK FM, że Prokuraturze Krajowej i jej szefowi Bogdanowi Święczowskiemu wcale nie chodzi o wygraną sprawę sądową. - Myślę, że ten pozew ma na celu nie tylko przestraszenie mnie, ale również innych prokuratorów - stwierdziła. - Prokuratorzy mają swoje rodziny, mają kredyty mieszkaniowe, zatem jak będą się wypowiadać, to mają pamiętać, że jest pozew z żądaniem tak wysokiej kwoty - dodała. 

- Myślę, że pan Święczkowski nie jest w stanie znaleźć na mnie właściwiej metody. Nie pomogła degradacja, nie pomogła delegacja, w związku z tym, myśląc po swojemu, uznał, że jeżeli dostanę tak mocno po kieszeni, to wtedy być może wycofam się ze stowarzyszenia czy też nie będę patrzyła na ręce Prokuraturze Krajowej - mówiła prok. Kwiatkowska. - Uważam, że w przypadku mojego pozwu pan Święczkowski nadużywa urzędu, na czele którego stoi, bo jeżeli naruszyłam jego dobra osobiste, to powinien pozwać mnie jako Bogdan Święczkowski - dodała. Jak zaznaczyła, szef PK "wykorzystuje urząd Prokuratury Krajowej" po to, aby "nie wnosić opłaty od przedmiotu sporu", która wynosi 5 proc. jego wartości, więc w tym przypadku jest to znaczna kwota.

Prokurator wspominała również, że jej konflikt ze Zbigniewem Ziobrą i szykany trwają już od pięciu lat. - Mój konflikt z panem prokuratorem Ziobro rzeczywiście trwa od 2016 roku, wtedy zostałam zdegradowana, następnie zostałam delegowana w tym roku, a teraz jest pozew do sądu pracy skierowany przez prokuratora Święczkowskiego - wymieniała. - Rok 2021 na pewno zapamiętam bardzo mocno, dlatego że w styczniu otrzymałam po raz kolejny jednozdaniowe pismo, bez uzasadnienia, bez pouczenia o prawie odwołania do sądu, że zostaję przeniesiona na delegację do Golubia-Dobrzynia na okres sześciu miesięcy - dodała. 

- U nas prokuratorzy są nieusuwalni, mają wyznaczone miejsce pracy, natomiast w naszym przypadku nie ma zabezpieczeń, które maja sędziowie w konstytucji. Nas można naprawdę szybko i skutecznie traktować jako przedmiot, a nie podmiot stosunku pracy - wyjaśniała dalej Kwiatkowska. I opisywała, że w Golubiu-Dobrzyniu przypadły jej sprawy, które z punktu widzenia prawnika były "banalne". - Sprawa o kradzież roweru, groźby karalne, znęcanie się męża nad żoną, przywłaszczenie maszyny rolniczej, włamanie czy kradzież kilku krów - wymieniała. 

Prokurator już wyjechała z Golubia-Dobrzynia, a jak informowała, w sprawie delegacji skierowała już drugi pozew. Zamierza przejść pełną drogę sądową w Polsce, a jeżeli zapadną niekorzystane dla niej orzeczenia, to skieruje skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. - Mnie ilość szykan nie przeraża, wręcz przeciwnie. Jeżeli uważam, że jest coś niesprawiedliwego lub czasami bezprawnego, to wtedy jestem bardziej zmobilizowana i zdeterminowana - podkreśliła prokurator. - U nas dyscyplinarki wiążą się przede wszystkim z wypowiedziami medialnymi i informowaniem za pośrednictwem mediów o sytuacji polskiej prokuratury. Pan prokurator Święczkowski uważa, że w prokuraturze powinna obwiązywać zasada: chwal albo milcz - podsumowała. 

DOSTĘP PREMIUM