Uchodźcy uwięzieni na granicy. "Działanie naszych służb jest po prostu nielegalne"

Według profesora Witolda Klausa ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej - polskie służby łamią prawo, nie chcą wpuścić migrantów czekających w okolicach wsi Usnarz Górny. - Nie ma czegoś takiego jak "ziemia niczyja". Mamy granicę, która jest dość wąskim fragmentem, a poza nią jest ziemia czyjaś. Prawdopodobnie to jest jakieś fałszowanie rzeczywistości - przekonywał.
Zobacz wideo

Grupa 50 migrantów od kilku dni koczuje na polsko-białoruskiej granicy, w okolicach wsi Usnarz Górny. Mężczyźni i kobiety z małymi dziećmi nie mają możliwości powrotu na Białoruś. Drogę odgradzają im tamtejsi pogranicznicy. To samo robią też nasze służby graniczne. Sytuację na miejscu od rana relacjonował w środę (18 stycznia) reporter TOK FM Jakub Medek. Opisywał m.in., jak okoliczni mieszkańcy przynoszą wodę i jedzenie - ale straż graniczna odmawia przekazywania rzeczy migrantom i zasłania obozowisko samochodami. 

- Dopóki któreś z władz nie zrobią jakiegoś kroku, to nic się nie wydarzy. Ci biedni ludzie tam po prostu będą na tej granicy czekali. Od nich nic nie zależy. Ruch jest po stronie polskich władz, które - w moim przekonaniu - bezwzględnie powinny te osoby przyjąć i nie dopuszczać do tego, żeby zostały w takiej próżni - mówił w TOK FM Witold Klaus ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej. 

W jego ocenie "istnieją procedury, które powinny być zastosowane w tym wypadku". - W moim przekonaniu działanie naszych służb jest po prostu nielegalne. Tutaj nie mówimy o migrantach, którzy zrobili coś nielegalnie, tylko o straży granicznej, która bezprawnie nie wpuszcza tych osób na terytorium Polski - powiedział gość TOK360.

Jak relacjonował Jakub Medek, pogranicznicy utrzymują, że nie mogą przekazać migrantom jedzenia i darów od mieszkańców, bo jest to już pas ziemi niczyjej - między granicami Polski i Białorusi. - Nie ma czegoś takiego jak "ziemia niczyja" - stwierdził Klaus. - Mamy granicę, która jest dość wąskim fragmentem, a poza nią jest ziemia czyjaś. Prawdopodobnie to jest jakieś fałszowanie rzeczywistości. Udawanie, że te osoby są poza granicami Polski, chociaż administracyjnie są w granicach Polski - dodawał.

Pytany, dlaczego - w jego opinii - straż graniczna zachowuje się tak, a nie inaczej - gość TOK FM powiedział, że prawdopodobnie "dostała takie polecenie polityczne". - Proszę posłuchać, co mówią osoby z rządu, w tym wicepremier [Piotr] Gliński. O powtórzeniu się sytuacji z 2015 roku, w którym podobnież rząd ochronił Polskę przed uchodźcami. Otóż nikt nikogo przez nikim nie chronił. Po prostu Polska nie była wtedy na szlaku migracyjnym tych osób i rząd nie musiał żadnych działań podejmować, poza tym że odmówił udziału w programie relokacji uchodźców - przypomniał gość naszego radia.

Niewykluczone, że grupa migrantów koczuje na polsko-białoruskiej granicy nawet od tygodnia.

DOSTĘP PREMIUM