"Haniebne, zupełnie nieetyczne". Janina Ochojska o słowach wicepremiera Glińskiego dot. uchodźców

Wicepremier Piotr Gliński stwierdził, że "Polska obroniła się przed falą uchodźców w 2015 roku i teraz też się obroni". - Niestety to świadoma polityka tego rządu, która rozpoczęła się jeszcze podczas kampanii wyborczej w 2015 roku, kiedy określono uchodźców jako tych, którzy przynoszą choroby, robactwo - oceniła w TOK FM Janina Ochojska.
Zobacz wideo

Pod Usnarzem w województwie podlaskim koczuje około 32 migrantów. Nie są wpuszczani do Polski, a nie mogą też wrócić do Białorusi. To mężczyźni, kobiety i dzieci, głównie z Iraku i Afganistanu. Na miejscu dochodzi do niepokojących sytuacji. Strażnicy odgradzają uchodźców od dziennikarzy, nie pozwalają też na przekazywanie jedzenia.

Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik stwierdził, że to "mężczyźni, głównie młodzi, w wieku poborowym, silni i nic nie wskazuje, że grozi im coś złego w ich kraju". - Dlaczego przybyli na granicę? To ciąg do Unii Europejskiej, ciąg do luksusu – dodał. Z kolei Piotr Gliński powiedział, że "Polska obroniła się przed falą uchodźców w 2015 roku i teraz też się obroni".

- To są haniebne słowa, zupełnie nieetyczne - oceniła w TOK FM Janina Ochojska. - Niestety to świadoma polityka tego rządu, która rozpoczęła się jeszcze podczas kampanii wyborczej w 2015 roku, kiedy określono uchodźców jako tych, którzy przynoszą choroby, robactwo. Nie wiem, przed czym minister Gliński chce bronić Polski, bo jeszcze się nie zdarzyło, żeby jakiś uchodźca komuś w Polsce zagroził - dodała.

Odniosła się również do dramatycznej sytuacji, w jakiej znajdują się migranci pod Usnarzem. - Osoby, które przekroczyły granicę polską, mają prawo złożyć wniosek o ochronę międzynarodową i Straż Graniczna powinna im umożliwić złożenie takiego wniosku, pomóc w jego wypełnieniu, wszystko jest bardzo proste. Ale im się to uniemożliwia, pogranicznicy odganiają ich i używają przy tym ordynarnych słów. Chciałabym, żeby jak najwięcej ludzi protestowało przeciwko takiemu traktowaniu na granicy - stwierdziła.

O sytuacji na polsko-białoruskiej granicy - nieopodal wsi Usnarz Górny - informujemy w TOK FM od wczoraj. Reporter TOK FM Jakub Medek informował, że grupę uchodźców na granicę mieli przywieźć polscy funkcjonariusze.

Premier Mateusz Morawiecki napisał w czwartek na Facebooku, że "bardzo szczerze współczuje uchodźcom, którzy znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji, ale są oni politycznym instrumentem w ręku reżimu Łukaszenki". - Polska nie ulegnie temu szantażowi - dodał. Zadeklarował, że Polska jest gotowa na wpuszczenie uchodźców, ale po identyfikacji.

"Afgańczycy ryzykowali dla nas życie"

Jak dodała Janina Ochojska, rząd powinien też zadbać o Afgańczyków, którzy teraz uciekają ze swojego kraju przed talibami, a którzy wcześniej pomagali polskiemu wojsku, gdy tam stacjonowało. - Jeśli chodzi o Afgańczyków, to mamy obowiązek ich sprowadzić. To są osoby, które tam ryzykowały dla nas życie. Jeżeli nasi chłopcy w większości wrócili do Polski cali i zdrowi, to właśnie dzięki tym afgańskim współpracownikom - zauważyła. - Niech rząd określi, ile jesteśmy w stanie ich przyjąć. Papież Franciszek apelował: jedna rodzina w jednej parafii - dodała.

Jej zdaniem, Polacy są otwarci na uchodźców, tylko "propaganda rządowa tworzy inny obraz polskiego społeczeństwa". - Ta infrastruktura społeczna w Polsce jest całkiem nieźle przygotowana na przyjmowanie uchodźców. Chodzi o organizacje społeczne, samorządy i ludzi prywatnych. Ale trzeba wymusić na rządzie, żeby na to pozwolił. Powinna być wywierana presja na rząd. Ja to będę robiła i zapraszam wszystkich, którzy chcą do tego dołączyć - zakończyła gościni Mikołaja Lizuta.

DOSTĘP PREMIUM