"Pan prezydent inaczej by postąpił, gdyby musiał powtórzyć słowa o LGBT prosto w oczy bohaterce naszego filmu"

Ta cała nagonka i nienawiść wobec osób LGBT zaczęła się w trakcie kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Ludzie, którzy krzyczą, że LGBT to ideologia, nie do końca wiedzą, co mówią. Nie myślą o konkretnych osobach, które to dotyka - powiedział w TOK FM Michał Bolland, reżyser filmu o społeczności LGBT.
Zobacz wideo

Na Festiwalu Nowe Horyzonty prezentowany jest film dokumentalny "7-My Sierpnia" o społeczności LGBT. Tytułowa data to dzień, w którym miała miejsce demonstracja solidarnościowa z aktywistką LGBT Małgorzatą "Margot" Szutowicz, która za zaatakowanie ciężarówki Fundacji Pro - Prawo do Życia została zatrzymana przez policję. Pojazd od dłuższego czasu jeździł po Warszawie, nadając przez megafon hasła o "lobby LGBT" chcącym "deprawować nieletnich". Podczas demonstracji solidarnościowej z Margot policja brutalnie rozprawiła się z manifestantami. Aż 48 z nich zostało zatrzymanych, a kilkoro z nich stało się bohaterami wspomnianego filmu.

- Dla społeczności LGBT w Polsce 7 sierpnia 2020 roku jest datą graniczną - mówił w TOK FM Michał Bolland, reżyser filmu. - Po tym zdarzeniu społeczność poczuła się silniejsza o jest coraz bardziej odważna, bo dostała mocne wsparcie społeczne. To był moment, w którym zaczęła się ta zmiana. To jest budujące - dodał.

Prowadzący audycję w TOK FM Mikołaj Lizut przytoczył wypowiedź jednego z bohaterów filmu, który powiedział, że Polska to nigdy nie był raj dla osób LGBT, ale ich codzienność zmieniła się na gorsze za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, że partia rządząca zabrała im nadzieję, że "kiedyś będzie lepiej". Właściwie dlaczego osoby nieheteronormatywne stały się "wrogami publicznymi" w Polsce?

- Ta cała nagonka i nienawiść zaczęła się w trakcie kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy (powiedział na jednym z wieców wyborczych, że LGBT to nie ludzie, tylko ideologia). To jest element jakiejś gry politycznej, teatrzyk. Osoby LGBT są wykorzystywane do rozgrywki politycznej i zdają sobie z tego sprawę. Oczywiście, tutaj na szali jest życie ludzkie. Zamiast coraz lepiej, jest zdecydowanie coraz gorzej - ocenił reżyser. - Bohaterki i bohaterowie filmu spotykają się i opowiadają sobie o aktach przemocy za to, że np. noszą tęczowe torebki - dodał.

Jego zdaniem, ludzie, którzy krzyczą, że LGBT to ideologia, nie do końca wiedzą, co mówią. - Nie myślą o konkretnych osobach, które to dotyka. Łatwo na wiecu wyborczym wznosić takie hasła, ale gdyby nasz pan prezydent musiał to powiedzieć prosto w oczy bohaterce naszego filmu, to by inaczej postąpił - stwierdził.

Jak dodał, politycy chcą w ludziach wzbudzić strach przed osobami LGBT. - Stworzyć wrażenie, że one są zagrożeniem dla polskiej rodziny. To abstrakcja, ale na część naszego społeczeństwa działa. To się jednak powoli zmienia, może nie u polityków, ale w społeczeństwie - zakończył gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM