Dramat uchodźców na polskiej granicy. "Łamiemy Konwencję Genewską, nie przyjmując ich wniosku o ochronę"

Pod Usnarzem w województwie podlaskim od 11 dni koczuje około 32 migrantów. - Służby polskie otwarcie i wprost łamią prawo międzynarodowe, ponieważ osoby przebywające na terenie RP wyraźnie zgłaszają wniosek o ochronę międzynarodową, a funkcjonariusze Straży Granicznej udają, że ich nie słyszą. To jest łamanie Konwencji Genewskiej - mówi reporter TOK FM Jakub Medek.
Zobacz wideo

Pod Usnarzem w województwie podlaskim od 11 dni koczuje około 32 migrantów. Nie są wpuszczani do Polski, a nie mogą też wrócić do Białorusi. To mężczyźni, kobiety i dzieci, głównie z Iraku i Afganistanu. Na miejscu dochodzi do niepokojących sytuacji. Strażnicy odgradzają uchodźców od dziennikarzy, nie pozwalają też na przekazywanie jedzenia.

O sytuacji na polsko-białoruskiej granicy informujemy w TOK FM od wczoraj. Reporter TOK FM Jakub Medek, który jest na miejscu, mówił w audycji TOK360 o tym, że strona polska otwarcie łamie prawo międzynarodowe.

- Najlepiej, gdyby zniknęli z tej granicy zgodnie z Konwencją Genewską, tzn. żeby zostali przyjęci przez Polskę, gdzie rozpatrzono by ich wnioski o ochronę międzynarodową. Przez chwilę wydawało się, że jesteśmy bardzo blisko takiego rozwiązania, ale znów nastąpił pat. Służby polskie otwarcie i wprost łamią prawo międzynarodowe, ponieważ osoby przebywające na terenie RP wyraźnie zgłaszają wniosek o ochronę międzynarodową, a funkcjonariusze Straży Granicznej udają, że ich nie słyszą. To jest łamanie Konwencji Genewskiej - relacjonuje reporter TOK FM.

Jak dodał, nie można już mówić, że migranci są po białoruskiej stronie i Polski ich dramat nie dotyczy. - Są po polskiej stronie, stoją tuż przy funkcjonariuszach polskiej Straży Granicznej, byłem świadkiem takiej sytuacji - mówi.

"Haniebne słowa"

Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik stwierdził, że to "mężczyźni, głównie młodzi, w wieku poborowym, silni i nic nie wskazuje, że grozi im coś złego w ich kraju". - Dlaczego przybyli na granicę? To ciąg do Unii Europejskiej, ciąg do luksusu – dodał. Z kolei Piotr Gliński powiedział, że "Polska obroniła się przed falą uchodźców w 2015 roku i teraz też się obroni".

- To są haniebne słowa, zupełnie nieetyczne - oceniła w TOK FM Janina Ochojska. - Niestety to świadoma polityka tego rządu, która rozpoczęła się jeszcze podczas kampanii wyborczej w 2015 roku, kiedy określono uchodźców jako tych, którzy przynoszą choroby, robactwo. Nie wiem, przed czym minister Gliński chce bronić Polski, bo jeszcze się nie zdarzyło, żeby jakiś uchodźca komuś w Polsce zagroził - dodała.

DOSTĘP PREMIUM