Polska uczelnia pomaga w ewakuacji Afgańczyków. "Jestem cały w nerwach. Oni od rana próbują się dostać na lotnisko"

Grupa osób związanych z Uniwersytetem Opolskim właśnie próbuje przedostać się na lotnisko w Kabulu, by następnie ewakuować się z Afganistanu. - Tam są koszmarne tłumy, odbywają się jakieś dantejskie sceny. Talibowie strzelali, kogoś zabili. To jest straszna sytuacja - relacjonował w TOK FM dr Michał Wanke, przedstawiciel uczelni.
Zobacz wideo

Uniwersytet Opolski czyni starania o sprowadzenie do Polski rodziny pracownika uczelni z Afganistanu jak również byłych studentów tej uczelni. O całej akcji w Weekendowym Poranku opowiadał przedstawiciel uniwersytetu dr Michał Wanke. Nie krył emocji, bo - jak mówił - akcja dzieje się "tu i teraz". - Jestem nieco poddenerwowany, bo jestem właśnie na WhatsApp z nimi. Oni stoją pod lotniskiem w Kabulu w tym momencie i próbują się na nie przedostać - relacjonował.

Wanke podkreślał, że osoby, którym uniwersytet stara się pomóc, to "jedni z milionów Afgańczyków, którzy znaleźli się w ciężkiej sytuacji, bo współpracowali w jakiś sposób z Zachodem". - Martwimy się tym, że ich związki z nami (…) to jest jakaś stygmatyzująca okoliczność i coś, co może sprawić, że oni będą na celowniku talibów. Tak samo studenci, którzy byli u nas na wymianie - mówił.

Informował, że starania dotyczące ich ewakuacji z Afganistanu trwały od kilku dni. Najpierw trzeba było przekonać władze uniwersytetu, że - jak powiedział Wanke - "jest się za te osoby odpowiedzialnym". Potem nakłonić do pomocy polskie służby. - Od wczoraj jest możliwe to, by przedostali się na lotnisko. Ten proces jest organizowany już tam na miejscu, przez pracowników naszych rządowych agend - informował.

"Tam się dzieją jakieś dantejskie sceny"

Dziś (sobota, 21 sierpnia) od rana grupa ta próbuje dotrzeć na lotnisko. Jak przekonywał gość TOK FM, nie jest łatwo. - Tam są koszmarne tłumy, odbywają się jakieś dantejskie sceny. Przed chwilą widziałem na zdjęciach żołnierzy zachodnich [co oznacza, że są blisko celu - red.], ale potem znów zostali przesunięci w drugą stronę. Talibowie strzelali, kogoś zabili kilkadziesiąt metrów od nich. To jest koszmarna sytuacja - mówił dr Wanke, nie kryjąc emocji.

Dopytywany, czy kiedy uda im się dostać na lotnisko, to czy kwestia samolotu i samej ewakuacji jest już uzgodniona - zapewnił, że tak.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM