"Gdyby istniało zagrożenie życia, podałbym im chleb wbrew rozkazowi". Były żołnierz o sytuacji w Usnarzu

Płk dr Dariusz Dachowicz 35 lat służył w polskim wojsku, był m.in. w Afganistanie. Jak mówił w TOK FM, podałby jedzenie migrantom koczującym na polsko-białoruskiej granicy. Gdyby niepodanie żywności zagrażałoby życiu i zdrowiu, zrobiłby to mimo konsekwencji, jakie niesie za sobą złamanie rozkazu.
Zobacz wideo

Grupa uchodźców od kilkunastu dni koczuje na polsko-białoruskiej granicy w Usnarzu Górnym. Według informacji straży granicznej to 24 osoby, ale jak informują przedstawiciele Fundacji Ocalenie, grupa liczy 32 osoby.

Grupy pilnują strażnicy graniczni, wojsko i policja. Do migrantów nie są dopuszczani prawnicy, przedstawiciele organizacji pozarządowych,a nawet lekarze. Funkcjonariusze tłumaczą, że takie mają rozkazy.

Wydarzenia w Usnarzu komentował w TOK FM płk dr Dariusz Dachowicz, który 35 lat służył w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej i w jednostkach specjalnych Wojska Polskiego. Był m. in. w Afganistanie. Podkreślał, że sytuacja na polsko-białoruskiej granicy jest "dość specyficzna" i żadne rozwiązanie "nie jest korzystne dla państwa polskiego".  

- Uważam, że przede wszystkim jesteśmy ludźmi i powinniśmy się zachować jak ludzie. Pomóc tym, którzy tam koczują - mówił.  - Z drugiej strony jednak jesteśmy państwem Unii Europejskiej i państwo musi podejmować określone działania, które po pierwsze zabezpieczą granicę UE, a po drugie nie doprowadzą do sytuacji, w której staniemy przed szerokim kryzysem migracyjnym, bo to jest testowanie naszego działania - podkreślił.

Płk Dachowicz przyznał , że "gdyby tam był, to jako człowiek chciałby tym ludziom pomóc". 

- Podałby im pan chleb i wodę? - pytał Piotr Maślak.

- Ja bym im podał - odpowiedział były żołnierz.

- A gdyby to oznaczało złamanie rozkazu? - dopytywał dziennikarz.

Dachowicz odparł, że jeżeli fakt niepodania tego chleba zagrażałby życiu lub zdrowiu tych ludzi, "to by im podał". - Natomiast jeżeli takiego zagrożenia nie by nie było, to wykonałbym rozkaz - podkreślił.

Przypomnijmy, że zgodnie z Kodeksem karnym żołnierz, który nie wykonuje lub odmawia wykonania rozkazu albo wykonuje rozkaz niezgodnie z jego treścią, "podlega karze aresztu wojskowego albo pozbawienia wolności do lat 3". Choć zgodnie z regulaminem obowiązującym w siłach zbrojnych "w szczególnie uzasadnionych wypadkach podwładny może wystąpić o wydanie rozkazu na piśmie, zwłaszcza gdy dotyczy on zadania do wykonania w specyficznych warunkach lub w sposób odmienny od ogólnie przyjętych zasad". 

Piotr Maślak zwrócił uwagę na to, że żołnierze, których widać na zdjęciach i relacjach medialnych z Usnarza, nie mają żadnych precyzyjnych oznaczeń wojsk, które reprezentują czy stopnia. - To jest decyzja dowódców. Żołnierze ci są umundurowani jak żołnierze Wojska Polskiego, posiadają flagi narodowe. Taka decyzja w mojej ocenie nie jest błędem - ocenił płk Dachowicz.

Błaszczak nagradza żołnierzy

Szef Ministerstwa Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak poinformował we wtorek rano w mediach społecznościowych, że zdecydował o przyznaniu nagród dla żołnierzy pilnujących polsko-białoruskiej granicy w Usnarzu. "Dziękuję za Waszą służbę oraz za to, że zachowujecie profesjonalizm w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji" - napisał.

DOSTĘP PREMIUM