Miller przypomina, że Straż Graniczna ma dbać o godność i prawa człowieka. "Ten przepis jest łamany"

Leszek Miller w TOK FM krytykował zachowanie strażników granicznych. - W artykule 9 ustawy jest zapis, który nakazuje im, by w toku czynności dbali o godność i prawa człowieka. Ten przepis jest łamany - ocenił. Miller pytał też, kto został wysłany do Usnarza, bo nie widzimy, ani dystynkcji ludzi w mundurach, ani tablic rejestracyjnych pojazdów. - To jest wojsko czy straż narodowa Bąkiewicza? - pytał.
Zobacz wideo

We wtorek do sytuacji w Usnarzu Górnym, gdzie na granicy polsko-białoruskiej koczuje kilkadziesiąt osób, odniosła się Unia Europejska. - Ściśle współpracujemy z władzami Polski, aby wspierać je w skutecznym zarządzaniu granicami na granicy zewnętrznej. Zgodnie z prawem UE, z pełnym poszanowaniem podstawowych praw człowieka i zapewnieniem skutecznego dostępu do procedury azylowej – powiedział jeden z rzeczników Komisji Europejskiej Christian Wigand.

Zdaniem Leszka Millera, rząd w Warszawie powinien wziąć sobie do serca szczególnie drugie zdanie komunikatu KE. – O prawach człowieka i azylu. Ono jakoś zniknęło z przekazu polityków PiS. W sumie nie dziwię się dlaczego – ironizował Miller. Staż Graniczna nie zgadza się, by migranci złożyli w naszym kraju wnioski o azyl i skutecznie utrudnia m.in. prawnikom kontakt z nimi.

Leszek Miller ocenił, że na granicy polsko-białoruskiej rozgrywane są w tej chwili dwojakie interesy. – Mamy grę Alaksandra Łukaszenki. Wiadomo, że to on stoi za tymi wydarzeniami i wzorem prezydenta Turcji testuje wschodnią granicę UE. Posługuje się przy tym – tak jak Recip Erdogan – szantażem. To typowa prowokacja – wyjaśnił były premier.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Zdaniem rozmówcy Dominiki Wielowieyskiej wydarzenia z polsko-białoruskiej granicy do swoich interesów wykorzystuje też Prawo i Sprawiedliwość. – To gra partii rządzącej na potrzeby wewnętrzne. Do elektoratu płyną obrazki: nikt się nie prześlizgnie przez granicę, my ją obronimy – mówił europoseł.

Jak ocenił Miller, rząd PiS podzielił uchodźców na dobrych i złych. – Ci pierwsi przylecieli do nas samolotami z Afganistanu, bo można ich przedstawić jako wkład Polski w pomoc humanitarną. A ci drudzy są na granicy i zagrażają Polsce. To wszystko dzieje się tylko i wyłącznie na użytek polityki wewnętrznej – podkreślił.

Były premier uważa, że w tak trudnej i skomplikowane sytuacji, z jaką mamy do czynienia, najlepiej po prostu trzymać się przepisów prawa. – Jeśli ktoś pojawia się w naszym kraju i prosi o pomoc, bo u niego grozi mu śmierć, to trzeba rozpocząć odpowiednią procedurę. Natomiast nie można przekraczać naszej wschodniej granicy, czyli granicy UE, w każdym miejscu. Prawo wyraźnie mówi, że przepływ migrantów powinien odbywać się w wyznaczonych punktach. I tak to powinno być zorganizowane. Te działania powinny być bardziej skoordynowane z Unią Europejską – mówił były premier.

"Straż powinna pomagać"

Służby graniczne oraz wojsko nie dopuszczają do koczujących od dwóch tygodni ludzi lekarzy oraz przedstawicieli organizacji pozarządowych, którzy chcą im dostarczyć żywność, środki czystości, leki, wodę. Wczoraj przez kordon próbował się przedrzeć poseł KO, Franciszek Sterczewski. Bezskutecznie.

Leszek Miller przypominał w TOK FM, że strażnicy graniczni powinni pomagać migrantom. - W artykule 9 ustawy jest zapis, który nakazuje im, by w toku czynności dbali o godność i prawa człowieka. Jak patrzę na to, co się tam dzieje, to ten przepis jest łamany. Odmawianie pomocy, dostępu do wody, lekarza, prawa do intymności kobiet, to jest naruszanie godności tych osób - uważa były premier.

Akcję posła Sterczewskiego ocenił jako potrzebną z powodów humanitarnych. Natomiast zdaniem Millera to straż graniczna powinna wykazywać się człowieczeństwem. - Zresztą, sami nie wiemy, kto tam jest na tej granicy. To osoby umundurowane, zamaskowane, bez dystynkcji, bez nazwisk na mundurach, na ich autach nie ma rejestracji. Czy to jest straż graniczna, wojsko czy straż narodowa Bąkiewicza (Roberta, lidera narodowców - red.), czyli ludzie opłacani przez PiS? - zastanawiał się polityk.

Miller pytał też o zasadność wysłania wojska do Usnarza. - Użycie sił zbrojnych do bezpośredniego zabezpieczenia granic, jest zawsze przedsięwzięciem ryzykownym. Bo stawia żołnierzy w obliczu różnych zagrożeń i obsługi sytuacji, do których nie zostali wyszkoleni. W tej chwili to straż w zupełności by wystarczyła - mówił. 

Zdaniem byłego premiera wysłanie wojska to "dodatkowy instrument propagandowy". - Żeby politycy PiS mogli się prężyć i opowiadać, jacy to nie są skuteczni - podsumował Leszek Miller.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM