Zdemolowano samochód dyrektorki domu dziecka. Było oklejone wlepkami wspierającymi LGBT

W Poznaniu nieznani sprawcy zdewastowali samochód dyrektorki rodzinnego domu dziecka, którym wozi swoich podopiecznych do szkoły i lekarza. Beata Łukaszewska podejrzewa, że powodem były naklejki Strajku Kobiet i popierające osoby LGBT.
Zobacz wideo

Beata Łukaszewska na poznańskim Łazarzu prowadzi rodzinną placówkę opiekuńczo-wychowawczą, w której jest pięcioro dzieci. Jeździ z nimi autem na zajęcia, do lekarza, do kina i po zakupy. Samochód zostawia na parkingu niedaleko swojego mieszkania. W poniedziałek zobaczyła, że bus ma powybijane szyby, wgniecenia, uszkodzone tablice rejestracyjne i wymalowaną farbą karoserię.

"To samochód, który jest niezbędny do funkcjonowania naszej rodziny. A teraz jest kompletnie zdemolowany. Widząc skalę zniszczeń, mam podejrzenie, że to musiała być grupa kilku osób. Myślę, że nie bez znaczenia dla tego aktu wandalizmu jest fakt, że samochód oklejony jest wlepkami antyfaszystowskimi, krytycznymi wobec polityki partii rządzącej, ale też wspierającymi środowiska LGBT czy Strajk Kobiet" - napisała na Facebooku.

Samochód dyrektorki domu dziecka już wcześniej był celem ataków - najpierw ktoś namalował na nim sprayem duże znaki SS, a później ukradziono jego tablice rejestracyjne. Beata Łukaszewska zapewnia, że niezależnie od tych ataków nie zmieni swoich poglądów i nie zdejmie z samochodu naklejek LGBT, które - jak mówi - promują szacunek dla każdego człowieka.

- Tym bardziej że wychowuję dzieci i muszę i pokazać inną rzeczywistość, nie tą kreaowaną przez nasz prawicowy rząd. Tolerancja to jest podstawa funkcjonowania każdej rodziny, a przede wszystkim rodziny zastępczej - powiedziała reporterowi TOK FM.

Po ogłoszeniu przez nią w Internecie prośby o pomoc finansową na naprawę zniszczonego busa ludzie - tylko w ciągu jednej doby - przekazali Beacie Łukaszewskiej ponad 28 tys. zł. Sprawa homofobicznego ataku została zgłoszona na policję, która szuka sprawców.

DOSTĘP PREMIUM