"Polska już raz została ukarana". Żaden płot nie zatrzyma migracji, a eksperci widzą inne rozwiązania

Polski rząd stawia na granicy z Białorusią płot, ale takie działanie - według gościa TOK FM - ani nie zatrzyma masowej migracji, ani nie rozwiąże problemów z nią związanych. A polityka migracyjna w Polsce obejmuje tylko najbliższe półtora roku, co dla ekspertów jest zupełnie niezrozumiałe. - Moim zdaniem podstawowymi narzędziem jest tworzenie kanałów legalnej migracji do krajów Unii Europejskiej, w tym do Polski - przekonywał na antenie prof. Paweł Kaczmarczyk.
Zobacz wideo

Szef MON Mariusz Błaszczak ogłosił, że żołnierze stawiają na polsko-białoruskiej granicy płot, który ma ją uszczelnić i "utrudnić próby nielegalnego przekraczania". Czy jednak drut kolczasty jest w stanie zatrzymać migracje? - Wszelkie doświadczenie, którym dysponujemy, wskazuje, że nie zatrzyma. Jak dotąd żadne tego typu bariery nie powstrzymały zwłaszcza masowych procesów migracyjnych. Wydaje mi się, że mamy o wiele lepsze możliwości oddziaływania - mówił prof. Paweł Kaczmarczyk, dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami UW. - Moim zdaniem podstawowymi narzędziem jest tworzenie kanałów legalnej migracji do krajów Unii Europejskiej, w tym do Polski. Wydaje mi się, że z tego narzędzia korzystamy wciąż w niewielkim stopniu - dodał. 

Rządzący mówią jednak, że nie można do Polski wpuścić migrantów koczujących w okolicach Usnarza Górnego, bo wtedy na granicy pojawią się kolejne tysiące ludzi. - Pytanie jest takie, czy w istocie akceptacja reguł prawa międzynarodowego i także prawa polskiego, czyli przyjęcie wniosków o ochronę międzynarodową od tych osób, sprawiłoby, że mielibyśmy do czynienia z masowym napływem grup poszukujących azylu - zastanawiał się gość TOK FM. Przyznał jednak, że odpowiedzi na to pytanie nie zna. - Chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że Polska została już ukarana za to, że nie przyjmowała w przeszłości wniosków o ochronę międzynarodowa. Jak widać tego typu działania nie przyczyniły się do zmiany sytuacji - zaznaczył. 

Prof. Kaczmarczyk przytaczał wyniki badań, które wskazują, że "efekt przyciągania" jest bardzo przeszacowany. Jedno z nich pokazuje, że decyzja Angeli Merkel z 2015 roku (wtedy kanclerz Niemiec "zaprosiła" uchodźców do swojego kraju i wypowiedziała słynne słowa "Wir schaffen das", czyli "Damy radę") nie zwiększyła skali napływu migrantów do Niemiec w kolejnych latach. - Był to efekt krótkotrwały, a w zasadzie samo zdążenie miało charakter dość incydentalny - mówił ekspert. - Trudno byłoby wskazać argumenty naukowe, który by broniły tej tezy - dodał. 

Jako konsekwencję tego, co dzieje się na polsko-białoruskiej granicy, wymieniał przede wszystkim upolitycznienie kwestii migracji i dalszą polaryzację wokół tego problemu. Komentował przy tym sondaż, który niedawno przeprowadził IBRIS, a z którego wynikało, że Polacy nie popierają przyjmowania uchodźców. - Ale ten sondaż został zrealizowany moim zdaniem w sposób zupełnie skandaliczny - oceniał. - Zadano tam pytanie, czy Polska powinna wpuszczać migrantów i uchodźców. Po pierwsze nie rozumiem, co znaczy słowo "wpuszczać", ponieważ mamy określone procedury dotyczące admisji cudzoziemców na terytorium Polski, a po drugie wrzucono do jednego worka migrantów i uchodźców - zauważał. Jak dodał, większość ludzi nie rozróżnia tych dwóch pojęć. 

Co z polską polityką migracyjną? 

Prof. Kaczmarczyk zaznaczał, że Polska powinna tworzyć swoją politykę migracyjną, o której mówiła kolejna gościni TOK FM - Monika Fedorczuk, ekspertka ds. rynku pracy w Konfederacji Lewiatan. - Od mniej więcej trzech tygodni pojawił się dokument "polska polityka migracyjna". Zaskoczę państwa, perspektywa tego dokumentu to jest rok 2021-2022. Nie, nie pomyliłam się. Taka polityka strategiczna obejmuje okres półtora roku - mówiła Monika Fedoruczk. Jak oceniała, to pokazuje nierozumienie samego pojęcia "strategicznej polityki".

- Dokument stawia na migrację z takich krajów jak Ukraina, Białoruś, Gruzja, Armenia, Rosja, Mołdawia, czyli te kraje, które obecnie objęte są procedura świadczeniową. Widać pewną otwartość na tych migrantów - zauważała. Dodała jednak, że zarówno polityka migracyjna, jak i wypowiedzi rządzących, nie dotyczą migracji z innych krajów. Tymczasem wysokiej klasy specjaliści przyjeżdżają do Polski bardzo często z Indii, Nepalu czy Brazylii i Argentyny. - Pozyskanie tych migrantów to jest element pozyskiwania przewagi konkurencyjnej, przewagi w innowacyjności - zaznaczała. 

DOSTĘP PREMIUM