Ks. Alfred Wierzbicki: Wkurza mnie, że polskie władze nadal podtrzymują swoje sprzysiężenie przeciwko uchodźcom

- To, z czym mamy do czynienia w Usnarzu, to z jednej strony deptanie godności ludzi, którzy koczują na granicy, ale depcze się także godność żołnierzy, policjantów, pograniczników - wydając im tak nieludzkie rozkazy - mówi TOK FM ksiądz profesor Alfred Wierzbicki, etyk.
Zobacz wideo

Od ponad dwóch tygodni na polsko-białoruskiej granicy w Usnarzu Górnym rozgrywa się ludzki dramat. Grupa około 30 uchodźców z Afganistanu chce wjechać do Polski i ubiegać się tu o ochronę międzynarodową. Rozmawiamy z księdzem etykiem, który przyjechał do Usnarza.

TOK FM: Jak ksiądz profesor obserwuje to, co dzieje się na polsko - białoruskiej granicy w Usnarzu Górnym od ponad dwóch tygodni, to o czym to - zdaniem księdza - świadczy?

Ksiądz profesor Alfred Wierzbicki, etyk: Przede wszystkim - jako człowiekowi - jest mi ogromnie przykro, że na naszych oczach dzieje się taki dramat. Powiem wprost: wkurza mnie z jednej strony to, że Łukaszenka umożliwia tranzyt uchodźców i po prostu nimi gra. Ale jeszcze bardziej wkurza mnie to, że polskie władze nadal podtrzymują swoje sprzysiężenie przeciwko uchodźcom. To nie jest od dzisiaj.

Ze strony rządzących słychać głosy, że to obrona polskich granic, że jak się wpuści tę grupę, to przyjdą tysiące.

Tak, znam te argumenty i się z nimi nie zgadzam. Oczywiście, jestem za tym, by polska granica była szczelna, a przede wszystkim za tym, by przepływ ludności był kontrolowany. Ale przecież istnieją na to procedury. Każdy, kto jest na polskiej granicy, ma prawo do ubiegania się o ochronę międzynarodową. To prawo człowieka. Nie rozumiem tego uporu władzy.

Czego zabrakło?

Chyba takiego zwykłego, ludzkiego zrozumienia tej sytuacji. Proponowałbym przeprowadzić eksperyment myślowy - a gdyby to właśnie dzisiaj sprawujący władzę ministrowie, ludzie ze straży granicznej - gdyby oni znaleźli się w takiej sytuacji?

No właśnie, jak ksiądz na to patrzy z etycznego punktu widzenia?

Dla etyka nie ma lepszej weryfikacji. Wszystkie tradycje etyczne, religijne i filozoficzne mają tak zwaną złotą regułę. A złota reguła głosi: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. W związku z tym, apeluję do ludzkiej wyobraźni, jeśli jeszcze kształt człowieczeństwa pozostaje w świadomości urzędników, polityków - pomyślcie, co by było gdyby ktoś z nas znalazł się w takiej sytuacji.

Proszę księdza, z czego może wynikać ten upór rządzących, którzy nie pozwalają nawet na dostarczenie uchodźcom leków, jedzenia czy wody?

Nie stać mnie w tej chwili na głębszą analizę, z czego to może wynikać. Obawiam się jednak, że z rzeczy bardzo brzydkiej, która od kilku lat dominuje w polskiej polityce - z tego, że wartości się instrumentalizuje. Wtedy, kiedy są do czegoś potrzebne, to się je deklaruje, wtedy się wyciąga sztandary, mobilizuje się ludzi do obrony. Natomiast gdy mamy do czynienia z grupą 32 osób, o wartościach się zapomina. Ci ludzie są tutaj już prawie trzy tygodnie, pada deszcz, noce są coraz chłodniejsze i nawet nie można im podać wody czy pożywienia. To nieludzkie.

Takie mamy rozkazy - tak mówi straż graniczna.

Ja nie obwiniam żołnierzy czy funkcjonariuszy policji i straży granicznej. Ale władza niszczy sumienia tych ludzi. I to też jest część dramatu. Pamiętam stan wojenny i moje rozmowy - po latach - z ludźmi, którzy służyli tamtej władzy. Przeżywali to z bólem i wstydem. Dlatego także i w ten sposób żadna władza nie powinna upokarzać człowieka. Bo to, z czym mamy do czynienia w Usnarzu, to z jednej strony deptanie godności ludzi, którzy koczują na granicy, ale depcze się także godność żołnierzy, policjantów, pograniczników - wydając im tak nieludzkie rozkazy.

DOSTĘP PREMIUM