Wybuch gazu w Toruniu. Zawalił się dom jednorodzinny

Przy ulicy Wybickiego w Toruniu doszło do wybuchu gazu. Zawalił się jednorodzinny dom. Trwa przeszukiwanie gruzowiska. Służby nie mają nadal informacji o osobach poszkodowanych.

Strażacy ze specjalistycznych grup poszukiwawczo-ratowniczych z Gdańska i Chełmży cały czas sprawdzają gruzowisko powstałe po zawaleniu się domu jednorodzinnego w Toruniu wskutek wybuchu poinformował PAP oficer prasowy KM PSP kpt. Przemysław Baniecki. Sąsiedzi mówią o ogromnym strachu po eksplozji.

Działania strażaków mogą potrwać jeszcze wiele godzin.

- Na miejscu cały czas są strażacy z Gdańska ze specjalnie przeszkolonymi psami i sprawdzają gruzowisko. Wcześniej do pracy przystąpili strażacy z grupy z Chełmży, wyposażeni m.in. w geofon. Trwa ręczna rozbiórka budynku. Po każdym etapie rozbiórki dodatkowo prowadzone jest przeszukiwanie przez psy. Na szczęście do tej pory nie odnaleziono w miejscu zdarzenia ludzi. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że tak pozostanie i nie będzie ofiar tego wybuchu. Zawsze jednak musimy wziąć pod uwagę także najgorszy scenariusz i zakładać, że ktoś jednak mógł być w tym budynku w momencie tragedii - powiedział kpt. Baniecki.

Piętrowy dom jednorodzinny przy ul. Wybickiego w Toruniu po silnej eksplozji całkowicie zawalił się i płonął. Pożar ugasili strażacy.

Kpt. Baniecki zaznaczył, że w budynku KM PSP, znajdującym się około 500 m od miejsca zdarzenia, było słychać odgłos eksplozji i wszystko zadrżało. W okolicznych domach mieszkalnych powypadały szyby.

- Nie wiemy, czy w chwili eksplozji ktoś był w domu. Na miejscu policjanci starają się to ustalić. Nieznana jest też przyczyna eksplozji - powiedziała oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Toruniu podinsp. Wioletta Dąbrowska.

Według informacji pogotowia gazowniczego, zawalony budynek był podłączony do miejskiej sieci gazowniczej.

Z leżących w sąsiedztwie trzech czteropiętrowych bloków i domu jednorodzinnego ewakuowano 111 osób. Wyprowadzono też osoby znajdujące się w pobliskiej galerii handlowej.

- Do części mieszkań w budynkach, w których nie ma większych zniszczeń, wracają już lokatorzy. Dwa budynki pozostają wyłączone. To te, które znajdują się w najbliższym sąsiedztwie domu jednorodzinnego, w odległości ok. 20 metrów. Cały czas wyłączona pozostaje także Galeria AMC, w której doszło do uszkodzenia elewacji. Uszkodzonych jest przynajmniej 9 samochodów, ale ten bilans może wzrosnąć, gdy właściciele będą mogli podejść do aut i stwierdzić, czy nie ma jeszcze np. mniejszych uszkodzeń - powiedział kpt. Baniecki.

Rozmawiający z reporterem PAP mieszkańcy sąsiednich budynków mówili o ogromnej sile wybuchu i wielkim strachu.

- Nasz blok zadrżał bardzo mocno. Pomyślałem: co jest u licha, samolot uderzył w budynek? Wyszedłem na balkon i wszędzie było szaro. Dzieci przez dłuższą chwilę dochodziły do siebie. Bardzo się przestraszyły - powiedział mężczyzna w średnim wieku. Pokazał reporterowi PAP filmik, który nagrał 10 minut po wybuchu. Widać na nim pozostałości domu w ogniu i tysiące odłamków budynku oraz sprzętów walających się po okolicy.

- To cud, że nikomu z przechodniów się nic nie stało. Przecież to ruchliwa okolica. Obok są sklepy. Dziś mocno padało i być może dlatego akurat nikt w tym momencie nie przechodził obok - powiedział kolega mieszkańca bloku sąsiadującego ze zniszczonym domem.

Obaj wskazali, że słyszeli o telewizorach, które pospadały ze ścian w jednym ze sklepów rtv w pobliskiej galerii. Jak dodali, w siłowni na pierwszym piętrze ze ściany spadło ponoć lustro.

Mieszkańcy tego osiedla, z którymi rozmawiał reporter PAP, mówili zgodnie, że ich zdaniem w domu jednorodzinnym nikt nie mieszkał od jesieni ubiegłego roku.

DOSTĘP PREMIUM