Wrocław. Śmierć po interwencji policji. Czterej policjanci zawieszeni, dwaj mogą zostać wyrzuceni

Komendant Miejski Policji we Wrocławiu zawiesił w czynnościach czterech policjantów, którzy 30 lipca interweniowali wobec pijanego mężczyzny. Wobec dwóch wszczęto procedurę wydalenia ze służby. 25-letni mężczyzna zmarł w izbie wytrzeźwień. Jak ustaliła "Wyborcza", obywatel Ukrainy był "rażony gazem, okładany pałką oraz duszony".
Zobacz wideo

"Na podstawie analizy zgromadzonych materiałów, Komendant Miejski Policji we Wrocławiu w dniu 1 września 2021 roku, mając na względzie całkowity brak akceptacji dla zachowań podległych funkcjonariuszy niezgodnych z prawem, podjął decyzję o zawieszeniu w czynnościach służbowych czterech z interweniujących na miejscu funkcjonariuszy, a wobec dwóch z nich wszczęto procedurę w kierunku wydalenia ze służby - poinformował w komunikacie rzecznik wrocławskiej policji aspirant sztabowy Łukasz Dutkowiak.

Jak podano w oświadczeniu, powodem było podejrzenie zastosowania przez nich środków przymusu bezpośredniego nieadekwatnie do sytuacji, a także naruszenie przepisów wewnętrznych obowiązujących na terenie działania Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu

25-letni Dmytro Nikiforenko trafił do Wrocławskiego Ośrodka Pomocy Osobom Nietrzeźwym po tym, jak funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji zabrali go z przystanku autobusowego. Mężczyzna był pijany, po imprezie z kolegami. "Gazeta Wyborcza" ujawniła, co działo się dalej - na podstawie monitoringu. Chwilę przed interwencją kamery, które policjanci noszą na mundurach, zostały wyłączone.

Zakutego 25-letniego obywatela Ukrainy o godzinie 22.38 posadzono na fotelu, jeden z policjantów rozpiął mu kajdanki. "Gdy Dmytro rozciąga ręce na boki i próbuje wstać, rzuca się na niego dwóch policjantów i dwóch pracowników izby. Powalają go na ziemię. Siedzą na nim w czwórkę, próbując ponownie spiąć kajdankami. Jeden z funkcjonariuszy przydusza głowę kolanem do podłogi. (...)  O 22.40 policjanci wnoszą go do izolatki i próbują zapiąć w pasy. Zaczyna się półgodzinna katorga. Skrępowany Dmytro nie atakuje, napina się jednak, szarpie i próbuje oswobodzić. W pewnym momencie siedzi na nim już dziewięć osób" - czytamy w "GW".

Mimo interwencji ratowników medycznych, trwającej blisko godzinę reanimacji 25-latek zmarł.

"W związku z tym kolejne czynności na miejscu, wykonywane były z udziałem powiadomionego przez policjantów, pełniącego dyżur prokuratora. Policyjne wewnętrzne czynności w tej sprawie, niezależnie od czynności prokuratorskich, są nadal kontynuowane, bo nie ma w Policji miejsca dla funkcjonariuszy działających niezgodne z prawem - napisano w komunikacie rzecznika wrocławskiej policji.

DOSTĘP PREMIUM